Część mentalna (magiczne kształcenie ducha) - wzniesienie na wyższe płaszczyzny:
To jest oczywiście ostatni krok WdH. Czytając go, można odnieść wrażenie, że jest podobny do wszystkich innych kroków, lecz tak nie jest. Ukończenie tego kroku leży przede wszystkim w rękach Boskiej Opatrzności. Może to zająć wtajemniczonemu wiele wcieleń lub może trwać tylko ułamek sekundy, najczęściej trwać gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami. Nie ma żadnego sposobu, by przewidzieć, czemu wtajemniczony może stawić czoła w tej części swojej podróży, gdyż zależy to wyłącznie od jego konkretnej dojrzałości i zgromadzonej karmy.
Lecz to, że realizacja danej rzeczy może wykraczać poza naszą ostateczną kontrolę, nie oznacza, że nie może nam się to udać, jeśli spróbujemy. Tak naprawdę to jedynym sposobem na sukces w tym przypadku jest PRÓBOWANIE. Wtajemniczony, który cierpliwie trwa, bez wątpienia w końcu osiągnie swój cel. Musi istnieć pozbawiona lęku ostrożność i chęć dotarcia do ostatecznego końca, niezależnie od tego, co się pojawi, by przetestować wtajemniczonego. Pukaj, a usłyszysz odpowiedź - parafrazując starożytną mądrość.
Na tym etapie magicznego rozwoju, odpowiedzialność za pilnowanie, by proces inicjacji szedł naprzód, leży wyłącznie w rękach maga. Żadna materialna istota nie będzie w stanie asystować magowi na tym etapie. Nawet Święty Anioł Stróż (Holy Guardian Angel - HGA) maga jest ograniczony w tym, co może zrobić, by pomóc mu w tym zakresie. Pukając, mag może uzyskać odpowiedź, lecz to wtajemniczony musi otworzyć drzwi i wejść.
W zachodniokabalistycznym ujęciu praca kroku dziesiątego odpowiada ostatecznemu podejściu do Otchłani - leżącej pomiędzy Chesed a Binah (sferą Jowisza i Saturna) - którego kulminacją jest udane przekroczenie Otchłani (tj. osiągnięcie Binah/Saturna, który wyznacza Jedność). Otchłań oznacza barierę pomiędzy kabalistycznymi "światami" Yetzirah i Brah, sfery sekwencyjnej i niesekwencyjnej (znanej również jako "chaos"). Pomimo symbolizmu użytego w moim opisie, Otchłań nie jest rzeczą przestrzenną - składa się jedynie ze ZNACZENIA. Przekroczenie Otchłani całkowicie i na zawsze przekształca świadomość wtajemniczonego, gdyż z jej "drugiej strony" wtajemniczony postrzega wieczność.
Praca z tą częścią kroku dziesiątego dotyczy eksploracji różnych sfer i płaszczyzn egzystencji poprzez wędrówkę mentalną. Uczeń rozpoczyna eksploracją sfer zamieszkałych przez istoty elementów.
Pasywny czytelnik może myśleć, że w tym miejscu Bardon postradał zmysły i odszedł do krainy fantazji, lecz wcale tak nie jest. Oczywiście to, co opisuje, brzmi dokładnie jak bajka, lecz istnieją ku temu powody. Sfery elementów odwiedzane w ten sposób postrzegane są w wysoce symboliczny sposób. Symbole są materią, która tworzy tę szczególną płaszczyznę. Zatem doświadczenia z tej płaszczyzny opisywane są w symboliczny sposób, który bliski jest bajkom. Jednak samo doświadczenie daleko wykracza poza opis i mając "wizualne" postrzeganie każdego symbolu, mag będzie również w stanie postrzegać inne poziomy informacji. Skończone słowa mogą jedynie uchwycić małą część doświadczenia, więc kiedy opisujemy nasze doświadczenia w tych sferach, musimy uciekać się do metafor i opowiadania historii.
W moich wywodach dotyczących poprzedniego kroku wspominałem, że niektórym istotom trudno jest postrzegać mentalne ciało maga. W przypadku królestw elementów tak nie jest i to z kilku powodów. Pierwszym jest to, że chociaż te sfery są astralne, to są bardzo subtelną wibracją astralnej materii. Pamiętasz, jak w moim opisie sfery astralnej w dziale "Teoria" powiedziałem, że trzy sfery tak naprawdę przechodzą jedna w drugą? Ta część sfery astralnej, o której tutaj mówimy, leży w górnych granicach. Zatem istoty zamieszkujące tę sferę nie mają wielkiej trudności w postrzeganiu mentalnego ciała maga.
Drugim powodem, dla którego istoty elementów zdolne są postrzegać mentalne ciało maga jest to, że uczeń instruowany jest, by uważnie ukształtować obraz swojego ciała mentalnego, by był rozpoznawany przez daną istotę. Na przykład dla eksplorowania sfery ziemi, uczeń przyjmuje wygląd gnoma. Dodaje to warstwę symbolizmu mentalnemu ciału ucznia. Co więcej, uczeń buduje gęstość tego ciała, wypełniając się elementem i scalając się z nim. Razem tworzy to taką gęstość ciała mentalnego, która jest łatwo postrzegana przez istoty tej płaszczyzny.
