Hermetyzm to hobby. Służy do stawania się doskonalszym. Skoro jest to hobby, a nie obowiązek czy konieczność, powinieneś czerpać radość z tych działań i w miarę możliwości powinna to być prawdziwa rozrywka. Jeśli ktoś kocha swoje hobby, poświęci mu każdą wolną chwilę i zapewni sobie odpowiednią ilość czasu by się nim zajmować. Hermetyzm wymaga ogromnej cierpliwości i można go praktykować z entuzjazmem i ciekawością wobec ćwiczeń, a nigdy nie powinno się wpadać w zniechęcenie.
Nigdy nie powinniśmy czuć zawodu z powodu występujących przeszkód. Należy się nimi cieszyć, gdyż są to znaki, że Boska Opatrzność troszczy się o nas i daje nam okazję do sprawdzenia i hartowania naszych cech i mocy. Poprzez introspekcję, samodzielnie powinniśmy odkrywać, jak można pokonać takie przeszkody i czego nam do tego brakuje. Można porównać ścieżkę doskonałości do życia sportowca, który doskonali swoje zdolności poprzez trening, na przykład skoku w dal. Czyni on również wysiłek odpowiedniego odżywiania się, a ilekroć poprawi swój wynik o centymetr, cieszy się z tego. Wie, że nie stanie się mistrzem świata przy pierwszym swoim skoku. Lecz jest mocno przekonany, że pewnego dnia czeka go zwycięstwo i nikt nie może go od tego odwieść poprzez negatywne stwierdzenia jak: sport jest bezsensownym zajęciem i czystą stratą czasu. Dlatego właśnie jest to hobby - pozwala ci spędzać swój czas w bardziej rozsądny sposób, zamiast ciągłego oglądania telewizji i planowania rozkładu swojego dnia według telewizyjnych programów. Takie rzeczy sprawiają nawet, że wiele osób spożywa posiłki zgodnie z programem telewizyjnym, gdyż obawiają się oni, że mogą coś przegapić, nawet reklamy. Mój przyjaciel, Dr Lumir Bardon, syn wielkiego Mistrza, pisze w swoich wspomnieniach, że jego ojciec miał telewizor, ale nigdy nie widział, by oglądał on telewizję.
Bardzo ważne jest rozwinięcie w dzieciństwie mocy wyobraźni i zaznajamianie dzieci z ćwiczeniami koncentracji. Powinny się one też uczyć, jak wyciągać wnioski i przykłady z bajek, by mogły odróżniać dobro od zła. Mistrz często wspominał: "Człowiek powinien cieszyć się z dobrego i uczyć ze złego".
Pragnienie osiągnięcia poziomu doskonałości, czy też maksymalnego zbliżenia się do niej, jest wrodzone. Decyzja o dążeniu do osiągnięcia doskonałości powstała w twoim przeszłym życiu. Cecha ta pojawia się podczas dojrzewania. Rozwijasz pragnienie by poznać siebie i by mierzyć swoją moc. Może to nawet prowadzić do prób odnalezienia swojego punktu krytycznego. Podobnie jak niektórzy gracze siatkówki przyczepiają sobie do nóg ołowiane ciężarki podczas ćwiczeń - próbujesz przezwyciężyć samego siebie. I jest to właściwa droga!
Jeśli twój entuzjazm trwa aż osiągniesz dojrzały, stary wiek, wtedy płynące z tego błogosławieństwa są nieuniknione. Musisz pracować w kierunku wypełnienia całego swojego życia radością i kiedy jesteś w pracy nigdy nie trać humoru, gdyż osiągniesz nim więcej niż narzekaniem. Gdy się starzejesz, nie przestajesz się bawić. Przeciwnie - starzejesz się, gdy przestajesz się bawić. Podczas całego swojego życia nigdy nie powinieneś utracić cech dziecka - postrzegania życia jako wielkiego cudu. Każdy powinien korzystać z okazji by doświadczać tego cudu własnymi oczyma. Życie należy do nas i dlatego powinniśmy cieszyć się nim jak najszerzej i świadomie wypełniać każdą jego sekundę radością.
Dzięki naszemu silnemu przekonaniu, wznosimy się ponad wszystko z pewnością, że zawsze będziemy posiadać konieczną moc do pokonania wszystkiego, co napotkamy.
W jaki sposób można rozpoznać hermetyka, niezależnie od tego, czy jest to osoba praktykująca Hermetyzm, adept czy też w pełni rozwinięty mag? Z zewnątrz nie rozpoznasz takiej osoby. Ona żyje, pracuje, je, śpi i zachowuje się tak jak każdy. Jednak robi to w stu procentach świadomie. Używa każdej sekundy dla swojego rozwoju i dla pomocy bliźnim, którzy są w potrzebie, a których Boska Opatrzność do niej wysłała.
Taka osoba wykonuje swoje ćwiczenia i magiczne operacje z radością, ciekawością i entuzjazmem. Wszystko co robi w ciągu dnia wykonuje tak, jakby było to działanie magiczne - nawet kiedy chodzi czy słodzi swoją kawę, czy też przyprawia jedzenie. Czyni to, jakby było to magiczne działanie w danych okolicznościach i łączy je z magicznymi liczbami. Wyobraża sobie, że każda kropla naładowana jest określoną cechą i nigdy nie wątpi w wywoływany skutek. Tak jak dziecko, świadomie bawi się każdą myślą, gestem, krokiem i nawet przed zaśnięciem wpływa na siebie lub innych dobrymi myślami. Taka osoba jest szczerze zadowolona i przejęta każdym najmniejszym sukcesem jaki osiąga.
Ilekroć przebywałem z Mistrzem, właśnie tak zajmowaliśmy się wszystkim. On często śmiał się z moich niemądrych pomysłów, chociaż sam temat był poważny. Gdzie jest napisane, że powinieneś płakać podczas wykonywania ćwiczeń, czy że powinieneś być zły na siebie i w ten sposób oceniać swoje rezultaty? Albo oceniać swoje rezultaty poprzez lęk? Nie jest tak! Mistrz nigdy mnie nie zganił. Opowiadał mi jednak alegoryczne historie "o magu", który nie wziął pewnych rzeczy pod uwagę i dlatego jego wysiłek nie przyniósł rezultatu. Albo opowiadał mi o swoich pomyłkach, ich skutkach i tym jak je nadrabiał. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że miało to odniesienie do mnie i że było to ostrzeżenie w ramach mojej własnej przyszłości. Nigdy nie powiedział mi bezpośrednio, że powinienem powstrzymać się od wykonywania określonych rzeczy ani też że powinienem coś zrobić. Ilekroć go pytałem, tłumaczył jak się daną rzecz wykonuje i co należy wziąć pod uwagę, lecz samo wykonanie zależało ode mnie. Dzięki temu nie bałem się popełniać błędów, aby ostatecznie uczyć się poprawnego wykonania poprzez porażki, powtarzanie i prowadzenie przez Boską Opatrzność. Powtarzanie jest matką mądrości.
