Tak, jak zostało to ustalone, dwudziestu jeden specjalistów w sztuce psychicznego ataku ponownie spotkało się z Wielkim Mistrzem loży F.O.C.G. Najpierw zajęli się sprawą dyrektora Z., prezesa dużego banku, który otrzymał od Silesiusa pewne ważne sekrety dwudziestu ośmiu stopni loży. Skoro dyrektor nie był członkiem, musiał albo stać się nim, albo stracić życie. Jego osobowość jednak nie pasowała do loży, więc w konsekwencji został on skazany na śmierć. Jako prezes dużej instytucji finansowej, Z. miał wielki autorytet - zdecydowano więc, że najpierw zostanie on użyty jako instrument do pozyskania dużych sum pieniędzy.
Loża składała się głównie z potężnych kapitalistów, którzy gromadzili swoje znaczne majątki i bogactwa poprzez środki okultystyczne - pozwalało im to również na dostęp do dużych źródeł kapitału nawet w ciężkich czasach. Byli oni przygotowani do stosowania wszelkich środków do osiągnięcia swoich celów. Ludzkie życie niewiele dla nich znaczyło i byli oni biegli w wykorzystywaniu instrumentów prawnych kraju dla swoich własnych celów. Ich skomplikowane metody, trening i doświadczenie pozwoliło im publicznie prowadzić kryminalną działalność bez wzbudzania żadnych podejrzeń. Ich praca ułatwiona była przez fakt, że niemieckie społeczeństwo nie zwracało uwagi na badania na polu mentalnych praw i mocy.
Loża prowadziła publiczne wystąpienia w temacie okultyzmu, które miały przekonać wszystkich, że były to tylko tricki i złudzenia - dobrze wiedzieli, że ogólna wiedza o filozofii okultystycznej stworzyłaby nowy porządek społeczny, który wielce przeszkadzałby ich własnym celom. Poza tym, ich wystąpienia przeszkadzały możliwości rozpoznania ich przez prawdziwych, wielkodusznych okultystów, którzy mogliby ukazać ich światu.
Praca wykonywana przez Frabato, który był w stanie tak przekonująco zademonstrować istnienie duchowych praw i mocy, naturalnie wzbudziła ich wrogość. Jeśli byłby po prostu jednym z wielu pseudo okultystów, którzy byli popularni w tych czasach, to loża nie miałaby żadnego powodu dla interwencji. Szczególnie Wielki Mistrz był pełen nienawiści wobec Frabato, gdyż nie mógł mu zapomnieć odkrycia jego przeszłości przed Bratem Hermesem. Zatem członkowie loży zdecydowali się użyć wszystkich możliwych środków, by uniemożliwić Frabato kontynuowanie jego wykładów.
Najpierw jednak uczynili niezbędne przygotowania na śmierć dyrektora Z. Sekretarz poszedł do sutereny, by przyprowadzić Elli, córkę dozorcy, która służyła w różnych eksperymentach za jasnowidzące medium. Dziewczyna żyła tam ze swoim ojcem, jej matka zmarła kilka lat wcześniej. Elli była smukłą osiemnastolatką o falistych brązowych włosach i ciemnoniebieskich oczach. Chociaż nie lubiła być medium, to nie śmiała odmówić, gdyż jej ojciec straciłby przez to pracę.
Po kilku minutach Elli pojawiła się w sali konferencyjnej w towarzystwie sekretarza. Dano sygnał i na środku pokoju umieszczono sofę przykrytą narzutą z białego jedwabiu. Druga jedwabna narzuta była trzymana w pobliżu na wypadek, gdyby zachodziła konieczność odizolowania medium podczas eksperymentu.
Wielki Mistrz dał znak do rozpoczęcia operacji. Elli położyła się na sofie, a sekretarz usiadł koło niej na krześle. Spojrzał jej w oczy penetrującym spojrzeniem i wypowiedział kilka potężnych sugestii. W przeciągu kilku minut Elli była w pierwszych stadiach hipnozy. Kilkoma magnetycznymi muśnięciami mag wprowadził ją w najgłębszy możliwy stan. Kilka kolejnych muśnięć nad jej gardłem umożliwiło jej mówienie podczas hipnozy.