Gdy przygotowane jest to specjalne ciało, uczeń przechodzi do właściwej sfery. Pasywny czytelnik powinien w tym momencie rozważyć ilość treningu wymaganą do prawdziwego dokonania tych rzeczy i mam nadzieję, że zda sobie sprawę z konieczności pracy poprzednich kroków.
Bardon wykłada kilka bardzo wyraźnych zasad dla eksploracji sfer elementów. Pierwszą z nich jest oczywiście wspomniane zbudowanie właściwego ciała. Drugą regułą jest, by nie odzywać się pierwszy. Jest to bardzo ważne i być może jedna czy dwie analogie pomogą lepiej zrozumieć podstawy tej reguły.
Pierwsza dobra analogia pochodzi z mitów dotyczących potrzeby ducha, by był zaproszony do domu osoby, zanim będzie mógł tam wejść. Jeśli dana jest zgoda, wtedy istota będzie mogła przebywać tam swobodnie, lecz jeśli zasada pozwolenia jest naruszona, wtedy istota ryzykuje schwytaniem. W przypadku maga chcącego rozmawiać z istotami elementów, to mag szuka wejścia do nowej sfery i musi uzyskać pozwolenie przed uzyskaniem pełnych praw. Mag, który narusza tę regułę i narzuca siebie istotom obcej sfery, ryzykuje schwytaniem, tak jak podkreśla to Bardon.
Inną dobrą analogią jest ludzki system immunologiczny. Mag jest obcą substancją wchodzącą do sfery rządzonej przez odpowiednie istoty i jeśli dostrzeżone zostanie jakiekolwiek niebezpieczeństwo, istoty tej sfery odpowiedzą w ochronny, obronny sposób. Jeśli jednak mag pokaże, że nie stanowi zagrożenia, będąc odpowiednio cierpliwy, wtedy jest integrowany ze sferą elementu.
Trzecia reguła odnośnie eksploracji sfery elementów jest taka, że mag musi okazywać swoją "wyższość" napotykanym istotom elementowym, aby stały się one chętne do rozmowy z nim. Obawiam się, że dla biernego czytelnika "wyższość" będzie w tym kontekście niezrozumiała. Nie jest to ten rodzaj powszechnej wyższości, który pochodzi z końca dłuższego kija! Mag nie wchodzi do danej sfery i nie chwali się swoimi osiągnięciami czy też daje pokazy swoich umiejętności, przepychając dookoła te istoty. Rodzaj wyższości, o jaki tutaj chodzi, nie jest takim, którego trzeba dowodzić. Jedynym sposobem, w jaki mag komunikuje swoją wyższość, jest otwarte bycie tym, kim jest. Jest to rodzaj wyższości, jaki te istoty rozumieją. Nie jest wymuszony - jest honorowy i pełen szacunku. Ciało mentalne, które mag ukształtował dla swoich eksploracji, będzie komunikowało to, kim on jest, bezpośrednio do istot elementów. Początkowa powściągliwość tych istot jest naturalna, gdyż nauczyły się nie ufać ludziom, a zatem czekają, by zobaczyć, czy mag jest stały w tym, kim jest. Ponownie, mam nadzieję, że zauważysz tutaj wagę treningu z wcześniejszych kroków.
Mag napotka w tych sferach różne rodzaje istot. Pomimo męsko-zorientowanych opisów, jakie podaje Bardon, ten sam rodzaj atrakcji może zajść w przypadku adepta kobiety, jak i dla osób o orientacji odmiennej od heteroseksualnej.
Mag musi być w stanie rozumieć symboliczną naturę doświadczeń w sferach elementów. W tych sferach to nie forma jest główną sprawą, lecz właśnie znaczenie symbolizowane przez tę formę powinno być tym, co interesuje maga. Adept musi być w stanie pozostać pewny w swojej scentralizowanej jaźni, aby uniknąć pułapki utkwienia w tych sferach. Te doświadczenia mogą być bardzo kuszące i dogłębne zbadanie ich każdego kąta oraz nauczenie się wszystkiego, co jest do nauczenia, może naprawdę trwać w nieskończoność. Wszystkie ostrzeżenia Bardona odnośnie zbyt emocjonalnego związania się z istotami tych sfer są bardzo prawdziwe. Mag musi zawsze pamiętać, że jest to jedynie przystanek na drodze i że istnieją wyższe, mniej krótkotrwałe cele do osiągnięcia.
Mag musi podejmować wybory i decydować, kiedy już zbadał sferę w stopniu wystarczającym, by iść dalej. Powinienem dodać dla pasywnego czytelnika, że doświadczenie eksplorowania tych sfer nie jest dokładnie linearne. Innymi słowy, można doświadczyć dużej części każdej sfery w przeciągu sekundy czasu zegarowego. Zatem eksplorowanie "w stopniu wystarczającym" niekoniecznie oznacza wiele lat wysiłku.
Następnym zadaniem kroku dziesiątego, kiedy już elementowe sfery zostały wystarczająco zbadane, jest dążenie do bezpośredniego, twarzą w twarz, kontaktu z własnym Świętym Aniołem Stróżem (HGA). W kroku piątym Bardon podał instrukcje dotyczące tego, jak osiągnąć pasywną formę komunikacji z HGA, a ten krok przedstawia kwantową różnicę w głębokości tej komunikacji.
