Po niedługim czasie, Frabato był w pełni zajęty w swojej nowej rezydencji. Pisał dla różnych magazynów komentarze z zakresu metafizyki. Często odwiedzali go dziennikarze, a chorzy bardzo często prosili go o pomoc. Dzięki dobrej znajomości sztuki leczenia, był w stanie udanie wyleczyć wiele przypadków, o ile prawa karmy mu na to zezwalały.
Było późne popołudnie takiego zajętego dnia. Ostatni gość właśnie wyszedł i Frabato zaczął przygotowywać się na następny dzień. Dzwonek oznajmił nadejście kolejnego gościa. W pokoju przyjęć Frabato zobaczył profesora G., który serdecznie go przywitał. G. był regularnym gościem i często we dwóch dyskutowali o różnych aspektach nauki okultystycznej.
Frabato uścisnął rękę G., mówiąc "Dzisiaj przyjąłem wielu gości i jeszcze nie miałem okazji by odpocząć. Chciałbym przejść się wśród przyrody. Pogoda jest dzisiaj urocza i odrobina świeżego powietrza na pewno nam nie zaszkodzi. Co o tym myślisz?".
G. zgodził się i kilka minut później wyszli z domu i skierowali się do bliskiego lasu otoczonego polami i łąkami. Słońce było już dość nisko i utraciło swoją palącą siłę, lecz z ziemi wciąż unosiło się ciepło i cała przyroda zdawała się wysuszona. Tak jak podczas wcześniejszych wizyt, G. przygotował kilka pytań dotyczących elementowych istot i duchów natury. Frabato dokładnie przedstawiał profesorowi różne rodzaje elementowych istot razem z metodami ich pracy, zarówno w przyrodzie, jak i w ludziach. Mówiąc o tym, ukazywał, że istoty natury szczególnie lubią ludzi czujących więź z przyrodą.
Przez chwilę spacerowali w milczeniu, pochłonięci myślami, słuchając głosów natury. Chociaż słońce stopniowo znikało za horyzontem, wciąż było dość gorąco i na czystym niebie nie widać było ani jednej chmury.
"Wiem", powiedział Frabato, "że jesteś wielkim sceptykiem. Jako teoretyk, masz trudność w stworzeniu jasnego wizerunku mocy magii. Jak możesz się sam przekonać, nie ma w tej chwili żadnych szans na deszcz. Mimo to, w krótkim czasie wywołam deszcz przy użyciu kabalistycznej magii natury. Ma to przekonać cię o skuteczności tej nauki".
"To brzmi niewiarygodnie", odparł G. "Żaden sekret zdaje się nie być przed tobą ukryty. Będę ci oczywiście bardzo wdzięczny za demonstrację takiego przykładu magii przyrody".
Frabato lekko się uśmiechnął, gdyż wiedział, że kontrola nad magią natury jest jedną z normalnych zdolności maga.
"Jak widzisz", powiedział do G., "wszystko jest możliwe dla człowieka, który jest zjednoczony z Boską Opatrznością. Jednak prawdziwy adept zawsze będzie poruszał się wewnątrz boskiego porządku, gdyż jest w pełni odpowiedzialny za wszystko, co robi. Im doskonalszy jest rozwój wtajemniczonego, tym większy będzie jego szacunek dla Boskiej Opatrzności i wielkich tajemnic kosmosu. Nie wywołam deszczu tylko po to by cię przekonać, lecz również by zaspokoić przyrodę, która pragnie wody. Obserwuj uważnie niebo i nie mów nic aż nie odezwę się ponownie".
Obaj usiedli na trawie i patrzyli na rozległe pola.
W pobliżu nie było żadnych ludzi - nikt ich nie obserwował ani im nie przeszkadzał.
Frabato przyjął jogiczną asanę, krzyżując swoje nogi i utrzymując wyprostowane plecy. Jego oczy były zamknięte; zdawał się całkowicie sparaliżowany. G. uważnie obserwował przyrodę i od czasu do czasu rzucał nieśmiałe spojrzenie na sztywnego Frabato. Minęło pewnie około pięciu minut, zanim postać Frabato wróciła do życia. Otworzył oczy i wyciągając swojego nogi, usiadł obok G. pytając go:
"Zauważyłeś coś niezwykłego?".
Rzeczywiście, G. zauważył stopniowo zwiększające się napięcie w powietrzu - obietnicę burzy! Wiatr stawał się coraz silniejszy. Gdy Frabato zaczął mówić, na horyzoncie pojawiła się pierwsza chmura i G. wskazał w jej kierunku, pełen zdumienia:
"Popatrz tylko jak szybko zbliżają się chmury! Rzeczywiście jest to niezwykłe, że masz tak potężne moce do swojej dyspozycji. Po twoim wyglądzie nikt nie odgadłby twoich zdolności".
