Logo FranzBardon.pl
Strona główna | Książki | Lekcje audio | Artykuły | Rozmowy | Do pobrania
 
Kybalion
Wprowadzenie
Rozdział I
Rozdział II
Rozdział III
Rozdział IV
Rozdział V
Rozdział VI
Rozdział VII
Rozdział VIII
Rozdział IX
Rozdział X
Rozdział XI
Rozdział XII
Rozdział XIII
Rozdział XIV
Rozdział XV
 
Pobierz pdf (413 kb)

<< wróć
 
 
Tekst pochodzi ze strony FranzBardon.pl

ROZDZIAŁ XII
PRZYCZYNOWOŚĆ



"Każda przyczyna ma swój skutek; każdy skutek ma swoją przyczynę; wszystko dzieje się według Prawa; przypadek to jedynie nazwa na nieznane Prawo; istnieje wiele płaszczyzn przyczynowości, lecz nic nie wymyka się Prawu" - Kybalion.

Szóste wielkie prawo hermetyczne - prawo przyczyny i skutku - zawiera prawdę, że Prawo przenika Wszechświat, że nic nie dzieje się przypadkiem, że przypadek to jedynie określenie wskazujące istniejącą, lecz nie rozpoznawaną czy postrzeganą przyczynę, że zjawisko jest ciągłe, bez przerw i wyjątków.

Prawo przyczyny i skutku leży u podstaw wszelkiej naukowej myśli, starożytnej i współczesnej, a zostało sformułowane przez nauczycieli hermetycznych w najwcześniejszych dniach. Gdy toczono wiele różnych dysput pomiędzy różnymi szkołami filozoficznym, dotyczyły one szczegółów działania tego prawa, a jeszcze częściej znaczenia określonych słów. Podstawowe prawo przyczyny i skutku zostało przyjęte za poprawne przez praktycznie wszystkich myślicieli świata, wartych swej nazwy. Każde inne podejście byłoby zabraniem zjawisk Wszechświata z domeny prawa i porządku i przeniesieniem ich pod kontrolę wyobrażonej rzeczy, którą ludzie nazywają "przypadkiem".

Krótkie zastanowienie się ukaże wszystkim, że w rzeczywistości nie ma takiej rzeczy jak czysty przypadek. Słownik Webstera definiuje słowo "przypadek" jak następuje:

"Przypuszczalny czynnik lub rodzaj aktywności inny niż siła, prawo czy cel; operacja czy aktywność takiego czynnika; prawdopodobny efekt takiego czynnika; zdarzenie; traf; zjawisko etc."

Lecz niewielkie zastanowienie się ukaże, że nie istnieje coś takiego jak "przypadek", w znaczeniu czegoś będącego poza prawem - czegoś poza przyczyną i skutkiem. Jak mogłoby coś działać w pełnym zjawisk Wszechświecie, niezależnie od jego praw, porządku i ciągłości? Takie coś byłoby całkowicie niezależne od dążenia do porządku we Wszechświecie, a tym samym nadrzędne w stosunku do niego. Wyobrażamy sobie, że nic poza WSZYSTKIM nie istnieje poza Prawem, a to tylko dlatego, że WSZYSTKO samo w sobie jest PRAWEM. Nie ma we Wszechświecie miejsca na coś będącego poza Prawem i niezależnego od niego. Istnienie takiego czegoś sprawiałoby, że wszystkie prawa natury byłyby nieefektywne, a to stworzyłoby chaotyczny nieporządek i nieprawość we Wszechświecie.

Dokładne badanie pokaże, iż to, co nazywamy "przypadkiem", jest jedynie określeniem odnoszącym się do niejasnych przyczyn; przyczyn, których nie jesteśmy w stanie postrzegać; przyczyn, których nie rozumiemy. Słowo "przypadek" wywodzi się ze słowa oznaczającego "upadek" (jak np. upadek kości do gry), gdzie ideą jest, że upadek kości (i wiele innych rzeczy) "dzieje się" bez związku z żadną przyczyną. I właśnie w takim sensie generalnie używa się tego określenia. Lecz kiedy dokładnie zbada się tę materię, to widać, że nie ma żadnego przypadku w upadku kości do gry. Za każdym razem, gdy kość upada i ukazuje określoną cyfrę, posłuszna jest prawu tak samo niezmiennemu jak to, które rządzi obrotem planet dookoła Słońca. Przed upadkiem kości istnieje przyczyna, bądź łańcuch przyczyn, i można je wymieniać, cofając się umysłem. Pozycja kości w pudełku, ilość energii mięśnia wyzwolonej w rzucie, uwarunkowania stołu etc., etc., to wszystko są przyczyny, których skutki można widzieć. Lecz za tymi widzianymi przyczynami istnieją łańcuchy wcześniejszych, niewidzianych przyczyn, które wszystkie mają wpływ na liczbę oczek, które wypadają najczęściej.