Aby w pełni wytłumaczyć naturę HGA, trzeba by napisać obszerny traktat o ogólnej okultystycznej anatomii świadomości, a nie chcę tworzyć tutaj takiej dygresji. Wystarczy że powiem, iż HGA ma swoje korzenie w sferze Saturna, czyli w ujęciu kabalistycznym - w Binah. Dalej w ujęciu kabalistycznym, Yesod, czyli sfera Księżyca, jest "tronem" Binah. Dlatego zanim uczeń zajmie się wznoszeniem na płaszczyznę Księżyca, napotyka FORMĘ swojego HGA. Zauważ proszę, że mówię "formę". HGA sam w sobie jest pozbawiony formy, lecz do tego rodzaju bezpośredniej komunikacji postrzeganie formy jest niezbędne. Na tym poziomie komunikacji uczeń nie scala się ze swoim HGA i nie ma znajomości HGA od wewnątrz - to przychodzi później. W najlepszym przypadku jest to doświadczenie, gdy spotyka się i rozmawia dwóch bliskich przyjaciół, którzy mogą czytać sobie nawzajem w myślach.
Bardonowski opis tego, jak to spotkanie przebiega, jest bardzo dokładny. Gęstość symbolizmu na tym poziomie, z tą konkretną istotą, jest bardzo mała, a komunikacja jest bezpośrednia i generalnie nie jest zbyt intensywnie obrazowa.
Ten przewodnik nie zawiedzie maga, o ile osiągnął on prawdziwą Równowagę. W przeciwnym wypadku może to być bardzo niepokojące doświadczenie i niezrównoważona osoba może być z łatwością oszukana przez swoje ego. Wielu powróciło z tego spotkania z wrażeniem, że zostali obdarzeni jakąś wielką misją zbawienia świata etc., i byli żenujący, rozgłaszając, jak bardzo są ważni w całościowej strukturze rzeczy. Powodem było to, że nie przejrzeli przez złudzenia własnej psyche i nie dotarli głębiej, do prawdziwego kontaktu ze swoim HGA. Tak naprawdę HGA jest bezlitośnie szczery i nigdy zwodniczo nie podbudowuje ani nie umniejsza ego maga. Takie działanie byłoby sprzeczne z jego podstawowym celem bycia najbliższym przewodnikiem.
Adept nie potrzebuje żadnego innego przewodnika, lecz dla pasywnego czytelnika Bardon instruuje, że uczeń musi przejść do badania innych płaszczyzn istnienia. Wymienia je w ustalonym porządku planetarnym, zaczynając od Księżyca, a kończąc na Saturnie. Istnieją sfery poza Saturnem (odnosi się to do sfery filozoficznej, a nie fizycznej planety), lecz ten temat wykracza poza zakres obecnej dyskusji.
Na koniec dodam, że Saturn reprezentuje trzy rzeczy: 1) ukazuje to, co leży za Otchłanią widziane z TEJ strony Otchłani. 2) samą Otchłań - zasłonę, która oddziela sferę sekwencyjną od niesekwencyjnej. 3) sferę niesekwencyjną, która leży za Otchłanią.
W konsekwencji, eksploracja sfery Saturna ma trzy fazy. Pierwsza faza dotyczy obrazu przedstawianego przez jego sferę, gdy podchodzi się do niej od dołu. Jest to tyle tej sfery, ile można postrzegać przez zsekwencjonalizowany symbol. Innymi słowy, jest to reprezentacja, a nie sama sfera. Ten aspekt Saturna można zgłębiać w sposób podobny do niższych sfer planetarnych i ustawia to wtajemniczonego twarzą w twarz z samą zasłoną Otchłani.
Druga faza dotyczy penetracji tej zasłony. Jedynie Boska Opatrzność, za pośrednictwem HGA maga, może oferować prowadzenie w tym temacie. Doświadczenie jest inne dla każdej osoby.
Trzecia faza zachodzi równocześnie z penetracją zasłony. Tutaj wtajemniczony wchodzi do sfery wieczności i gdy już tam wejdzie, dostępna jest dla niego całkowita jedność z Jednością. Pełne zintegrowanie tego doświadczania Jedności w codziennym życiu może wtajemniczonemu zając wiele lat, lecz samo doświadczenie jest wieczne.
Jest to ostateczny cel ścieżki Magii Hermetycznej. Jest to dokładnym odpowiednikiem scalania się z własnym osobistym bogiem ("scalania", a nie tylko "komunii") objaśnionego w następnej sekcji kroku dziesiątego.
Część astralna (magiczne kształcenie duszy) - komunia z osobistym bogiem:
Astralne ćwiczenia kroku dziewiątego kończyły się na impregnowaniu astralnego ciała czterema boskimi atrybutami. W kroku dziesiątym ten proces posuwa się dalej i ustanawiane jest bezpośrednie połączenie pomiędzy magiem a bóstwem.
O ile Bardon dobrze opisuje podstawowe hermetyczne podejście do tego tematu, o tyle nie daje pasywnemu czytelnikowi żadnej idei dotyczącej jego ostatecznych implikacji. Jego wyjaśnienia mogą wystarczyć poważnemu uczniowi, lecz dla pasywnego czytelnika być może są zbyt uproszczone.