"Prawdziwy mag nie musi ukazywać swojej wiedzy i zdolności. Może on niezauważalnie przystosować się do wszystkich okoliczności i tym samym nie być odkrytym przez przeciętnego człowieka. Ta zdolność adaptacji jest aspektem milczenia i z hermetycznego punktu widzenia, jest jedną z podstawowych cech boskiej mocy. Milczenie, w sensie magicznym, nie oznacza, że osoba powinna powstrzymać się od mówienia. Ma ona ukrywać swoje duchowe zdolności przed publiką. Dopiero gdy stosuje tę zasadę, Boska Opatrzność powierza dojrzałemu człowiekowi najwyższą moc. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, nie miałeś najmniejszego podejrzenia, że zajmuję się hermetyzmem i naukami duchowymi. Nawet gdybyśmy znali się przez wiele lat, byłbyś w stanie postrzegać tylko tyle moich zdolności ile byłoby możliwe ze względu na twój własny poziom rozwoju. W każdym bądź razie, prawdziwy adept nigdy nie biega dokoła z aureolą na głowie".
W czasie tej krótkiej rozmowy, niebo stało się zachmurzone i zmieniła się atmosfera, tak jakby burza miała się zerwać w każdej chwili. Rzeczywiście pioruny przebłyskiwały przez chmury i słychać było pomruki grzmotów. Profesor G. popatrzył niespokojnie na niebo i zdawał się źle czuć będąc w tej chwili na otwartej przestrzeni. By go uspokoić, Frabato położył mu dłoń na ramieniu, mówiąc:
"Tak długo jak jestem przy tobie, nie musisz się obawiać. Jest naprawdę ciepło i kilka kropel nie wyrządzi nam żadnej krzywdy. Poza tym, nieopodal stoi rozłożysty orzech, gdzie możemy się schronić. Jeśli jednak chcesz przed burzą wrócić do domu, to dołączę do ciebie".
G. uspokoił się i zgodził na sugestię, by schronili się przed deszczem pod drzewem orzecha. Znajdował się około dwudziestu metrów dalej i zanim tam dotarli, pierwsze krople deszczu zaczęły spadać na ziemię. W przeciągu kilku sekund deszcz zaczął lać i przebiegając kilka ostatnich kroków, dotarli do drzewa. Silne podmuchy wiatru przelatywały teraz przez drzewa, bezlitośnie łamiąc słabsze gałęzie. Deszcz padał ciężko, tworząc wszędzie kałuże. Ziemia nie mogła wystarczająco szybko wchłonąć wody - dawno nie było tak silnej burzy w tej części kraju.
Wiatr przecinał przez orzech i wkrótce nie było to zbyt skuteczne schronienie. Obaj całkiem przemokli. Nie zepsuło to dobrego nastroju Frabato, lecz G., będąc mniej odpornym, zaczął się trząść z zimna.
"Niestety, jestem bardzo wrażliwy", powiedział próbując się usprawiedliwić. "Przez mokre ubranie z pewnością się przeziębię".
"Nie bój się", powiedział Frabato przykładając swoją prawą dłoń do ramienia profesora.
Po kilku sekundach G. spojrzał na Frabato z niedowierzaniem. "Przenosisz do mnie ciepło ze swojej dłoni! Już jestem gorący jakbym był w łaźni. Teraz rozumiem, że taką niezwykłą mocą możesz również leczyć chorych".
Był cicho przez chwilę, a potem po głębokim wdechu, kontynuował: "Gdybym miał maleńką część twojej mocy, byłbym bardzo szczęśliwy!".
Niebo zdawało się zerwać, a ziemia nie mogła wchłonąć całej wody: rowy się już wypełniły, a ścieżki były zalewane. G. spytał nieśmiało "Jak długo będzie trwał ten deszcz? W czasie takiej burzy nie będziemy w stanie wrócić do domu".
Frabato spojrzał na niego z uśmiechem i odparł "Tak jak skłoniłem duchy pogody do wywołania deszczu, teraz poproszę, by go zakończyły".
"To niemożliwe!", wykrzyknął profesor. "Całe niebo jest ciemne i nawet nie możemy myśleć o powrocie do domu!".
Frabato roześmiał się i powiedział "Czemu nie? Gdy tylko opuścimy to miejsce, nie spadnie na nas nawet kropla deszczu. Wątpisz, że się tak stanie? Dowiodę ci, że z Bogiem wszystko jest możliwe. Dlaczego nie byłaby możliwa taka mała rzecz? Teraz patrz uważnie!".