Zatem nie rezygnuj i wierz w siebie. Jak mawiają Francuzi: "Bóg pomaga tym, którzy pomagają sobie samym". Stajesz się słaby tylko jeśli tracisz wiarę we własne moce i kierujesz wyobraźnię tylko ku małym celom. My jednak nie mamy małych celów, tylko duże! Fakt, że czytasz te słowa, dowodzi, że nosisz w sobie pragnienie doskonałości, nawet jeśli może ono być tylko na poziomie instynktu. Niniejszy traktat jest małym wkładem, który ma służyć za przewodnika i wsparcie, byś czynił wszystko z radością i entuzjazmem.
Curriculum Vitae
Gdy miałem 9 lat i chodziłem do trzeciej klasy szkoły podstawowej, miałem wrażenie, że wewnątrz mnie żyła inna istota. Z wyprzedzeniem znałem pytania nauczyciela i natychmiast znałem na nie odpowiedzi. Ta zdolność pozwalała mi nawet zauważać błędy, jakie nauczyciel robił pisząc na tablicy. Aby nie przyciągać niczyjej uwagi i nie wpaść w kłopoty, nie zdradziłem tego faktu nikomu i zatrzymałem go tylko dla siebie.
W tym czasie moja matka bardzo zachorowała i musiałem się nią opiekować. Moja pomoc obejmowała również usuwanie jej odchodów i moczu. Miała ona ropień mózgu i czasami traciła przytomność. Byliśmy biedni i zanim zaoszczędziliśmy wystarczającą sumę pieniędzy, by opłacić dokładne badania w klinice, było już za późno. Chociaż dwukrotnie ją operowano, przy jednym ze szwów powstał guz, który dzień przed trzecią operacją pękł. Zmarła w dniu moich urodzin, w wieku trzydziestu jeden lat. Tak rozpoczął się trzynasty rok mojego życia na ziemi.
Mój brat miał wtedy osiem lat i również był chory. Gdy zachorował na szkarlatynę, jego nerki zostały uszkodzone i zaczęły krwawić. Miał niedobory krwi, odmę i zapalenie ucha wewnętrznego, z którego sączyła się ropa. Co tydzień ojciec oddawał dla niego krew.
Był środek II Wojny Światowej. Mój ojciec pracował jako kowal w fabryce stali, gdzie produkowano części do czołgów. Pracował szesnaście godzin pod strażą gestapo. Nigdy nie byliśmy pewni, czy wróci do domu na noc, gdyż każdego dnia ktoś był aresztowany pod zarzutem sabotażu. Musiałem zajmować się całym domem; gotowałem, robiłem pranie, czyściłem okna i stawałem w kolejce po jedzenie. W tym czasie chodziłem już do szkoły średniej. Zimą, chodziliśmy do szkoły tylko raz na tydzień, by wziąć zadania do zrobienia w domu i zostawić już wykonane zadania z ubiegłego tygodnia, gdyż szkoła nie była ogrzewana. Gdy skończyła się wojna, miałem czternaście lat. Ojciec powiedział mi wtedy, że nie może dłużej mnie utrzymywać i że powinienem rozpocząć pracę w kopalni. Błagałem go, by pozwolił mi kontynuować szkołę i obiecałem, że będę przynosił do domu taką samą ilość pieniędzy, jak gdybym pracował w kopalni. Od tej chwili, każdego ranka o trzeciej trzydzieści chodziłem do mleczarni i zajmowałem się pojemnikami z mlekiem. Za moją pracę dostawałem śniadanie. Dostawałem też kartki na jedzenie - w tych czasach jedzenie było jeszcze racjonowane. Odrabiałem pracę domową na przerwach, co dawało mi czas po szkole na udzielanie korepetycji innym uczniom. Po zamknięciu sklepów pomagałem dekorować witryny sklepowe, a dla niektórych z nich, wypisywałem faktury i przygotowywałem rozliczenia podatku, co robiłem wieczorami. Przyzwyczaiłem się do spania tylko 3 do 5 godzin na dobę i o trzeciej trzydzieści rano byłem gotów do pracy. Boska Opatrzność przygotowała mnie w ten sposób dla moich przyszłych zadań w życiu. Boska Opatrzność nauczyła mnie pracować sumiennie, usuwać wszelkie przeszkody z radością, osiągnąć wytrwałość i nigdy nie poddawać się w realizowaniu swoich celów.
Gdy bezradnie patrzyłem na cierpienie matki i brata, obiecałem sobie, że zostanę lekarzem, co było również ogromnym pragnieniem mojej matki.
W czasie szkolnych wakacji, pracowałem w kopalni około 800 metrów pod ziemią. Raz zostałem zakopany żywcem i do dzisiaj mam na prawym kolanie bliznę jako pamiątkę tego wydarzenia. Uratowano mnie po 8 godzinach. Jeśli ratunek przyszedłby pół godziny później, umarłbym z braku tlenu. Nawet wtedy nie bałem się, gdyż pokładałem całkowitą ufność w Boskiej Opatrzności i wiedziałem, że wciąż muszę się jeszcze dużo nauczyć i pracować dla dobra ludzkości. Obserwowałem samego siebie jakbym był kimś obcym. Pozwalałem, by myśli biegły własnym torem. Obserwowałem, osądzałem i układałem swoje myśli w odpowiednim porządku , a potem tworzyłem plany na przyszłość. Do czasu, gdy skończyłem osiemnaście lat, utraciłem wszystkie swoje lęki. Było to bardzo dobre doświadczenie i dało mi mentalne wsparcie, bym szedł dalej i dało mi zdolność utrzymywania ogólnego spojrzenia na każdą sytuację, bez wpadania w panikę. Ta cecha była bardzo pomocna, na przykład gdy zostałem aresztowany i kiedy byłem pilotem. Zawsze kierowałem się ku słońcu moich celów, a wszystkie cienie pozostawały za mną.
Gdy spotkałem Mistrza, nie powiedział nic, tylko poklepał mnie po ramieniu, jakby mówiąc, że zdałem egzamin. Wspominam o tym, by dowieść, że wszystko w życiu wydarza się z jakiegoś powodu. Mistrz zwykł mawiać: "Życie to nie park rozrywki, lecz szkoła. Ciesz się z dobrych rzeczy, a ucz się ze złych". Nie wszystko jest karą, lecz najczęściej jest testem lub łaską okoliczności, które wzmacniają i stabilizują twoje dobre cechy.