Na początek chciałbym wyjaśnić kilka terminów, jakich będę używał. Nie lubię określenia "Bóg" przez duże "B". Dla mnie jest to zbyt uwikłane w religijne koncepcje i gdy jest używane, to generalnie przywołuje w myślach czytelnika bardzo konkretny religijny obraz. Aby tego uniknąć, zamiast "Bóg" będę używał określenia "Jedność" dla określenia ostatecznego, wszechobejmującego bóstwa.
Będę używał określenia "bóg" lub "bogowie" (przez małe "b"), by określić znajome religijne koncepcje bóstwa. Na przykład, odnosząc się do panteonu mniejszych, bardziej ograniczonych bóstw, takich jak bóstwa greko-romańskie czy kabalistyczne, będę mówił "bogowie". Czuję, że ważne jest rozróżnienie tych dwóch poziomów czy form bóstwa, gdyż każde z nich przedstawia dla maga inny rodzaj pracy.
W tym kontekście ważne jest również, by odróżniać "komunię" z bóstwem od "scalenia się" z bóstwem. Przy komunii pozostaje separacja pomiędzy świadomością maga a samego bóstwa. Jest to forma komunikacji twarzą w twarz. Przy scaleniu natomiast, istnieje jedność pomiędzy świadomością maga a świadomością bóstwa. Tutaj mag nie doświadcza oddzielenia od wybranego bóstwa i tak naprawdę mag funkcjonuje jako bóstwo. A raczej mag i bóstwo stają się jednym i funkcjonują jako jedno.
Bardon nie jest zbyt jasny w swoim opisie co do tego, o jakim poziomie bóstwa mówi w którym miejscu. Mag może dokonywać komunii czy scalać się z mniejszymi bogami poniżej (tj. z TEJ strony) zasłony Otchłani. Te formy bóstwa są zsekwencjonalizowane, a tym samym ograniczone w swym zakresie w porównaniu z Jednością. Są to bóstwa, do których Bardon odnosi się, gdy mówi o komunikowaniu się z różnymi bogami i bóstwami.
O ile z Jednością można komunikować się na zasadzie twarzą w twarz poniżej zasłony Otchłani, o tyle dopiero gdy przekroczy się Otchłań i wejdzie do niesekwencyjnej sfery, możliwe jest scalenie się z Jednością. Gdy to scalenie z Jednością zaszło, wtajemniczony jest od razu scalony ze wszystkimi mniejszymi bogami.
Wyjaśnienia Bardona powodują zamieszanie, gdyż cztery boskie atrybuty mają zastosowanie bardziej wobec Jedności niż wobec mniejszych bogów. Lecz to pomieszanie znika, gdy czytelnik rozważy ćwiczenia mentalne tego kroku. Uczeń był tam kierowany, by wznosić się po płaszczyznach. Podczas tego wznoszenia się do krawędzi Otchłani, mag będzie w stanie pracować z mniejszymi bogami zarówno na poziomie komunii, jak i scalenia, oraz z Jednością tylko na poziomie komunii. Kiedy wtajemniczony sięgnie za zasłonę, do podstawy Saturna, wtedy nastąpi scalenie z Jednością.
Komunia z bóstwem jest podobna do modlitwy, z tym wyjątkiem, że następuje tutaj bezpośrednia i natychmiastowa odpowiedź (można by rzecz - w czasie rzeczywistym). O ile modlitwa zachodzi do góry, w kierunku z dołu na górę, to właściwa komunia z bóstwem zachodzi na bardziej równym poziomie, ponieważ mag impregnuje swoją formę tymi samymi atrybutami co wybrane bóstwo.
Scalenie się z bóstwem to jednak zupełnie inna kwestia. Tutaj świadomość maga musi być umiejętnie doprowadzona do stanu, który dokładnie odpowiada świadomości wybranego bóstwa. Poniżej Otchłani bóstwo będzie, jak stwierdza Bardon, spotykało wtajemniczonego w połowie drogi. Jest to część normalnego funkcjonowania mniejszych bogów - pośredniczą pomiędzy Jednością a ludzkim poziomem świadomości.
Scalenie się z Jednością nie może jednak zajść poniżej Otchłani. Nie chodzi o to, że Jedność nie spotyka wtajemniczonego w połowie drogi (przecież Jedność przenika Wszystkie rzeczy). Chodzi raczej o to, że świadomość maga nie jest w stanie objąć Jedności, dopóki nie przejdzie on do sfery niesekwencyjnej. Jedynie ciało mentalne, czyli duch wtajemniczonego, jest w stanie odbyć tę podróż.
Pomimo że ostateczna realizacja Jedności zachodzi na czysto mentalnym poziomie, Bardon umieścił te ćwiczenia pod nagłówkiem astralnym. Powodem ku temu jest to, że technika ta zaczyna się na tym poziomie. Budowanie obrazu bóstwa i impregnowanie tego obrazu czterema boskimi atrybutami jest pracą astralną. Ta praktyka ostatecznie prowadzi ucznia do manipulowania czterema atrybutami czy wartościami, niezależnie od formy bądź obrazu. W tym miejscu staje się to czysto mentalną operacją i to przejście do mentalnej sfery pozwala wtajemniczonemu konceptualizować Jedność w jej inaczej bezpostaciowym stanie.
