Frabato powrócił do swojego ziemskiego ciała, chociaż, co zrozumiałe, sen nie był po takim spotkaniu możliwy. Dzień już świtał i Frabato zdał sobie sprawę, że nie było go przez kilka godzin. Wspomnienia zebrania pozostały silnie odciśnięte w jego umyśle.
W następnych dniach był głęboko przejęty swoją nową misją i bardzo trudno było mu skoncentrować się na codziennej rutynie. Idąc za radą Boskiej Opatrzności, wkrótce rozpoczął intensywne studia medycyny, chociaż musiał również zarobić na swoje utrzymanie.
Po skończeniu studiów, poświęcił się w całości sztuce leczenia i szybko uzyskał dobrą reputację jako diagnostyk i naturopata.
Miał nadzieję, że pisanie Księgi Mądrości będzie odłożone na nieokreślony czas, gdyż nauki okultystyczne miały teraz bardzo trudne dni. Obawiając się, że ich skryte interesy ujrzą światło dzienne i zostaną zlikwidowane, głowy państw okrutnie prześladowały ludzi wspierających i praktykujących nauki okultystyczne oraz piszących na te tematy. Loże i towarzystwa metafizyczne były rozwiązywane i wielu ich członków prześladowano, aresztowano i zabijano. Frabato, który był znany w kręgach okultystycznych, wielce cierpiał przy tej zwiększającej się opresji. Niestety przyjęte przez niego fizyczne ciało obciążone było ciężką karmą. Tak jak wielu innych, został on wciągnięty w szalejące piekło. Wysłany do obozu koncentracyjnego na trzy lata, podzielił los setek tysięcy ludzi. Przez to, że odmówił udostępnienia swoich magicznych zdolności władzom kraju, został poddany wielkiemu upokorzeniu i okrutnym torturom, które wytrwał z nieulękłą siłą. Niszczycielska moc wojny - jakiej świat rzadko wcześniej doświadczał - szalała przez sześć lat.
Na niedługo przed końcem wojny, Frabato został skazany na śmierć, lecz obóz koncentracyjny, w którym był więziony, został zbombardowany zanim wykonano ten rozkaz. Frabato został uwolniony przez współwięźniów i uciekł. Boska Opatrzność chroniła go i utrzymywała przy życiu. Ograbiony ze wszystkiego, naznaczony chorobą lecz wolny od kajdan więzienia, Frabato powrócił do swojego rodzinnego kraju.
Po krótkim leczeniu, od razu zaczął pracować na rzecz cierpiących, używając swojej rozległej wiedzy medycznej. Przychodziło do niego wiele osób - zwłaszcza z chorobami nie dającymi się wyleczyć przez tradycyjną medycynę - i zawsze był w stanie ich całkowicie lub częściowo uzdrowić, zależnie od ich własnej karmy. Kiedy czasami było zbyt późno, by ratować ziemską powłokę, mógł on jedynie dawać pocieszenie terapią psychologiczną. Dzięki swoim niezwykle udanym uzdrowieniom, liczba przychodzących do niego po pomoc osób stale się zwiększała, i w końcu ograniczył on swoją praktykę wyłącznie dla tych, którzy naprawdę cierpieli.
***
Pewnej nocy po ciężkim dniu, Frabato chciał dać swojemu ciału kilka godzin odpoczynku. Wtedy jednak Urgaya przywołał go jego duchowym imieniem.
"Co to oznacza?" pomyślał Frabato. "Nie jest to dzień spotkania. Być może mam otrzymać przypomnienie o moich obowiązkach".
Bez wahania oddzielił się duchowo i astralnie od swojego fizycznego ciała i zabezpieczywszy je przeciwko demonicznym wpływom, w następnej chwili pojawił się w jaskini przed Urgayą.