Elli była tak dobrze wyszkolona w stanach hipnotycznych, że była w stanie wykonywać bez trudności każde polecenie. Najpierw kazano jej odkryć, poprzez mentalną wizytę, co Frabato robił w tym konkretnym momencie - natychmiast odpowiedziała, że wykonywał magiczne eksperymenty na scenie. Sekretarz szybko wycofał jej ducha, obawiając się, że Frabato mógłby ją dostrzec, a tym samym byłby świadomy ich działania.
Następnie kazano Elli przedstawić działania dyrektora Z. Odpowiedziała od razu, że był w domu i czytał gazetę. Zapytana o pozostałych członków rodziny dyrektora, medium odpowiedziało, że nie ma w domu nikogo innego.
Uzbrojony w tę wiedzę, Wielki Mistrz uczynił znak i bracia utworzyli okrąg wokół Elli i sekretarza. Naładowali medium magnetycznym fluidem i, gdy magnetyczne napięcie stało się wystarczająco silne, nakazali jej wywołać sen dyrektora, a następnie stale go obserwować.
Poprzez wpływ medium, Z. owładnięty został ogromną potrzebą spoczynku. Ledwie położył głowę na poduszce, a już zasnął. Elli, zgodnie z instrukcjami, poinformowała członków loży o kondycji dyrektora - nakazano jej wtedy utrzymać z nim kontakt. Poprzez tę magiczną napaść, Z. stał się bezwolnym instrumentem loży.
Sekretarz wyrył teraz nazwisko Z. na małym woskowym dysku przygotowanym do tego celu. Umieścił go na splocie słonecznym medium, formując w ten sposób bliskie duchowe połączenie z ofiarą. Następnie umieścił dysk na czole dziewczyny na kilka minut, by duch dyrektora stał się przez hipnozę podatny na otrzymywanie rozkazów na odległość. Sekretarz dotknął dyskiem uszu i serca medium i odłożył go na bok.
Okrąg uformowany przez braci otworzył się na chwilę, sofa z medium została przesunięta na bok, a Wielki Mistrz usadowił się teraz w środku pierścienia.
Następnie mały woskowy dysk został lekko ogrzany i przetopiony w kształt muszli. Odśpiewując na okrągło magiczną formułę, Wielki Mistrz wszedł w stan transu, by ustanowić lepszy psychiczny kontakt z odbiorcą, podczas gdy sam otrzymał moc wysyłania energii z okręgu uformowanego przez braci. Głosem wypełnionym mocą sugestii przemówił do małej woskowej muszli:
"Jutro rano, dokładnie o 11:45 przyjdzie do twojego biura młody człowiek. Będzie miał ciemny garnitur i czerwony krawat. Ten człowiek poprosi o pożyczenie miliona marek na projekt budowlany w Szwajcarii. Nie będziesz w stanie się mu oprzeć i zgodzisz się na jego prośbę. Gdy trzy razy dotknie czoła swoją prawą dłonią, wypiszesz mu czek na milion marek. Zaraz po wydaniu mu czeku, staniesz się nieodparcie zmęczony i zaśniesz na dokładnie pięć minut. Gdy się ponownie obudzisz, zapomnisz wszystko, co zdarzyło się w ciągu ostatniej godziny. Nie będziesz w stanie przypomnieć sobie jak ten człowiek wyglądał. Każdy szczegół tego zajścia zniknie z twojej pamięci. Od tego momentu zaczniesz czuć się źle. Będziesz nawet wyglądał na chorego i staniesz się nerwowy. Twoje myśli będą czasami nieuporządkowane godzinami, a ty będziesz stawał się coraz bardziej zmęczony i przygnębiony z każdym kolejnym dniem. Będziesz denerwował się każdą małą rzeczą i nie znajdziesz odpoczynku. Nic w tym świecie nie będzie sprawiało ci radości. Ostatecznie każdy, kto będzie w twoim otoczeniu, nie będzie mógł cię znieść i dokładnie po czternastu dniach zastrzelisz się ze swojego rewolweru".
Dyrektor Z. uważany był za człowieka honoru, dobrze znanego z ekspertyzy w swojej dziedzinie. Raz został w Londynie okradziony i od tego czasu stał się bardzo ostrożny i zawsze trzyma pistolet obok swojego łóżka.
Gdy Wielki Mistrz zakończył swoje hipnotyczne sugestie, wpatrywał się w woskową muszlę przez kilka minut, wykonał rytualny znak i zawinął muszlę w fioletowy jedwab, podany mu przez sekretarza.