Muszę ostrzec cię w tym miejscu, że ze względu na skończoną naturę słów niemożliwe jest, bym dokładnie opisał zarówno Jedność, jak i doświadczenie scalania się z Jednością. Niesekwencyjne doświadczenia po prostu nie mieszczą się w takich zsekwencjonowanych rzeczach jak słowa! W konsekwencji, każda rzecz, jaką powiem, będzie tylko częściowo prawdziwa i będzie przekazywała rzeczy w sposób zsekwencjonowany, który przekłamuje podstawową niesekwencyjność sfery Jedności.
Lecz nawet mówiąc to, implikuję rzeczy, które nie są dokładne. Chodzi o miejsce, w którym mówię, że Jedność jest niesekwencyjna. Głębszą tajemnicą jest to, że Jedność obejmuje zarówno sferę sekwencyjną, jak i niesekwencyjną, równocześnie. Kiedy mówię, że jest niesekwencyjna, to odnoszę się bardziej do tego, jak Jedność objawia się naszej zsekwencjonowanej ludzkiej świadomości, a nie do jej podstawowej natury. Często to, jak próbujemy opisywać nieopisywalne, dotyczy bardziej wskazywania różnic pomiędzy tymi rzeczami a rzeczami "normalnymi", niż ukazywania podobieństwa. Największym problemem jest to, że ukazywanie tylko różnic zdaje się ograniczać nasze rozumienie podstawowej Jedności Istnienia. Mając nadzieję na unikanie takich komplikacji, spróbuję nakreślić tak wiele podobieństw, jak tylko mogę.
Pierwszą rzeczą, jaką powinienem powiedzieć w ramach opisywania scalania się z Jednością, odnosi się do poczucia jaźni, jakiego doświadcza mag. Samoświadomość Jedności jest często opisywana jako stan "jestem", lecz często pomija się fakt, że to bogotwórcze poczucie samoidentyfikacji jest taką samą jakością, jak doświadczane przez normalnego człowieka. Jedyna różnica jest w ilości, gdyż Jedność obejmuje każdą rzecz posiadającą istnienie, a indywidualny człowiek obejmuje jedynie drobną cząstkę tego nieskończonego bezmiaru. Tak naprawdę, to mag podąża właśnie za tym kontinuum podobieństwa we wznoszeniu czy rozszerzeniu ilości świadomości. Upraszczając, mag stoi mocno zakorzeniony w jakości samoświadomości i rozszerza ilość tej uwagi, aż będzie ona obejmowała Jedność Wszelkiego Istnienia.
Implikacją tej praktyki jest to, że mag już scalony z Jednością doświadcza całego wszechświata tak, jakby był częścią jego własnej jaźni. Nie ma żadnej części nieskończonego wszechświata, której Jedność nie byłaby świadoma.
To sprowadza nas do czterech atrybutów boskości, które, jak myślę, służą za dobrą podstawę do dalszego opisywania konsekwencji scalenia z Jednością. Zauważ proszę, że cztery atrybuty wymienione w kroku dziesiątym różnią się trochę od wymienionych w kroku dziewiątym. Tutaj zajmę się listą z kroku dziesiątego, chociaż opłaca się samodzielnie dokonać porównania ich obu.
Cztery atrybuty to:
1) Omnipotencja (wszechmoc): jest związana z elementem ognia. Rodzaj omnipotencji doświadczanej przez Jedność i przez osobę scaloną z Jednością nie jest podobna do popularnej konceptualizacji boga "na górze", który wskazuje w dół na nas, śmiertelników, i bum!, rzeczy dzieją się zgodnie z "jego" wolą. Omnipotencja Jedności działa od wewnątrz KAŻDEJ rzeczy, jednocześnie. Nie ma dzielenia świadomości na poziomie samej Jedności - dzielenie świadomości jest jedynie manifestacją Jedności.
Wewnątrz Jedności nie ma również woli podobnej do woli człowieka. Zamiast tego, Jedność istnieje równocześnie jako zjednoczona całość, a to, co uważamy za boską wolę, jest zaledwie Jednością, która jest tym, czym naturalnie jest. Kiedy wtajemniczeni mówią o scalaniu się z boską wolą i mówią rzeczy w stylu: "niech Twa wola będzie moją wolą", daje to błędne wrażenie, że indywidualna wola jest zamieniana wyższą wolą. Tak nie jest. Indywidualna wola jest przekształcana przez doświadczenie scalenia, a nie zamieniana. Ponownie, wtajemniczony podąża za kontinuum podobieństwa, gdy wznosi się do boskości. Nić podobieństwa ma związek z faktem, że ludzka wola jest aspektem czy też manifestacją woli boskiej. Różnica jest więc kwestią ilości, a nie jakości.
Omnipotencja mniejszych bogów jest bardziej ograniczona niż omnipotencja Jedności. Ponieważ istnieją oni poniżej Otchłani, są skończonymi, zsekwencjonalizowanymi stworzeniami. Zatem mają dla maga ograniczone, konkretne użycie. Na przykład, we współczesnej magii ceremonialnej należy uważnie wybrać odpowiednią "formę boga" dla danego zadania. Lecz jeśli ktoś scali się z Jednością, to nic nie jest niemożliwe.
Powiedziawszy to, chciałbym zaznaczyć, że mag zdolny do scalenia z Jednością nie będzie chciał małostkowych rzeczy, ani też rzeczy, które naruszają uniwersalną prawość. Musisz pamiętać, że ta transformacja dotyka każdego adepta na KAŻDYM poziomie jego istnienia.