Frabato wzniósł swoją dłoń w odpowiednim kierunku. Następnie wyszeptał kilka słów i nakreślił w powietrzu gest. Po kilku sekundach rzeczywiście przestało padać, chociaż kolor nieba w żaden sposób się nie zmienił. Frabato skinął na G., by szedł za nim. Profesor szybko dołączył do Frabato i chociaż obaj byli kompletnie przemoczeni, Frabato zdawał się być bardzo szczęśliwy.
Te cuda były całkowicie poza możliwością zrozumienia profesora. Ku jego zaskoczeniu, zdał sobie nagle sprawę, że tam, gdzie szedł z Frabato, nie padało, podczas gdy wszędzie indziej nadal lało. Patrząc w górę, zauważył, że chmury rozdzielały się bezpośrednio nad nimi i ponownie za nimi zamykały. Nigdy wcześniej nie widział takiego zjawiska.
Nie mówiąc ani słowa, Frabato szedł u boku profesora, z przyjemnością zauważając jego zaskoczenie. Całą drogę do domu, nie spadła na nich ani kropla, chociaż burza i deszcz szalały wszędzie dokoła.
Kiedy doszli do rezydencji Frabato, niebo wciąż było ciemne i musieli włączyć światło. G. chciał od razu iść do domu, lecz Frabato przekonał go, by został i pożyczył mu trochę suchych ubrań, dając służącemu mokre do wysuszenia i wyprasowania. Następnie usiedli wygodnie w salonie z filiżanką herbaty i ciasteczkami.
"Jesteś osobliwym człowiekiem! Wywołujesz deszcz, zatrzymujesz deszcz, uzdrawiasz każdą chorobę, jesteś zaznajomiony ze wszystkimi naukami świata - a zachowujesz się tak, jakby to wszystko było naturalne. Takie bogactwo wiedzy i mocy jest czymś, co ledwie rozumiem".
Frabato spojrzał poważnie na profesora i odpowiedział: "Każdy człowiek może nabyć tego rodzaju wiedzę i moc o ile będzie miał energię, by podążać ścieżką magii do jej najwyższych poziomów. Ta moc nie została mi po prostu dana. Mogę używać mojej energii i mocy dowolnie, lecz muszę usprawiedliwić moje uczynki przed Boską Opatrznością. Skoro każdy wysoki wtajemniczony jest wolny od karmy, będzie on unikał stosowania magicznych mocy dla swojej korzyści. Podczas fizycznego wcielenia wolno mu wykorzystywać jedynie te zdolności, które ma do dyspozycji zwykły człowiek. Jest to prawo rozwoju, którego nie można naruszać bez specjalnego powodu. Prawdziwy mag wie, że zawsze jest połączony z Boską Opatrznością w sposób, jakiego nigdy nie będzie miał czarny mag. Poprzez swoje uczynki, czarny mag skazuje się na samotność w kosmosie, chyba że lubi istoty demoniczne. Ostateczne potępienie czarnego maga w tym przypadku jest niezrozumiałe dla zwykłej osoby, gdyż uczucie całkowitej samotności jest zrozumiałe jedynie dla wtajemniczonego.
"Dzięki temu, że my, wtajemniczeni, przestrzegamy pozytywnych duchowych praw aż do ich ostatecznych konsekwencji, możemy uczestniczyć w mocy Boskiej Opatrzności. To lojalne przestrzeganie duchowych praw nie powstaje ze strachu przed możliwą karą ze strony karmicznych mocy. Pochodzi ono raczej z największego absolutnego szacunku i uniżenia wobec mocy i mądrości Boskiej Opatrzności, do jakiego zdolny jest człowiek. Cześć i uniżenie są najważniejszymi cechami na ścieżce magii.
"Przeznaczenie wtajemniczonego nie może być zrozumiane przez osobę niedojrzałą i nie wtajemniczoną. Jest to skutkiem braku wglądu w duchowe prawa. Nie każdy ma takie szczęście jak ty, gdyż pozwolono mi pokazać tobie kilka przykładów magicznej mocy. Tak naprawdę, bardzo korzystne jest, jeśli ktoś przekonuje się o działaniu i skutkach istot i praw poprzez własną naukę, gdyż to właśnie samodzielnie nabyta wiedza prowadzi do prawdziwej wiary. W magii wiara jest stopniowo zastępowana przez wiedzę. Najpierw uczeń musi zaakceptować nauki wtajemniczonych samą wiarą. Potem, poprzez własne wysiłki przekonuje się on, że jego wiara była słuszna. Ten rodzaj wiary, podtrzymywanej przez wiedzę, nazywany jest «jasną wiarą» i był nauczany przez Chrystusa, gdy mówił on, że prawdziwa wiara może przenosić góry".