Mistrz:
Nawyki i obowiązki związane z wcieleniem
Mistrz dużo palił, jak wspomina to jego syn, i pół mocną kawę. Od czasu do czasu wypijał piwo, lecz poza tym, nie spożywał alkoholu. Dopiero dzisiaj zdaję sobie sprawę, że musiał dosłownie wyżymać ze swojego ciała całą dostępną energię, by osiągnąć wszystko co miał wykonać, w czasie jaki był do dyspozycji. Bez przerwy ciężko pracował. Spał tylko kilka godzin w nocy. Przez to, że nie mógł magicznie zapewnić sobie energii, czynił to we wspomniany wyżej sposób. Poza tym, miał niedoczynność tarczycy i było to połączone ze zmęczeniem, sennością, powolnym myśleniem i brakiem siły woli. Aby przeciwdziałać niedoczynności tarczycy, brał hormony, które mu przepisałem. Na dodatek, cierpiał na kamienie nerkowe. Rzadko był na diecie i przyjmował normalne alopatyczne lekarstwa, tak jak każdy inny człowiek. Był dość tęgi, jednak nie wyrażał życzenia utraty swojej wagi. Zwykł mawiać: "Być może Boska Opatrzność poda mi to w taki sposób, którego wolałbym nie mieć". Odnosił się do tego, że mógłby dostać np. złośliwego guza lub inną nieprzyjemną chorobę. Na początku nie rozumiałem tych powiązań, jednak stopniowo byłem informowany o takich okolicznościach.
Wtedy czyniłem dla jego zdrowia wszystko co w mojej mocy, by złagodzić karmę, jaką przyjął na siebie jako Franz Bardon, aby móc wykonać swoje gigantyczne zadania. To ja odkryłem przyczynę jego śmierci. Na ironię zakrawało, że umarł w szpitalu, w którym pracowałem, chociaż zmarł na oddziale więziennym, gdzie nie dopuszczano cywilów. Nie miałem pojęcia, że tam był, a być może był już nieprzytomny. To ja przewidziałem aresztowanie Mistrza, chociaż nikt inny o tym nie wiedział. Miałem wizję, że był ubrany w kombinezon do nurkowania, z kratami z przodu maski do nurkowania i było oczywiste, że nie może się z niego wydostać. Kiedy powiedziałem Mistrzowi o mojej wizji, cofnął się, a może tylko udawał zaskoczonego, lecz potem stał się bardzo smutny. Szczerze mówiąc, w tamtym czasie nie zdawałem sobie sprawy z wagi mojej wizji. Kiedy zapytałem go, dlaczego był smutny, gdyż wiedziałem, że zawsze był gotów na dobrą zabawę, odpowiedział: "Uwierz mi, rani mnie niewdzięczność ludzi, którym pomagałem". W tym czasie uważałem, że tak wielki mistrz powinien być ponad tym. Teraz wiem lepiej i pamiętam, że podobne słowa Chrystus wypowiedział w swoich ostatnich dniach. Poza tym, wcześniej już widziałem go pogrążonego w ponurych myślach. Gdy zapytałem go o powód, odpowiedział, że martwi go zastępczy los prawdziwego Franza Bardona, w którego ciele się inkarnował. W tamtych dniach byłem obojętny na te problemy, gdyż będąc hermetycznym niemowlęciem, wierzyłem, że nigdy nie będę musiał zajmować się takimi sprawami. Dzisiaj chciałbym mieć okazję podzielić jego zmartwienia, by bardziej zaznajomić się z tą kwestią.
Pielgrzym siedział przez tysiąc lat przed bramą do raju. W pewnej chwili na sekundę zamknął oczy, gdyż ogarnęło go zmęczenie i dokładnie w tej chwili bramy cicho się otworzyły i ponownie zamknęły.
Wytrwałość, cierpliwość, kontrola ducha, spokój ducha
Pewnego dnia, gdy odwiedzałem Mistrza, próbowałem otworzyć butelkę piwa. Byłem zbyt leniwy, by poszukać otwieracza i próbowałem się popisywać otwierając butelkę o zamek w drzwiach, chociaż Mistrz mnie przed tym ostrzegał. Szyjka butelki pękła i prawie połowa jej zawartości wylała się na podłogę. Byłem zawstydzony, gdy się to zdarzyło, lecz Mistrz i gosposia tylko się ze mnie śmiali, gdy wycierałem podłogę.
Wtedy Mistrz powiedział mi, co zdarzyło się w jego poprzednim wcieleniu w Tybecie, gdy był uczniem. Jego guru wysłał go z igłą do przyjaciela, który mieszkał daleko. Gdy przybył do domu przyjaciela, odesłał go on z powrotem, nie zwracając żadnej uwagi na igłę. Zaskoczony był tym podejściem, wzruszył ramionami i poszedł z powrotem. Gdy przybył do swojego mistrza, wysłał go on natychmiast ponownie do swego przyjaciela, a gdy tam przybył, ten przyjaciel znów uczynił to samo. Był bardzo zmęczony i opanował go gniew, gdyż musiał biegać w tę i z powrotem, a nikt nie zwracał uwagi na głupią igłę. Jednak dopiero, gdy jego gniew przekształcił się w uniżenie, wytrwałość i spokój, pozwolono mu się zatrzymać, jednak dopiero, gdy przeszedł drogę wprzód i wstecz szesnaście razy. Mistrz zakończył tę historię mówiąc: "W tym świecie nic nie dzieje się bez powodu". Nie byłem pewien, czy nie zaaranżował tego incydentu z butelką, by nauczyć mnie ważnej lekcji.
Sumienie
Sumienie jest aspektem Boskiej Opatrzności, Akashy. Jeśli mamy wyrzuty sumienia, oznacza to, że coś nie jest we właściwym porządku. Nasze myśli mówią nam o wszystkich złych uczynkach, jakie popełniliśmy. Czasami wyjaśnienie przychodzi do nas we śnie, być może jako ostrzeżenie na przyszłość i należy zwracać na takie sny uwagę. Zwróć uwagę na to, że sny nie są ograniczone czasem; rzeczy w nich przedstawione niekoniecznie zachodzą następnego dnia. Nasze myśli odzwierciedlają nasze działania, zawartość snów i tęsknoty podświadomości. Jeśli towarzyszą im płomienie albo świetlista poświata, to jest to poważne ostrzeżenie. Musisz być bardzo ostrożny. Każdej nocy przed zaśnięciem powinieneś dokonać podsumowania doświadczeń z tego dnia, aby nie przepuścić okazji do podania odpowiednich cech do podświadomości metodą autosugestii. W tym przypadku musisz być z sobą całkowicie szczery, gdyż największym oszustem jest ten, kto oszukuje samego siebie. Ilekroć znajdziesz wymówkę, przykryjesz lub umniejszysz złe lub niesprawiedliwe działania, to nie będziesz musiał długo czekać na wyrzuty sumienia. Powinieneś stworzyć w sobie nawyk chodzenia spać każdej nocy z czystym sumieniem.