2) Wszechwiedza: jest związana z elementem powietrza. Podstawą Jedności - wszystkich rzeczy, z których jest złożona - jest świadomość. Każda rzecz, jaka istnieje (mentalnie, astralnie i fizycznie), jest manifestacją tej świadomości. Świadomość Jedności jest samoświadoma wewnątrz wszystkich swoich części czy manifestacji, równocześnie i w pełni. Innymi słowy, Jedność zna KAŻDĄ rzecz od wewnątrz. Nie jest to wiedza zewnętrznego obserwatora - jest to raczej wiedza uczestnika.
Chciałbym, żebyś uważnie rozważył implikacje wynikające z tego dla maga, który scala się z Jednością. Naprawdę, każda rzecz, jaką mag chce wiedzieć czy zbadać, jest mu natychmiast dostępna. Lecz ta wiedza będzie pochodziła z wewnątrz w najbardziej intymny sposób. Jest to podobne w jakości do rodzaju wiedzy, jakiej doświadczamy w naszym codziennym życiu, gdy przechodzimy przez określone zdarzenie. Różnica, jak zwykle, jest w ilości wiedzy. Na przykład wszyscy wiemy, jak wiązać nasze buty, ponieważ doświadczyliśmy tego wielokrotnie, lecz w porównaniu do Jedności jesteśmy jak małe dziecko, które nigdy nie wiązało buta i nasze rozumienie tej tajemniczej sztuki pochodzi z opisu naszych rodziców. Innymi słowy, Jedność zna KAŻDĄ rzecz od wewnątrz, a normalny człowiek zna relatywnie mało rzeczy z tej perspektywy.
Muszę powiedzieć, że tego rodzaju konceptualizacja wszechwiedzy jest zupełnie inna od samego jej doświadczania. Mag, który scali się z Jednością, nie tylko jest W STANIE wiedzieć wszystko, ale WIE wszystko *będąc w stanie scalenia*. Niewielu jednak magów chce sprowadzać tę wiedzę do swojej normalnej świadomości używanej do codziennego życia. Zbyt dużo wiedzy może odebrać całą zabawę z życia - nie ma w nim wtedy żadnych niespodzianek.
3) Wszelka miłość, czyli Miłosierdzie (Boskie dobrodziejstwo): jest związane z elementem wody. Zauważ proszę, że w kroku dziewiątym Bardon łączy z wodą cechę nieśmiertelności.
Boskie Miłosierdzie jest podobne w jakości do ludzkiej miłości, z wyjątkiem tego, że w ludzkiej manifestacji miłości skłaniamy się do kierowania jej na konkretne osoby, idee i rzeczy. Zatem nasza ludzka miłość jest bardziej ograniczona niż boska i jest projekcją z nas samych do czegoś zewnętrznego (pomijając miłość do siebie). Boska miłość Jedności pochodzi z szerszej perspektywy, która zawiera KAŻDĄ rzecz i działa z wnętrza każdej rzeczy. Jest bezstronna i dzielona równo ze Wszystkim, co istnieje.
Często zastanawiamy się, jak nieprzyjemne aspekty i zdarzenia życia mogą istnieć we wszechświecie przenikniętym przez dobroczynne bóstwo. Odpowiedź leży w ilości aspektu boskiego dobrodziejstwa czy Miłosierdzia. Jedność przenika całość nieskończonego wszechświata równocześnie i całkowicie, a zatem ma wieczną perspektywę, z której każde zdarzenie widziane jest jako dopasowujące się do uniwersalnej prawości rzeczy. Innymi słowy, z wiecznej perspektywy Jedności dobrotliwość jest motorem Wszystkich zdarzeń, nawet najbardziej nieprzyjemnych.
Cierpienie istnieje dla powodu. Uczy nas lekcji, których nie bylibyśmy się w stanie nauczyć poprzez bardziej przyjemne środki. Zatem u źródła każdej nieprzyjemnej sytuacji leży boska dobrotliwość, która wie, że jest to właściwy sposób, w który musimy się uczyć - to sama lekcja jest dobrodziejstwem, a manifestacja zdarzeń jest sama w sobie drugorzędna. Czasami jedynym sposobem postrzegania boskiego dobrodziejstwa w nieprzyjemnych zdarzeniach jest poszerzenie swojej perspektywy, by obejmowała całe wcielenia zamiast pojedynczych momentów.
Adept, który scalił się z boskim Miłosierdziem, może czasami zdawać się bardzo surowy, lecz nie należy tego mylić z brakiem troski. U źródła jest świadomość dużo szerszej perspektywy postrzegania rzeczy, niż świadomość zwykłego człowiek jest w stanie osiągnąć.
Taki adept będzie czuł głęboką miłość i troskę o wszystkie stworzenia i będzie rozmyślnie ukazywał swoją kochającą dobroć we właściwy sposób pasujący do okazji.