Magiczny okrąg braci został przerwany i każdy z nich usiadł na środku pokoju. Sofa z medium, wciąż będącym w transie, została z powrotem przesunięta na środek pokoju. Sekretarz przywołał jej ducha z domu dyrektora i wysłał go do Frabato.
Frabato do tego czasu skończył już swój występ i odwiedzał dobrego przyjaciela. Medium podało braciom dokładny adres i przekazało, że rodzina tego przyjaciela już śpi, a ci dwaj mężczyźni rozmawiają o problemach okultystycznych. Ich rozmowa była tak ożywiona, że Frabato nie zauważył obserwującej go Elli.
Otrzymawszy tę informację, sekretarz przywołał ducha medium i kilkoma magnetycznymi ruchami oraz odpowiednią formułą przywrócił świadomość Elli. Nie miała ona pojęcia, co osiągnęła dla loży - kusił ją dodatkowy dochód, chociaż osobliwe okoliczności tych spotkań były dla niej tajemnicze. Sekretarz delikatnie wyprowadził ją z pokoju i dał jej w nagrodę kilka banknotów.
Jedną z tajemnic członków loży F.O.G.C. była ich zdolność usypiania każdego, budzenia go, wywoływania u niego choroby bądź zdrowia, wzmacniania lub zabijania, kiedy tylko chcieli. Prowadzący członkowie loży osiągnęli jednak tę wiedzę wyłącznie poprzez wejście w pakt z księciem demonów. Przy pomocy swoich magicznych metod byli oni w stanie wpłynąć na każdą nie wyszkoloną osobę, która nie była w stanie odkryć źródła oddziałujących na nią wpływów.
Frabato był szczególnym przypadkiem dla loży, gdyż był zaznajomiony z okultystycznymi praktykami każdego rodzaju, a dodatkowo znajdował się pod ochroną Braci Światła. Loża F.O.G.C. wiedziała o Braciach Światła, lecz nie znała prawdziwego zasięgu ich mocy. Zdecydowali się pozbyć Frabato silną magiczną napaścią. Po krótkiej dyskusji sekretarz poszedł do pokoju z osprzętem po aparat, który nazywali tepafonem. Urządzenie to zostało postawione na środku pokoju. Był to najściślej strzeżony sekret loży: magiczny instrument wibracyjny, który mógł emitować śmiertelne wibracje na każdą odległość i stanowił najgroźniejszą broń w arsenale loży.
Jeśli w punkcie ogniskowym wibracji tepafonu umieści się zdjęcie lub mumiae[1] osoby lub zwierzęcia, to zarówno astralne, jak i fizyczne ciało tej istoty zostanie dotknięte. Można tym instrumentem niszczyć na odległość substancje wszelkiego rodzaju. Co więcej, służy on jako bezprzewodowy nadajnik energii - coś, o czym współczesna fizyka może tylko marzyć. Przez tepafon można przenieść również każdy rodzaj myśli. Ostatecznie, urządzenie to umożliwiało wywoływanie chorób nerwowych i zatruć, których nie znała medycyna. Zdjęcie lub rzecz osobista wystarczyła dla ustanowienia kontaktu z ofiarą - pamiętając, że odległość nie miała znaczenia.
Skoro Frabato był dobrze znaną osobą, jego zdjęcie było od czasu do czasu publikowane w gazetach, więc łatwo było loży F.O.G.C. uzyskać fotografię do tego celu. Wielki Mistrz umieścił teraz zdjęcie Frabato w punkcie skupienia promieni tepafonu i zapalił paliwo - specjalnie przygotowaną mieszankę wysokoprocentowego alkoholu. W tym samym czasie pozostali bracia utworzyli magiczny okrąg wokół aparatu, by zacząć telepatyczną walkę, kondensując na płaszczyźnie fizycznej element ognia.
Czarni magowie zazwyczaj odwoływali się do tej metody unicestwiania w przypadkach, gdy ofiara posiadała wielkie zdolności okultystyczne. Tepafon był również często używany dla egzekucji wewnątrz loży. Do tej pory urządzenie to nigdy nie zawiodło. U ofiar tepafonu zawsze stwierdzano zgon z powodu zawału.
Frabato był wciąż ze swoim przyjacielem i dalej trwała ich ożywiona dyskusja. Obaj byli tak nią pochłonięci, że na początku nie zauważyli ataku zainicjowanego przez lożę F.O.G.C. Dopiero gdy Frabato zaczął się pocić, zauważył, że dzieje się coś niezwykłego. Zaczął chodzić po pokoju, szukając źródła tego niezwykłego ciepła. Nigdy nie doświadczył wcześniej czegoś takiego. Temperatura w pokoju zaczęła rosnąć, wpływając również na jego przyjaciela.