Pośpiech
W skrócie: pośpiech do niczego się nie przydaje. Tę prawdę zawiera stare przysłowie: "Spiesz się powoli". W większości przypadków to, co wykonywałeś w pośpiechu będziesz musiał wykonać jeszcze raz z powodu błędów, jakie popełniłeś. Lepiej jest nie zaczynać zadania, jeśli nie masz wystarczająco dużo czasu, by je ukończyć. Zaplanuj swój dzień i sprawy zawodowe i świadomie wykorzystuj swój czas, by nie marnować ani sekundy. Jedynie osoby słabe czekają na okazje, podczas gdy silne osoby, same tworzą okazje poprzez swoją kreatywność. Niemożliwe do wykonania są jedynie te rzeczy, których nie ośmielamy się zrobić.
Większość magicznej pracy zaczyna się o północy. Głównym powodem nie jest godzina duchów, lecz raczej spokój i cisza otoczenia. Czasami Mistrz kładł się spać po kąpieli, a po krótkim odpoczynku wychodził nocą by przeprowadzić swoje ewokacje czy magiczne operacje, będąc w dobrym nastroju i zgodnie z ustalonym planem. Jeśli w domu jest zbyt wiele zamieszania, to powinieneś znaleźć jakieś odosobnione, ciche miejsce. Cmentarze są dobre, lecz korzystanie z nich nie jest absolutnie konieczne. Jednak zwykli ludzie unikają takich miejsc w nocy, być może ze strachu lub z szacunku i dlatego jesteś tam bezpieczny od wszelkich zakłóceń. Być może dla maga, który odwiedza te miejsca dla swoich celów, wzrasta wewnętrzne napięcie, co zwielokrotnia jego moce. Powtórzę jednak, że nie jest to konieczne i jeśli ktoś ma słabszą naturę, to lepiej by nie odwiedzał takich miejsc dla celów praktyki. Nawet jeśli masz dużą rodzinę, to znajdziesz wygodne krzesło lub fotel, gdzie będziesz mógł medytować i wykonywać swoje ćwiczenia przez chwilę, gdy twoja rodzina poszła już spać. Gdy ktoś przechodzi obok, to powoduje zwiększenie napięcia, które wskazuje hart ducha, jaki posiadasz. W Tybecie dzień zaczyna się o czwartej rano. W tym czasie jesteś już wypoczęty, świeży i obudzony, podczas gdy twoje otoczenie jest wciąż spokojne i ciche.
Jeśli masz bardzo mało dostępnego czasu, to powinieneś myśleć o zadaniu lub ćwiczeniu przed jego rozpoczęciem i sporządzać notatki odnośnie tego, jak chcesz je wykonać. Zapisz to w taki sposób, by nikt inny nie mógł zrozumieć, na wypadek, gdyby ktoś przypadkiem je znalazł. W ten sposób przygotowujesz bezbłędną kolejność wydarzeń. Tworzysz w swoim umyśle system wspomagania pamięci i gdy już rozpoczniesz praktykę, wszystko będzie przebiegać jak bezbłędny program, tak jak w komputerze. Komputer jest tylko słabą imitacją ludzkiego myślenia, nawet jeśli komputer może wykonywać kilka procesów równocześnie i robić wszystko dużo szybciej. Jednak gdy człowiek myśli, pojawiają się dodatkowe impresje i myśli, które nie występują w przypadku komputera.
Ciekawość
Pewnego dnia, gdy Mistrz wyszedł z domu, pomagałem gosposi zmywać naczynia. W tym czasie zadałem jej kilka pytań dotyczących Mistrza: odnośnie tego, co robi, kto go odwiedza i wielu podobnych rzeczy. Były to pytania, których nigdy nie śmiałbym zadać mu osobiście. Pytania nie były bardzo ważne, lecz miały jedynie zaspokoić moją ciekawość i uzupełnić obraz Mistrza, jaki miałem w głowie. Stół był już uprzątnięty, z wyjątkiem pozostawionego na nim pudełka zapałek. Nagle podczas moich pytań, pudełko zaczęło podskakiwać ok. 10 cm w górę. Dopiero, gdy przestałem mówić, to zjawisko ustało. "Widzisz co narobiłeś", powiedziała gosposia oskarżającym tonem. "Gdy on wróci do domu, czeka mnie reprymenda". Po tym zdarzeniu poszedłem spać. Ja również oczekiwałem od Mistrza reprymendy z samego rana, lecz powiedział on tylko: "Podobała ci się ta mała pogawędka?". Gdy to powiedział, uśmiechnął się i wydawało się, że nie oczekuje odpowiedzi. Byłem zadowolony i pozostałem cicho jak mysz. Możliwe jest, że to nie on wywołał cały ten epizod, tylko że jego opiekuńczy duch powstrzymał moją ciekawość. Z ostrożności, nie zapytałem gosposi, czy powiedział jej coś o tej sprawie. "Osoba małomówna niczego nie osiąga; jednak milczenie jest złotem!".
Introspekcja / poznanie siebie
Introspekcję, poznanie siebie, można odnaleźć w wielu religiach. Do tej kategorii należy na przykład spowiedź. Spowiadanie się służy temu, byś stał się świadomy swoich własnych cech charakteru. Posiadanie tej wiedzy pozwala nam dystansować się od tych cech, które tworzą w naszym życiu przeszkody, a kultywować pozytywne cechy i używać ich do wspierania naszej świadomości siebie. Kiedy nasze wysiłki nie dają wyników, nie oznacza to, że była to wina pechowej trzynastki, lecz powodem było to, że nie rozpoznaliśmy poprawnie jakiejś cechy, która spowodowała porażkę.
Wstydziłem się wielu moich negatywnych cech, lecz wtedy Mistrz wyjaśnił mi ich znaczenie. Powiedział, że decydującym czynnikiem nie jest ogólna liczba cech negatywnych, lecz ważne jest to, by były odpowiednio rozłożone pomiędzy elementy. Na przykład: 21 cech należy do elementu ognia, 20 do elementu powietrza, 19 do elementu wody i 18 do elementu ziemi. Byłoby jeszcze lepiej, gdybyś miał tę samą ilość cech pozytywnych co negatywnych. Polegaj jednak na swoich pozytywnych cechach i autosugestią wpływaj na swoją podświadomość przed snem, ładuj swoje jedzenie i picie cechami pozytywnymi, wdychaj je i powtarzaj ten proces we wszystkich swoich automatycznych ruchach, na przykład gdy chodzisz. Wyobrażaj sobie, że negatywne cechy wychodzą z ciebie, na przykład przy goleniu, wydalaniu, wydychaniu etc. Nigdy nie ograniczaj mocy swojej wyobraźni.
Pewnego razu Mistrz zapytał mnie, ile mógłbym wymyślić rodzajów radości. Potem wskazał, że istnieje około 36 rodzajów radości. Są to rzeczy, którymi bawisz się w hermetyzmie. Baw się z entuzjazmem i radością, chociaż tematy te są bardzo poważne.