4) Nieśmiertelność (w tym przypadku to samo co wszechobecność): jest związana z elementem ziemi. W kroku dziewiątym Bardon umieszcza tutaj wszechobecność, lecz jeśli pomyślisz nad tym, to jest to tym samym co Nieśmiertelność, gdyż Jedność jest immanentną rzeczą, a tym samym istnieje na wskroś całej czasoprzestrzeni. Boska Nieśmiertelność nie jest tym samym, co rozumiemy, gdy myślimy o nieśmiertelności w ludzkiej postaci. Teoretycznie, ludzka nieśmiertelność (jeśli taka rzecz by istniała) jest ściśle sprawą przedłużonego trwania chwili. Innymi słowy, nieśmiertelny człowiek przechodziłby przez czas chwila po chwili. O ile jakość tego jest podobna do boskiej Nieśmiertelności, to ilość jest zupełnie inna. Nieśmiertelność Jedności zachodzi na poziomie wiecznym - trwanie chwila po chwili jest jedynie manifestacją wiecznej Nieśmiertelności.
Lecz, a jest to duże "lecz", nic co jest astralne lub fizyczne w swej naturze, nie jest wieczne czy nieśmiertelne. Prawdziwa Nieśmiertelność istnieje tylko na poziomie wiecznej, niesekwencyjnej sfery.
Porównuję Nieśmiertelność Jedności z jej Immanencją i mówię, że są one tym samym, gdyż Nieśmiertelność Jedności jest wieczna. Nie ma początku ani końca i nie istnieje żadne 'kto', 'co', 'dlaczego', 'gdzie' lub 'kiedy', które nie jest częścią Jedności. Połączenie pomiędzy tymi dwoma można najłatwiej zaobserwować, gdy rozważy się kontinuum czasoprzestrzenne. Z wiecznej perspektywy, cały nieskończony zakres czasoprzestrzeni postrzegany jest jako pojedyncza chwila obecna, jako wielkie, nieskończone "Teraz". Lecz skoro Jedność jest Nieśmiertelna i wieczna, ta perspektywa nie jest doświadczeniem postrzegania z daleka; jest to doświadczane równocześnie z wewnątrz - od perspektywy każdej rzeczy w najmniejszych szczegółach fizycznej manifestacji czasoprzestrzeni do najbardziej efemerycznych i zbiorczych doświadczeń czasoprzestrzeni.
Chociaż uczucie lub jakość Immanencji są podobne do tego, czego uczeń doświadczył w kroku szóstym (przy praktyce bycia świadomym swojego ciała mentalnego wewnątrz ciała astralnego i fizycznego), to istnieje różnica w zakresie ilości. Dla Jedności nie ma odseparowania - nie ma bezpośredniego odczucia bycia WEWNĄTRZ ciała. Zamiast tego, Jedność całkowicie wypełnia ucieleśnienie swojej Immanencji. Cała nieskończoność ukazanego wszechświata JEST Jednością - nie jest jedynie powłoką, w której zamieszkuje Jedność. Nie ma separacji pomiędzy "ciałem" Jedności a samą Jednością. Kiedy patrzymy na skałę lub liść, albo poprzez mikroskop elektronowy na pojedynczą molekułę, to patrzymy bezpośrednio na Jedność. Kiedy patrzymy na innych albo spoglądamy wewnątrz samych siebie, to patrzymy na Jedność.
Zamknę teraz swoje komentarze o scalaniu się z Jednością ostatnią uwagą. Dotyczy to procesu, jaki adept musi przejść, by zintegrować doświadczenie scalenia w swoim codziennym życiu. Wielu osobom nie udaje się wycofać się przez Otchłań i powrócić do swojej normalnie funkcjonującej świadomości. Zapewne znasz wiele opowiadań o mistykach, którzy powrócili ze szczególnie głębokiego doświadczenia tylko po to, by stać się szaleńczo obłąkanymi. W tej kwestii odgrywają rolę przygotowanie i właściwy trening hermetycznego maga.
Integracja doświadczania niesekwencyjnej, wiecznej sfery w normalnej, codziennej świadomości jest jeszcze trudniejszym zadaniem niż osiągnięcie takiego doświadczenia. Doświadczenie Jedności jest tak obce dla naszego normalnego poziomu samoświadomości, że po prostu w swej całości nie mieści się w granicach normalnej ludzkiej świadomości. Bardzo ważne jest zatem, by adept posiadał dogłębną praktyczną wiedzę o swoich mechanizmach percepcji. Generalnie, adept musi przetłumaczyć i zinterpretować doświadczenie niesekwencyjne na terminy zrozumiałe dla normalnej, zsekwencjonowanej świadomości. Jedynie w ten sposób można takie doświadczenie zintegrować na normalnym, funkcjonalnym poziomie.
Po powrocie do normalnej, obudzonej świadomości, adept będzie nieodwracalnie przekształcony. Tak głęboka i przenikliwa transformacja wymaga ponownego oszacowania i dopasowania osobowości i indywidualności adepta, na wzór pracy ze zwierciadłami duszy z kroku pierwszego i drugiego, lecz na dużo szerszym poziomie.
Adept nie będzie w stanie zachować pełnej świadomości nieskończonej ilości szczegółów napotykanych podczas doświadczenia scalenia, gdy już powróci do normalnego stanu świadomości. Te szczegóły (pełnia doświadczenia) muszą zostać odciśnięte w pamięci i udostępnione, by adept mógł sięgać do nich w każdym momencie. Lecz by doświadczać pełni doświadczenia scalenia, adept musi być wewnątrz sfery niesekwencyjnej i funkcjonować swoim wyższym umysłem. Ta dychotomia bycia tak blisko, a jednak tak daleko od Jedności, może być na początek bardzo dezorientująca nawet dla najbardziej zaawansowanego adepta. Jednak trening poprzednich dziewięciu kroków jest podstawą sukcesu w tej kwestii.