Frabato szybko stwierdził, że przyczyna ciepła nie znajdowała się w jego fizycznym ciele. Jego zegarek i pierścień paliły skórę jak ogień. Bez wątpienia jakaś obca siła próbowała go zniszczyć. Chciał stawić jej czoła i walczyć z nią, lecz gorąco przeniknęło jego ciało tak bardzo, że nie był w stanie się skoncentrować. Opadł bezsilnie na krzesło.
Jego przyjaciel również był bezsilny wobec wysyłanej mocy. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pomoc medyczna byłaby bezcelowa - co lekarz mógł poradzić na magiczny atak?
Krew prawie gotowała się w żyłach Frabato. Chociaż próbował się temu opierać, nie mógł skutecznie wpłynąć swoim duchem na ciało. Zdesperowany Frabato poprosił Boga o pomoc i inspirację. Był przekonany, że jeśli jego przeznaczeniem nie jest zakończyć wcielenia w tej godzinie, to uzyska pomoc, jakiej potrzebuje.
Przyjaciel Frabato próbował go magnetyzować, lecz musiał się cofnąć ze względu na olbrzymie gorąco w pokoju, które stało się prawie nie do zniesienia. Nagle Frabato usłyszał w swoim wnętrzu wołanie: "Odwróć wodą!".
Otworzył usta i wyszeptał: "Wody! Dużo wody!".
Jego przyjaciel wybiegł z pokoju, wziął wiadro i wypełnił je wodą. Szybko przyniósł je do Frabato, który bezwiednie zanurzył w nim swoją lewą rękę. Natychmiast poczuł ulgę, a po kilku minutach odzyskał jasność i moc swoich myśli.
Woda robiła się coraz cieplejsza i przyjaciel musiał przynieść kolejne wiadro. Gorąco było przewodzone do wody przez długi czas, gdyż atak loży nie słabł. Lecz skoro niszczące wibracje przechodziły teraz przez jego ciało bez żadnego skutku, Frabato szybko poczuł się na tyle silny, by użyć swojego jasnowidzenia.
Duchowo podążył za niszczycielskimi promieniami i odkrył, że miały swoje źródło w loży F.O.G.C.
"Pożałujecie, że zaatakowaliście mnie w ten sposób", powiedział. "Na tyle, na ile pozwalają duchowe prawa, będę starał się obalić wszystkie wasze przyszłe plany".
Jako że tepafon dalej emitował swoje wibracje, Frabato dalej przenosił je w wodę. Jasnowidząc, obserwował zebranie loży, aż po kolejnej godzinie przerwali oni magiczny okrąg, zdjęli jego zdjęcie z punktu skupienia i zgasili ogień. Patrzył potem, jak sekretarz zamykał niebezpieczną broń w pokoju z osprzętem.
Potem bracia loży rozmawiali ze sobą przez chwilę, wyrażając swoją satysfakcję, że Frabato nie będzie im już w stanie wyrządzić żadnej krzywdy. Wyczekiwali już raportów w dziennikach informujących społeczeństwo o nagłej śmierci znanego maga i odwołaniu jego wystąpień.
Zaaranżowano kolejne spotkanie na następny wieczór, by uczcić zwycięstwo nad znienawidzonym wrogiem. Potem zbrodnicze bractwo się rozeszło.
W tym momencie Frabato zakończył swoje obserwacje. Skoro nie miał żadnych znajomych w hotelu, przyjął zaproszenie przyjaciela, by spędzić u niego noc. Jednak przed położeniem się spać, poprosił o długi kawałek miedzianego lub żelaznego drutu i o ostry kuchenny nóż. Jego przyjaciel spełnił tę dziwną prośbę. Frabato rozłożył drut dookoła łóżka, łącząc oba jego końce z nożem, który wbił w podłogę. Koncentrując się intensywnie przez krótką chwilę, naładował drut mocą ochrony we wszystkich trzech światach. Czyniąc tak, odizolował się bezpiecznie od wszelkich szkodliwych duchowych wpływów.
Potem poszedł spać. Frabato podziękował Bogu za swoje cudowne uratowanie i szybko głęboko zasnął.
[1] Jakakolwiek część ludzkiego ciała, jak paznokcie, włosy, płyny ustrojowe etc.