Powtórzę to jeszcze raz: musisz nadać wielką wartość pozytywnym cechom. I jeszcze jedno: jeśli wyrazisz życzenie zmiany określonej cechy i pracujesz w tym kierunku, Boska Opatrzność poda ci okazje, byś mógł się sprawdzić, wzmacniając określoną cechę poprzez przeszkody, jakie się pojawią na twojej drodze. W akashy, świecie przyczynowym, jest to jak łuk napięty cięciwą, lecz pozostawiony w spoczynku. Kiedy wyrażamy życzenie, to jest ono jak strzała, która poprzez napięcie cięciwy wystrzelana jest w określonym kierunku. Tworzy to w astralnym świecie sytuację, która zgodnie z dynamiką mentalnego życzenia, realizuje się w świecie materialnym. W przeszkodach dawanych nam przez Boską Opatrzność, wrażliwy i szczery mag natychmiast rozpoznaje okazję do ulepszenia siebie. Wtedy z uśmiechem chwytamy pomocną dłoń i cieszymy się, że przeszliśmy jeden mały krok bliżej do doskonałości. Zwykła osoba wyraża czasami tysiąc życzeń, lecz kiedy dana jest jej okazja do ich zrealizowania, skarży się na niesprawiedliwość, gdy takie przeszkody pojawiają się na drodze.
Nie powinieneś się modlić: "Ojcze, nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego". Mag powinien wyrazić to w ten sposób: "Chciałbym mieć moc i wiedzę by pokonać to co złe!". I mag wie, że może to uzyskać i bez wyjątku nie powinien się przed niczym zatrzymywać. Wszystko co przychodzi do niego, służy jego dalszemu wzrostowi. Cóż to za cnota, jeśli nie była przetestowana ogniem pokusy?
Mistrz zawsze cieszył się, gdy napotykał przeszkody, gdyż dawało mu to pewność, że Boska Opatrzność o nim nie zapomniała. Gdy stajemy się bardziej dojrzali, nasze życzenia są realizowane w relatywnie krótkim czasie. Dlatego adept, który jest tego świadom, nigdy nie wyśle życzenia, które mogłoby kogoś skrzywdzić, albo które mogłoby naruszyć uniwersalną harmonię - dotyczy to również świata myśli - gdyż poniósł by za to pełną odpowiedzialność. Kontrola myśli i introspekcja również służą temu celowi i muszą stać się automatyczną operacją w naszym wnętrzu. Każda myśl musi być odczuwana prawie fizycznie.
Koncentracja
Artysta, wirtuoz, nie gra od razu wielkiego dzieła. Zaczyna od ćwiczeń palców, etiud i powtarza najtrudniejsze pasaże. Zanim zaczniesz główne ćwiczenie koncentracji, powinieneś praktykować pustkę umysłu. Musisz pozwalać pojawiającym się samoczynnie myślom przepływać i nie możesz im się przeciwstawiać. Zajmuj się nimi tak, jakbyś traktował obcą osobę. Niektóre z tych myśli będą się powtarzać, gdyż są one zwierciadłem naszej podświadomości. To zwierciadło składa się z myśli, idei i snów, a zajmują one większość naszego stanu obudzenia i mogą nas denerwować i smucić. Zabierają nam energię i utrudniają nasze owocne przedsięwzięcia. Jeśli nie będziemy zwracać na nie uwagi, to unikniemy utraty energii, gdyż takie myśli same się wyczerpią; staną się coraz słabsze, aż całkowicie się rozłamią i rozpuszczą w swoim elemencie, a tym samym stracą swoją władzę nad nami. Osiąga się to poprzez stan pustki umysłu, bezruch myśli, który jest znany również jako stan negatywny.
Generalnie osiągnięcie tego stanu wymaga 10 minut, a na koniec tego okresu doświadczymy tego poszukiwanego poczucia pustki, gdzie nic nie odczuwamy, nic nie widzimy, nie czujemy, smakujemy i nie wąchamy. Ciało jest w zrelaksowanej pozycji siedzącej, w asanie. Kiedy już osiągniemy ten stan, możemy intensywnie, bez żadnych przeszkadzających impresji, nieprzerwanie koncentrować się na celu. Na przykład, możemy użyć budzika do określenia czasu trwania ćwiczenia koncentracji na jednym kolorze i podczas tego ćwiczenia nie pozwalać, by doszły do nas jakiekolwiek zewnętrzne bodźce.
Jeśli coś wyłoni się z podświadomości, odsuwamy te przeszkadzające impresje bez odwracania uwagi od koloru, tak jakby dokoła tego koloru było pole magnetyczne z odkurzaczem, który pochłania wszelkie rozkojarzenia. Cały sekret tego ćwiczenia polega na nie zwracaniu uwagi na rozkojarzenia, a tym samym na nie podawaniu im energii lecz dedykowaniu całego jej zapasu na wyobrażanie wybranego koloru. Kondensuj energię, aż będzie promieniała kuliście jak kolorowe słońce, aż będzie lśniła jak neonowe światło lub jak opal i gdy to robisz, kondensuj ten kolor, a potem zmniejszaj go. Możemy również rozpuścić kształt kuli, a kiedy budzik zadzwoni po 5 lub 10 minutach, rozpuścić sam kolor. Rozpuszczenie może zachodzić nagle jak eksplozja, gdzie równocześnie przywołujemy poczucie pustki, lub możemy pozwolić skondensowanej energii rozpuścić się we wszechświecie, albo też przekazać ją do odpowiedniego elementu, bez ładowania jej odpowiednimi cechami.
Najlepszym sposobem na wzmocnienie nawyku jest częste powtarzanie ćwiczeń koncentracji wyobrażeniowej. Określamy źródło energii, cechę i łączymy je z kolorem, dźwiękiem, uczuciem, smakiem i zapachem, zgodnie z naszym życzeniem, osobno lub wszystkie na raz. Na przykład, możesz wyobrażać sobie kolory jako ognistą mgłę, w postaci chmur, albo jak kroplę, w formie nici lub promienia. Robiąc to, możesz pobierać element poprzez odpowiedni palec lewej ręki (mały palec = powietrze, palec serdeczny = ziemia, palec środkowy = akasha, palec wskazujący = ogień, kciuk = woda) do całego ciała lub do określonych jego obszarów. Na przykład, możesz kumulować element ognia w głowie, element powietrza w klatce piersiowej, element wody w obszarze brzucha, a element ziemi w nogach. Można też kondensować elementy poza własnym ciałem w określonej formie, na określonej płaszczyźnie (akashy, mentalnej, astralnej lub fizycznej). Jeśli chcesz zakończyć kondensację, wyciągnij określony element z obszaru ciała i pozwól mu wypłynąć przez odpowiedni palec prawej dłoni i rozpuścić się we wszechświecie.
Jeśli z tej procedury uczynimy nawyk, to może wystąpić bardzo mało błędów, na przykład: 1) źródło energii, 2) płaszczyzna, 3) kumulacja energii, 4) analogia elementów w ciele, 5) wchłanianie, 6) rozpuszczanie.