Co więcej, adept musi zrównoważyć transformacyjne doświadczenie Jedności z jego ziemskim życiem w taki sposób, by jego wewnętrzne zmiany nie były przez wszystkich od razu widoczne. Może to brzmieć dziwnie i można pytać się "dlaczego?". Powody ku temu nie są ezoteryczne. Są one raczej skrajnie praktyczne i wynikają z okoliczności naszej obecnej lokacji w kontinuum czasoprzestrzeni. Innymi słowy, zważywszy na obecny stan rzeczy, wypada adeptowi nie odkrywać swoich osiągnięć, gdyż jeśli by to zrobił, to zaczęli by nachodzić go ludzie żądający jego mądrości albo zaprezentowania siebie dla satysfakcji innych potrzeb. Istniały i ponownie będą istnieć czasy, kiedy adept będzie mógł bezpiecznie odkrywać się bez obawy, lecz teraz nie jest taki czas. W konsekwencji, istnieje wielu adeptów, którzy osiągnęli Jedność, lecz trzymają to w tajemnicy.
Tak jak wspomniałem wcześniej, Bardon każe uczniowi pracować z czterema atrybutami od samego początku astralnych ćwiczeń kroku dziesiątego - nawet jeśli mają zastosowanie bardziej do Jedności niż do mniejszych form boga i nawet jeśli to właśnie mniejszych bogów uczeń napotyka w pierwszej kolejności. Powodem ku temu jest to, że te cztery atrybuty ostatecznie doprowadzą ucznia do świadomości Jedności. Podczas pracy z mniejszymi bogami, uczeń musi stosować cztery atrybuty w nierównych proporcjach, stosownie do natury wybranej formy boga. Praca z tą różnorodnością bóstw rozszerza świadomość adepta i przygotowuje go do zjednoczenia z Jednością.
Mam nadzieję, że w tym miejscu jesteś już bardzo świadomy wagi każdego z kroków WdH. Jeśli ominie się jakikolwiek pojedynczy krok, to ostateczny cel tej Wielkiej Pracy pozostanie nieosiągalny. Mam również nadzieję, że zobaczysz, jak cały ten kurs zbiega się razem na koniec i tworzy pełny obwód.
Część fizyczna (magiczne kształcenie ciała fizycznego) - różne magiczne zdolności:
W końcowej części kroku dziesiątego Bardon opisuje kilka możliwości do rozważenia przez maga w odniesieniu do jego magicznej praktyki. Nie widzę sensu w dodawaniu swoich przemyśleń do tej sekcji, gdyż Bardon jest bardzo zrozumiały.
Epilog
W swoim epilogu do WdH Bardon stwierdza: "Okultystyczne zdolności są jedynie skutkami ubocznymi. Możesz uważać je za kompas duchowego rozwoju - przeznaczony jedynie dla szlachetnych celów i dla pomocy swoim bliźnim. Dlatego też są one zarezerwowane jedynie dla prawdziwego maga". Wielu ludzi ma wrażenie, że wysoce zaawansowany mag będzie z konieczności stale praktykował magiczne zdolności, jakie nabył. Lecz nie zawsze tak jest. Tylko dlatego iż posiadasz zdolność dokonywania czegoś, nie oznacza to, że musisz to robić. Przy wtajemniczeniu nabywanie magicznych zdolności nie jest celem - celem jest nauczyć się ich jako etapów na ścieżce do wyższych osiągnięć. Interesującą, raczej ironiczną, częścią Tajemnicy jest to, że osiągnięcie większych magicznych mocy (i nie odnoszę się tutaj do ziemskich mocy, które są zazwyczaj nadużywane przez tych, którzy je posiadają) pozbawia maga zainteresowania w bezpodstawnym zmienianiu wszechświata. Gdy mag przekracza określony punkt w swoim rozwoju, może on tak naprawdę inicjować coraz mniej ziemskich magicznych działań.
Cel inicjacji hermetycznej jest wyłącznie duchowy, lecz ścieżka do tego celu zawiera nabycie wielu ziemskich zdolności. Bez nauczenia się tych zdolności i przejścia przez transformacje, jakich ich nauka dostarcza wtajemniczonemu, wzrost zakończyłby się na bardzo niskim poziomie.
Mam nadzieję, że poprzez wiele moich uwag, które tak cierpliwie przeczytałeś, przekazałem sposób, w jaki szczery uczeń musi rozważać osiągnięcie wielu, zdawałoby się fascynujących, magicznych zdolności, które Bardon opisuje w WdH. Nie są to cele, do których należy dążyć - jest to tylko interesująca sceneria wzdłuż Drogi.
Ktoś może spędzić dekady czy wcielenia, ucząc się zdolności, które będą wywierały wielkie wrażenie na innych, lecz czyniąc tak, osoba ta będzie opóźniała swoją ostateczną realizację. Jest to Długa Droga. Krótką Drogę odnajduje się, gdy nie jest się zbyt zaangażowanym w magiczne sztuczki, a zamiast tego skupia się na ostatecznym celu. Nie ma w tej Krótszej Drodze mniejszego osiągnięcia - raczej osiągnięcie jest większe, szybciej. Jest to Droga, ku której Bardon kieruje szczerego ucznia w WdH.