Jeśli kość rzuci się dużą ilość razy, okaże się, że ilość trafianych cyfr będzie prawie równa, tzn. że będzie ta sama liczba wyrzuceń jedynki, dwójki itd. Wyrzuć grosz w powietrze, a może spaść "orłem" albo "reszką"; lecz wykonaj wystarczającą ilość takich rzutów, a otrzymasz równą ilość orłów i reszek. To jest działanie prawa średniej. Lecz zarówno średnia, jak i pojedynczy rzut zawierają się w prawie przyczyny i skutku, a gdybyśmy byli w stanie zbadać poprzedzające przyczyny, byłoby jasne, że niemożliwością było, by kostka upadła inaczej, w tych samych okolicznościach i w tym samym czasie. Przy tych samych przyczynach powstaną te same rezultaty. Zawsze istnieje "przyczyna" i "powód" każdego zdarzenia. Nic nie "dzieje się" bez przyczyny, czy raczej bez łańcucha przyczyn.

Pewne zamieszanie powstaje w umyśle osoby rozważającej nad tym prawem z powodu faktu, że nie jest ona w stanie wytłumaczyć, jak jedna rzecz może powodować inną - to jest być "twórcą" tej drugiej rzeczy. Istotnie, żadna "rzecz" nie powoduje czy "tworzy" innej "rzeczy". Przyczyna i skutek działają jedynie na "zdarzeniach". "Zdarzenie" jest "tym, co przychodzi czy dzieje się, jako rezultat czy konsekwencja pewnych wcześniejszych zdarzeń". Żadne zdarzenie nie "tworzy" innego zdarzenia, lecz jest jedynie poprzedzającym ogniwem w wielkim uporządkowanym łańcuchu zdarzeń wypływających z twórczej energii WSZYSTKIEGO. Istnieje ciągłość pomiędzy wszystkimi zdarzeniami poprzedzającymi, występującymi i nadchodzącymi. Istnieje relacja pomiędzy wszystkim, co już było, a wszystkim, co nastąpi. Kamień odrywa się od skalnej ściany i przebija się przez dach chaty stojącej w dolinie. Na pierwszy rzut oka uważamy to za efekt przypadku, lecz kiedy zbadamy tę sprawę, to odnajdziemy w niej ogromny łańcuch przyczyn. Przede wszystkim spadł deszcz, który zmiękczył ziemię podtrzymującą kamień, co pozwoliło mu upaść. To jednak było wpływem słońca, innych deszczów etc., które stopniowo odłamywały kawałek skały od większej części. Były również przyczyny, które doprowadziły do uformowania się góry i jej wyniesienia poprzez siły natury itd., w nieskończoność. Możemy również podążać za przyczynami stojącymi za spadającym deszczem itp. Następnie możemy rozważyć istnienie dachu. Wkrótce znajdziemy się w całej sieci przyczyn i skutków, z której będziemy się chcieli szybko wyplątać.

Tak samo człowiek ma dwoje rodziców, czworo dziadków, ośmioro pradziadków, szesnaścioro prapradziadków itd., aż dojdziemy do milionów - i ta liczba przyczyn stoi za nawet najbardziej trywialnymi zjawiskami, jak np. odrobina sadzy przelatująca przed oczyma. Nie jest prostą sprawą prześledzić tę drobinkę sadzy w historii świata, kiedy tworzyła część masywnego pnia drzewa, które potem stało się węglem itd., aż ta drobinka sadzy przelatuje przed oczyma na swej drodze ku innym przygodom. Do obecnego stanu sprowadził ją potężny łańcuch zdarzeń, przyczyn i skutków, i właśnie ten stan jest jednym ze zdarzeń, które będą tworzyć dalsze zdarzenia, przez setki lat. Jedną z serii zdarzeń wynikających z tej drobiny sadzy było napisanie tych słów, potem drukarz musiał wykonać swoją pracę, podobnie korektor, a praca ta pobudzi twój umysł do myślenia, tak samo jak i umysły innych. Wy będziecie wpływać na jeszcze inne osoby - i tak dalej, i tak dalej, poza zdolność ludzkiego myślenia - a wszystko to spowodowane jest pojawieniem się małej drobiny sadzy. To wszystko wykazuje względność i powiązanie pomiędzy sobą oraz dalszy fakt, że "nic nie jest duże; nic nie jest małe; w umyśle, który to wszystko powoduje".

Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl. Gdyby określony mężczyzna nie spotkał określonej kobiety, dawno temu, w mrokach epoki kamienia - nie byłoby ciebie, który czytasz te słowa. A być może, gdyby ta sama para się nie spotkała, nie byłoby również nas, którzy piszemy te słowa. A sam fakt pisania, z naszej strony, i fakt czytania, z twojej, dotknie nie tylko twojego i naszych żyć, lecz będzie miał również bezpośredni lub pośredni wpływ na wielu innych ludzi, którzy żyją obecnie, i na tych, którzy będą żyć w następnych wiekach. Każda nasza myśl, każde działanie, ma swój bezpośredni i pośredni rezultat, który staje się częścią wielkiego łańcucha przyczyn i skutków. Z różnych powodów nie chcemy w tej pracy wchodzić w rozważania na temat wolnej woli czy też determinizmu. Pomiędzy tymi powodami jest pierwsza zasada, że żadna ze stron kontrowersji nie jest całkowicie prawdziwa - w rzeczywistości, według nauk hermetycznych, obie strony są częściowo słuszne. Prawo biegunowości ukazuje, że obie są jedynie półprawdami - przeciwnymi biegunami Prawdy. Nauki głoszą, że człowiek może być równocześnie wolny, a jednak związany koniecznością, zależnie od rozumienia tych określeń i wysokości Prawdy, z poziomu której bada się daną materię. Starożytni pisarze wyrażali to tak: "Im dalej stworzenie jest od środka, tym bardziej jest związane; im bliżej środka przechodzi, tym bardziej wolnym się staje".

Większość ludzi jest bardziej lub mniej niewolnikami dziedziczności, środowiska etc., i wykazuje bardzo mało wolności. Są oni zalewani opiniami, zwyczajami i myślami zewnętrznego świata, jak również swoimi emocjami, uczuciami, nastrojami itp. Nie wykazują mistrzostwa godnego tej nazwy. Z oburzeniem zaprzeczają oni temu twierdzeniu, mówiąc: "Z pewnością mam swobodę działania, tak jak mi się podoba - robię dokładnie to, co chcę", lecz nie potrafią wyjaśnić, skąd bierze się to "chcę" i "jak mi się podoba". Co sprawia, że "chcą" oni robić tę rzecz, a nie inną? Co sprawia, że "podoba im się" robienie tego, a nie tamtego? Czy za ich "upodobaniem" i "chceniem" nie ma "ponieważ"? Mistrz jest w stanie zmieniać te "upodobania" i "chęci" w te znajdujące się na drugim końcu mentalnego bieguna. Jest on w stanie posiadać "wolę woli", zamiast woli, której pragnienie lub tendencja powodowana jest uczuciem, nastrojem, emocją czy sugestią środowiska.

Większość ludzi idzie za tym jak upadający kamień, posłuszni środowisku, zewnętrznym wpływom i wewnętrznym nastrojom, pragnieniom itp., nie mówiąc o pragnieniach i woli osób silniejszych od nich, dziedzictwie, środowisku i sugestii, które ciągną ich bez żadnego oporu z ich strony i bez żadnej woli. Poruszani jak pionki na szachownicy życia, odgrywają swoją rolę i są odkładani na bok po skończonej grze. Lecz mistrzowie, znając zasady gry, wznoszą się ponad płaszczyznę materialnego życia i kontaktując się z wyższymi siłami swej natury, dominują nad swoimi nastrojami, charakterem, cechami i biegunowością, tak samo jak i nad otaczającym ich środowiskiem; tym samym stają się graczami zamiast pionkami - przyczyną zamiast skutkiem. Mistrzowie nie uciekają przyczynowości wyższych płaszczyzn, lecz działają tam według wyższych praw, tym samym rządząc okolicznościami na niższej płaszczyźnie. Formują więc oni świadomą część prawa, zamiast być jego ślepym instrumentem. Mimo że służą na wyższych płaszczyznach, panują na płaszczyźnie materialnej.

Lecz wyżej i niżej (na wyższym i niższym poziomie) prawo zawsze działa. Nie istnieje taka rzecz, jak przypadek. Ślepa bogini została zniesiona przez rozumowanie. Jesteśmy teraz w stanie widzieć, mając oczy rozjaśnione wiedzą, że wszystko jest zarządzane przez Uniwersalne Prawo, że nieskończona liczba praw jest jedynie manifestacją Jedynego Wielkiego Prawa - PRAWA, którym jest WSZYSTKO. Zaiste nawet wróbel nie spada niezauważony przez Umysł WSZYSTKIEGO - nawet nasze włosy na głowie są policzone - jak mówią pisma. Nic nie istnieje poza Prawem, nic nie dzieje się przeciw niemu. A jednak nie zakładaj błędnie, że człowiek jest jedynie ślepym automatem - nic bardziej mylnego. Nauki hermetyczne mówią, że człowiek może używać praw, by pokonywać prawa, i że wyższym zawsze zwycięży niższe, aż w końcu osiągnie etap, na którym będzie szukał schronienia w samym PRAWIE i będzie wyśmiewał i gardził prawami zjawisk. Czy jesteś w stanie uchwycić tego wewnętrzne znaczenie?

 

 

Tekst pochodzi ze strony FranzBardon.pl