Wykonanie tego jeden raz, to jak nie robienie tego wcale. Jeśli jednak zrobisz to po raz drugi, to już staje się to nawykiem. Dobrze jest przyzwyczaić się do takiego małego rytuału, gdyż im intensywniej pracujemy z energią, tym bardziej musimy zwracać uwagę na analogie. Na przykład, jeśli skondensujemy energię i zapomnimy jej ponownie rozpuścić, to może to zaszkodzić naszemu zdrowiu, a byłoby to znacznie gorsze, gdybyśmy mogli kondensować te moce intensywniej. W tym momencie podkreślę, że jeśli nie używamy energii dla siebie lecz dla kogoś innego, to nie możemy pozwolić, by energia miała kontakt z naszym ciałem, a kumulujemy ją jedynie na zewnątrz. Wskazane jest, byśmy wykonywali każde ćwiczenie koncentracji, każde ćwiczenie myśli etc., w tym samym miejscu, w tej samej pozycji (asanie) i o tej samej porze. Dzięki temu, pokój jest stopniowo oczyszczany z wszelkich drugorzędnych myśli i ładowany ideą sukcesu.
Joga
We wczesnych czasach, Mistrz praktykował również Hatha Jogę. Nigdy nie powstrzymywał żadnego ze swoich uczniów od praktykowania jakichkolwiek ćwiczeń. Ja praktykowałem asany zawarte w manuskrypcie, jaki pożyczyłem od Mistrza i do dzisiejszego dnia praktykuję niektóre z nich. Mistrz wskazał mi, że napięcia w ciele, które są wywoływane ćwiczeniami koncentracji, można zrównoważyć poprzez asany. Dla każdej osoby z zachodu pozycja siedząca na krześle z prostymi plecami jest wystarczająca, jak zostało to opisane w książce Mistrza. Jeśli ktoś woli określoną asanę, to dobrze; anasa powinna jednak być tak dobrana, by można było w niej pozostać przez długi okres czasu.
Każdy rodzaj Jogi jest jedynie aspektem określonego elementu, na przykład: Hatha Joga związana jest z wolą, ogniem; Dżnana Joga to Joga poznania, powietrze; Bhakti Joga (miłość) to woda; a Radża Joga (świadomość) odpowiada ziemi. Systemy Jogi to jedynie systemy jednostronne - mogą prowadzić do oświecenia, lecz nie w czterobiegunowym, uniwersalnym znaczeniu doskonałego Jod-He-Vau-Heh. Są one jedynie dodatkiem.
Duch
Stany ducha
Rozwój ducha
Duch, myślenie, pojawia się na różne sposoby. Normalne myślenie zachodzi, gdy myśli płyną w rozproszony sposób i przelatują jak motyl z jednego obiektu czy problemu na kolejny i rzadko ich bieg jest przerywany decyzjami czy inicjatywą woli. Aby przezwyciężyć to rozproszenie, stopniowo rozwijamy poniższe cechy:
Koncentracja: kondensacja, skupienie, wytrwałość.
Medytacja (myślenie lub racjonalne obserwowanie): przemyślenie, zastanawianie się, baczne rozważanie. Obserwujemy obiekt lub problem pod każdym kątem, w każdym aspekcie, ze wszystkich stron, aż całkowicie go zrozumiemy.
Kontemplacja: unifikacja, połączenie, scalenie się, identyfikacja, empatia, zaznajomienie się, osiągnięcie stanu równowagi.
Oto mały przykład: W Tybecie czela dostał od mistrza instrukcję, by krok po kroku zastanawiać się nad dowolnym znanym mu obiektem poprzez koncentrację, medytację i kontemplację. Czela, który był pasterzem, jako obiekt wybrał swoje ulubione zwierzę, jaka. Od czasu do czasu mistrz odwiedzał czelę, by dowiedzieć się o jego postępach. Po jakimś czasie mistrz odwiedził go w dziczy i poprosił, by wyszedł ze swojego domu. Czela odrzekł jednak, że nie może wyjść, gdyż jego rogi są zbyt duże, a drzwi są zbyt małe. Wydał również z siebie odgłos jaka.
Jest to przykład udanej kontemplacji. Ważne jest jednak również to, by móc w każdej chwili powrócić z takiego stanu do rzeczywistości, a tym samym móc kontrolować całą tę procedurę.
Poniżej opisane są stany ducha:
Ekstaza: manifestacja uniwersalnych fundamentalnych cech woli (ogień), intelektu (powietrze), uczuć (woda) i świadomości (ziemia).
Trans: przeniesienie świadomości na dowolną płaszczyznę, jak również do dowolnego obiektu, nie tylko pasywnie poprzez obserwację, lecz również aktywnie i kreatywnie.
Normalne myślenie można porównać do zwykłego światła, gdzie cząstki światła, fotony, błyszczą, świecą i oscylują we wszystkich kierunkach. Zawierają wszystkie elementy, lecz można je rozłamać przez pryzmat na poszczególne kolory (elementy). Co więcej, przy użyciu szpatu islandzkiego, tj. polaryzacji, refrakcja światła może przebiegać tylko w określonej płaszczyźnie lub kierunku. Wtedy światło nie jest już rozproszone, lecz skoncentrowane. Kiedy intensywność światła jest odpowiednio zwiększona, wtedy można osiągnąć określone efekty. Na przykład, gdy wysoce skoncentrowany promień światła zostanie skierowany na kamień szlachetny, na przykład na rubin, to powstaje laser. A kiedy jego moc jest odpowiednio duża, to promień lasera może wpływać na każdy rodzaj materii. W ten sposób można tworzyć zmiany podobne do procesów alchemicznych, takie jak rozszczepienie atomów, z którego wywodzą się zarówno elektrownie nuklearne, jak i niszcząca bomba atomowa.
Mistrz twierdził, że w czasach legendarnej Atlantydy, wielki kataklizm, Wielki Potop był wywołany przez magów, którzy swoimi eksperymentami wyprowadzili z równowagi oś ziemi. Powstała wibracja i odchylenie, przez które nastąpił ten kataklizm, rozłamywanie się kontynentów, powstawanie nowych gór i oceanów. To wszystko przyniosło koniec Atlantydy. Bądź więc ostrożny, gdy myślisz! Mistrz zawsze mawiał: "Wszystko jest takie proste".