Błyskawica oświetliła pokój, a po niej rozległ się grzmot. Obaj mimowolnie spojrzeli na zewnątrz. "Widzisz", ciągnął Frabato, "mimo tego, że ciśnienie jest wysokie, istoty elementów wykonały moje polecenie i wywołały deszcz i burzę. Gdybyś mógł używać swoich duchowych oczu, widziałbyś, jak elementy wprawiane są w ruch przez istoty, by wywołać burzę taką jak ta. Widziałbyś, jak kierują one elektrycznymi prądami by wywołać skutki, z jakimi jesteś zaznajomiony. Dla jasnowidza oczywiste jest to, co dzieje się w takich przypadkach, podczas gdy w twoich oczach wygląda to jak cud. Rozpętanie elementów jest jedną z najmniejszych kabalistycznych tajemnic magii natury. Teraz jedyne co mi pozostało, to ponowne uciszenie elementów; inaczej burza będzie trwała do jutra rana i uczyni wiele szkody".
Frabato stał teraz przy oknie. Jego oczy patrzyły w dal, gdy wymówił kilka formuł, których profesor nie rozumiał. Po kilku minutach przestało padać, chmury powoli się rozdzielały, ukazało się gwieździste niebo, a przyroda wydawała się ponownie oddychać, odświeżona. Z ulgą, profesor G. mógł znowu założyć swoje suche ubrania. Frabato pożegnał go. Zdarzenia tego dnia pozostawiły na profesorze głębokie wrażenie i dały mu wiele do myślenia.
***
W następnych tygodniach i miesiącach, Frabato był bardzo zajęty. Artykuły, jakie publikował pod pseudonimem w różnych magazynach, padły na żyzny grunt. Zawarł wiele nowych znajomości i jego metafizyczna praca przyniosła mu zawodową reputację i autorytet. Oczywiście byli też ludzie, którzy mu zazdrościli, czy nawet nienawidzili go. Frabato miał różnych wrogów, lecz po prostu ignorował ich, pozostawiając to całkowicie prawom karmy.
Z biegiem czasu, nawiązał też wiele międzynarodowych kontaktów, które zaowocowały wieloma zaproszeniami z całego świata. Tym samym, pewnego dnia Frabato zdecydował się opuścić dom K., by udać się na nieokreślony czas w podróż po świecie. Szybko dokonał przygotowań i wkrótce był już w drodze. Podróżował do największych i najbardziej interesujących miast, gdzie, zależnie od sytuacji, pracował jako wtajemniczony lub jako nauczyciel duchowych nauk. Minęło kilka lat, zanim Frabato powrócił.
Podczas jego nieobecności, zmieniło się wiele rzeczy. K. się ożenił - tak naprawdę to zawarł małżeński pakt z istotą elementu wody. Romans nie zakończył się szczęśliwie. K. dokonał ewokacji rusałki, lecz prze to, że nie posiadał jeszcze całkowitej magicznej równowagi, urzekająco piękna istota wody przekonała go, by zawarł z nią pakt, któremu nie mógł się oprzeć. Rusałka wcieliła się w ciało pięknej dziewczyny, która leżała na łożu śmierci, następnie magicznie wyleczyła chore ciało i poślubiła K. Frabato wyraźnie ostrzegał K. przed takimi paktami podczas wcześniejszych spotkań. Dzięki jasnowidzeniu mógł widzieć przyszłość K. i znał niebezpieczeństwo, jakie mu groziło. Niestety, K. nie potraktował ostrzeżeń Frabato poważnie i tym samym stał się ofiarą uwodzicielskiego uroku rusałki.
Helen, młodsza siostra K., poślubiła przemysłowca z innego kraju i stała się matką dwojga dzieci. Również dom na przedmieściach zmienił swojego właściciela.
Frabato czuł, że jego stare relacje osłabły, a zatem zdecydował się powrócić do swojego rodzinnego miasta. Zmęczył się podróżowaniem dokoła świata i chciał stworzyć spokojniejszą przyszłość. Założył nowy dom w swoim rodzinnym mieście i przez kilka następnych lat prowadził odosobnione życie.
Europą zaczął rządzić materializm i fanatyzm polityczny. Wszyscy ci, którzy interesowali się duchowością i naukami okultystycznymi byli, w wielkim niebezpieczeństwie. Okropieństwa wojny chwyciły miliony ludzi na wiele lat.