Życzenia
Kiedy sobie czegoś życzymy, musimy bardzo ostrożnie myśleć o korzyściach, jakie przyniesie to życzenie, o tym, kto z niego skorzysta oraz o tym, czy może ono kogoś skrzywdzić. Twórca życzenia musi ponieść odpowiedzialność i przywrócić wszystko na swoje miejsce, jeśli popełni tutaj błąd. Każdy człowiek na pewno ma jakieś doświadczenie odnoszące się do tej sytuacji. Tak jak wspomniałem wcześniej, Mistrz raz stracił kontrolę nad sobą, gdy wypowiedział przekleństwo i na skutek tego musiał wynagrodzić negatywne skutki, jakie wywołał. Mistrz przykuł moją uwagę do faktu, że należy wyraźnie rozgraniczać momenty, gdy działa się jako zwykły człowiek od chwil, gdy działa się jako hermetyk, gdyż życzenia realizowane są stosownie do tego i odpowiednio też ponosi się za to odpowiedzialność. W autobiografii Frabato, Urgaya upomina Bardona, gdyż w jednym przypadku pomógł Boskiej Opatrzności przeszkadzając złemu działaniu, czy nawet nakładając karę za to złe działanie, chociaż nie wybiła jeszcze właściwa na to godzina.
Życzenia hermetyka powinny być zgodne z następującym mottem: "Chcę stać się lepszy i doskonalszy, bym mógł być bardziej przydatny moim bliźnim". To powinno być motywem przewodnim. Egoistyczne życzenia zawsze będą miały negatywne konsekwencje. Nie jest to groźba lecz jedynie ostrzeżenie. Oto inny przykład: powinniśmy pomagać osobie w potrzebie, niezależnie od tego, czy napotykane przez nią trudności są natury duchowej, astralnej czy fizycznej. Decyzja należy do nas i powinna być podjęta zgodnie z następującymi zasadami:
Jeśli to zdarzenie nie miało by miejsca, to ta osoba nie weszłaby do naszego życia i nie zostałaby naszym znajomym.
Jako hermetyk musisz być w stanie rozpoznawać, czy masz do czynienia z lekcją przeznaczenia. Jeśli tak jest w danym przypadku i pozbędziesz się tego kłopotu, to równocześnie musisz prosić Boską Opatrzność o podanie w zamian innej lekcji przeznaczenia.
Mistrz powiedział mi, że kiedyś wyleczył młodą dziewczynę, której płuca były poważnie zniszczone przez gruźlicę. Przez to, że choroba była połączona z jej przeznaczeniem i karmą, Mistrz sam został wezwany do odpowiedzialności za swoje działania poprzez niewyobrażalne trudności. Ostatecznie został zmuszony do cofnięcia całego procesu leczenia. Gdy to usłyszałem, byłem przerażony. Wszystko to brzmiało tak niewiarygodnie. Jest to jednak możliwe, gdyż prawdziwy adept może stać się wszechmocny, gdy obserwuje wszystkie uniwersalne prawa i jeśli ma wystarczające usprawiedliwienie dla swoich działań.
Kiedy osiągniemy określony poziom swojego rozwoju, to musimy podjąć decyzję, tj. musimy wyrazić główne życzenie dla naszego przyszłego życia, a następnie musimy pracować nad jego spełnieniem w każdej sekundzie, minucie, godzinie, dniu, miesiącu, a nawet latach, które mamy do dyspozycji. Im więcej wiedzy i zdolności ktoś posiada, tym bardziej skomplikowane zadania musi opanować, kiedy już zdecyduje się je spełnić. Nie trzeba wspominać, że osiągnie on wymaganą wiedzę i będzie aktywnie czerpał z idei, intuicji i mocy, która wykracza poza wyobraźnię przeciętnej osoby. Nigdy nie będzie mówił o tych zadaniach ani też budował na nich poczucia ważności, gdyż z jednej strony prowadziłoby to do zmniejszenia skutków jego życzeń. Z drugiej strony, moc pomagania bliźnim zostałaby tymczasowo wstrzymana, a dla takiej osoby jest to największa kara, gdy nie będzie w stanie kontynuować wypełniania swojego celu w życiu. Oczywiście, gdy ktoś osiągnie odpowiedni poziom dojrzałości, to rzadko padnie ofiarą takich pokus. Jednak dojrzały mag może rozmawiać o tych rzeczach z uczniem na ścieżce wtajemniczenia, aby dać mu niezbędną odwagę i podnieść na duchu, w ten sam sposób, w jaki Mistrz robił to ze mną. Nie wszystkie przykłady są odpowiednie dla szerokiej publiki, gdyż nie zostałyby zrozumiane przez osobę o zwykłych mocach osądu i intelektu.
Nigdy nie powinniśmy mieć zbyt dużo życzeń na raz. Moc do ich realizowania rozprasza się wtedy za bardzo i zbyt długo będzie trwała ich realizacja albo w ogóle nie zostaną zrealizowane. W takim przypadku główny błąd leży w introspekcji. Lepiej jest wybrać jedną negatywną cechę i zmienić ją w pozytywną, stosując do tego całą swoją energię, tym samym pozbywając się negatywnej cechy i nabywając w jej miejsce cechę pozytywną raz na zawsze. Możesz być pewien, że Boska Opatrzność dąży do wzmacniania naszych cech poprzez różne przeszkody i zachodzi to częściej, gdy nasze pragnienie posiadania określonej cechy się zwiększa. Dlatego też powinniśmy z uśmiechem witać wszystkie przeszkody, które przyczyniają się do naszej doskonałości. Musimy oczekiwać przeszkód, rozpoznawać je i cieszyć się z nich. Lecz nie powinniśmy jęczeć, stękać i przeklinać ani się obrażać.
Nasze mimowolne życzenia, czy raczej nasze marzenia, które nagle i z wielką mocą wymuszają swoją realizację, należą do innego rozdziału. Powstają one poprzez myślokształty, schematy i larwy, które posiadają pewnego rodzaju instynkt samozachowawczy, a które znajdują się w pobliżu podobnie myślących ludzi, by wyciągać z nich energię. Pewnego dnia możemy być zaskoczeni, że osoba z naszych snów stoi przed nami fizycznie, osoba, której nie znaliśmy wcześniej, lecz która jest żywym obrazem kogoś ze snów. Chociaż na początku nie jesteśmy tego świadomi, to ostatecznie do nas dociera. Na przykład, możliwe jest, że wyżej rozwinięta osoba stawi czoła rusałce w fizycznej formie, której cechy pokrywają się z osobą z jego snów, by zrealizować jego życzenia. Nie trzeba wspominać, że będzie to przeszkoda dla naszego rozwoju, która może nawet sprawić, że zbłądzimy, jak zostało to opisane przez Mistrza Bardona we Frabato i w Praktyce magicznej ewokacji. Zdarzyło się to mojemu przyjacielowi i mogę powiedzieć, że jest to dość problematyczne. Taka istota może czytać nasze myśli, a więc może dostosować się do naszych najbardziej sekretnych pragnień. Taka istota nigdy nie będzie nieprzyjemna ani przykra. Będzie spełniać wszystkie życzenia i stopniowo odwodzić maga od jego ścieżki, którą zamierzał kroczyć i którą zgodnie z prawami kroczyć powinien.
To właśnie Kirke, czarodziejka z greckiej mitologii, pragnęła zatrzymać Odyseusza na swej wyspie przyjemności, by przeszkodzić mu w powrocie do domu.
Wyciągnąłem swoje lekcje z tych przykładów i z tego powodu przeszedłem całą płaszczyznę myśli, by uwolnić i oczyścić się z wszelkich mimowolnych pragnień. Od tego czasu mam się na baczności i trzy razy zastanowię się, zanim wyślę myśl wypełnioną życzeniem. Te kwestie są opisane i wyjaśnione w książkach Mistrza z konkretnego powodu. Chociaż możemy myśleć: "mnie to nigdy nie spotka", to z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że tak nie jest.
Mistrz powiedział mi, że znał kiedyś rusałkę, którą bardzo lubił, lecz jej partner, duch wodny, który był o nią bardzo zazdrosny, przysporzył Mistrzowi wielu problemów i dlatego zakończył on tę relację. W tym czasie zacząłem odwiedzać sferę Wenus i jej istoty, bez napotykania żadnych trudności. Byłem więc pewien swojego bezpieczeństwa, aż nagle doświadczyłem tej samej rzeczy, która przydarzyła się pacjentowi, na którego głowę spadła dachówka. Powiedział on: "Przez pięćdziesiąt lat przechodziłem przez to samo miejsce i nigdy nic takiego się nie zdarzyło. Lecz właśnie dzisiaj... czy może mi to pan wytłumaczyć, doktorze?".
Osobisty Bóg
Pewnego letniego wieczora Mistrz i ja jechaliśmy samochodem. Było tuż przed zachodem słońca i przyroda była w całkowitej harmonii, którą cieszyliśmy się w milczeniu. Byłem głęboko pogrążony w myślach, gdy nagle, jak grom z jasnego nieba, Mistrz powiedział: "Wybierz swojego osobistego Boga!". Była to bardzo dramatyczna chwila, szorstkie obudzenie. Całe moje życie w przeciągu chwili przepłynęło mi przed oczyma umysłu, razem z planami na przyszłość. Wybrałem co następuje: źródło energii, imię, treść, cechy, formę, ograniczenie czasowe oraz rytuał palców i zanim się zorientowałem, stworzyłem swojego osobistego Boga. Mistrz pokiwał głową i kontynuowaliśmy naszą podróż w spokoju i ciszy.
Fizyczne ciało Ascetyzm - sport
Uczeń powiedział mi kiedyś: "Nienawidzę swojego ciała! Przeszkadza mi ono w szybszym kroczeniu drogą hermetyzmu. Moje ciało ma ciągle różne pragnienia i muszę spędzać dużo czasu na opiekowaniu się nim, pielęgnowaniu go i na zapewnianiu mu bytu. Wolałbym raczej użyć tego czasu dla mojego duchowego rozwoju!". Jednak wszystko, co dzieje się na ziemi, służy do jakiegoś celu. Celem ciała jest doskonalenie całego człowieka. Pełen proces rozwoju ma miejsce wewnątrz fizycznego ciała. I bez tego ciała nie byłoby to możliwe. Myślenie jest połączone z komórkami mózgu; życie nie byłoby możliwe bez płuc i oddychania, a pozostałe części ciała służą do interakcji ze światem fizycznym. Powinniśmy zatem zajmować się ciałem w sposób opisany przez Mistrza w dziesięciu krokach Wtajemniczenia do Hermetyzmu. Powinniśmy zajmować się naszym fizycznym ciałem jak młodszym bratem lub siostrą. Powinniśmy z miłością dostarczać mu potrzebnych rzeczy, by było zdrowe, lecz nie powinniśmy go rozpieszczać ani też pozbawiać zbyt wielu rzeczy, gdyż wywoła to problemy zdrowotne. Jeśli ktoś uprawia sport, to może to kontynuować, lecz w rozsądnych granicach. Nie próbuj osiągać szczytowych wyników, gdzie istnieje możliwość zranienia lub wypadku. Zamiast tego ciesz się sportem by równoważyć swoje duchowe i astralne napięcia oraz by wzmocnić swoje zdrowie, zwiększyć odporność, wytrwałość, siły witalne, upór, determinację, odwagę i moce dedukcji. Fizyczny ruch daje przyjemność, zadowolenie, radość i pragnienie pokonywania przeszkód.
Przeznaczenie - karma
Łacińskie powiedzenie mówi: "Astra inclinant, non necessitant"[1]. Przed naszym narodzeniem, gdy byliśmy w sferze mentalnej, zdecydowaliśmy o tym, kto będzie naszą rodziną, gdzie się urodzimy i w jakim czasie. Decydujemy również o wszystkich innych okolicznościach naszego przyszłego życia, tj. zdecydowaliśmy o naszym przeznaczeniu, naszej karmie, by móc się dalej rozwijać lub wykonywać swoją misję. Chociaż rodzimy się pod określonym znakiem zodiaku, to nie oznacza, że mamy być wobec tego bierni, mając wymówkę: "Nic na to nie poradzę". Przeciwnie, poprzez naszą wolną wolę i wiedzę jaką mamy o swojej woli i o cechach dla nas przygotowanych, musimy próbować wykorzystać je najlepiej jak tylko możemy dla naszych celów. Beethoven kiedyś powiedział: "Chciałbym sięgnąć głęboko w gardło przeznaczenia, jednak nie mogę się całkowicie schylić". Wszystko co napotykamy na drodze, powinno być witane z uniżeniem i wdzięcznością dla Boskiej Opatrzności, byśmy mogli wykorzystać to jak najlepiej w swoim życiu - moce, doświadczenie, rozwój i dojrzałość zgodnie z okolicznościami. I jak zostało już wspomniane, powinniśmy cieszyć się z dobrego, i uczyć od złego. Musimy nauczyć się, jak zadawać pytania i jak szukać odpowiedzi, dlaczego musimy stawić czoła tej czy tamtej rzeczy, czy osobie, co możemy dla kogoś zrobić albo czego możemy się nawzajem od siebie nauczyć i jaka jest waga wszystkich tych zdarzeń. Wtedy zobaczymy i uczynimy nasze życie bardziej interesującym i zaakceptujemy je w bardziej zachwycający sposób. Każdej nocy kładź się do łóżka z czystym sumieniem i zasypiaj z myślą, jak następnego dnia lepiej opanujesz życie. Nigdy nie żałuj ani nie opłakuj przeszłości i trudności, które się przydarzyły. Nie bój się przyszłości, lecz żyj wiecznie radośnie i błogo w Wiecznym Teraz. Nie miej żadnych wyrzutów sumienia. Niech naszym mottem będzie: "Następnym razem zrób to lepiej". Prędzej czy później ci się to uda, nawet jeśli będzie to wymagało pięciu czy więcej prób. Zawsze wierz, że osiągniesz swoje cele, że osiągniesz to, co zaplanowałeś. Wiedza, wola, odwaga i milczenie są filarami sukcesu. Nie cierp - przejmij dowodzenie!