Frabato powitał głowę Braci Światła głębokim ukłonem i Urgaya, siedząc ze skrzyżowanymi nogami na małym dywanie, odpowiedział gestem błogosławieństwa. Frabato był z nim sam. Otoczenie było oświetlone jedynie mglistym światłem. Jaskinia była usytuowana u stóp wysokiej góry, lecz każda istota z kosmosu, która chciałaby ją znaleźć, szukałaby na próżno, gdyż Urgaya ukazywał ją tylko tym, których chciał widzieć.
"Witaj Frabato. Proszę siądź obok mnie", powiedział Urgaya wskazując na drugi dywan. Frabato podziękował i uczynił to. Spędzili kilka minut w cichej modlitwie dla uczczenia Boskiej Opatrzności. Było zwyczajem Braci światła ilekroć się spotykali. Potem Urgaya zwrócił do Frabato swoje świecące oczy mówiąc:
"Nie jest to oficjalne zebranie, lecz tylko spotkanie pomiędzy nami dwoma. Jak wiesz, przyzywam kogoś indywidualnie, gdy myślę że potrzebuje pomocy w wykonaniu zadania, lub gdy chcę kogoś upomnieć. Jednak nie dla tych powodów cię wezwałem. Chodzi o coś innego. Muszę ci podziękować w imieniu Boskiej Opatrzności i Braci Światła za twoją wierność i lojalność, a szczególnie za stosowanie się do prawa karmy podczas ostatnich tragicznych konfliktów zbrojnych. Boska Opatrzność czuwa nad tobą i chroni cię.
"Jeden członek Grupy Dwunastu, po wykonaniu zadania, rozpuścił swoją indywidualność i powrócił do Pierwotnego Światła. Jego pozycja stała się zatem wolna i Boska Opatrzność pozwoliła mi przeniesieść cię na nią. Oznacza to, że zostaniesz włączony do Rady Starszych i od tej pory, tak jak pozostałych jedenastu członków, będziesz zajmował najwyższą rangę, jaką człowiek jest w stanie osiągnąć w hierarchii wtajemniczonych. Oczywiście przyjmiesz również wszystkie zobowiązania należne Światłu. Nie ma dla ciebie odwrotu. Możesz swobodnie wybrać, czy chcesz zachować swoją indywidualność, czy rozpuścić się w Pierwotnym Świetle. Jednak Boska Opatrzność ma nadzieję, że będziesz kontynuował pracę w zakresie kosmicznego rozwoju. Jestem bardzo zadowolony, że jesteś teraz nieodwołalnie połączony z Boską Opatrznością i że to ja przekazałem ci te nowiny".
Słowa Urgaya'i napełniły Frabato wielką emocją i radością, gdyż przyjęcie do Rady Starszych było najwyższym możliwym wyróżnieniem.
"Wzniosły Mistrzu", odpowiedział Frabato, "dziękuję ci za te nowiny. Jestem głęboko poruszony, że Bóg uznał mnie wartym przyjęcia do Rady Starszych. Oddawanie mojej energii do dyspozycji Boskiej Opatrzności zawsze było dla mnie zaszczytem. Postępy ludzkiego rozwoju zawsze mnie szczególnie interesowały".
Urgaya życzliwie pokiwał głową i odparł: ?Mój drogi bracie, spodziewałem się, że to powiesz. Ze wszystkich naszych braci, jesteś wśród najbardziej dojrzałych i jestem zadowolony, że również w przyszłości zamierzasz służyć ludzkości za przykład. Z pewnością pamiętasz, że dane zostało ci zadanie odkrycia pierwszych pięciu kart Księgi Mądrości? Przyszedł już czas na realizowanie tego zadania. Jest to jeden z powodów, dla których się spotykamy i muszę cię prosić, byś zrobił to z wielką wagą".
Cicha nadzieja Frabato, że Boska Opatrzność może z jakiegoś powodu uwolnić go od zadania, została teraz rozwiana. Nie było wyjścia: trudne zadanie musi być wykonane.
Urgaya zauważył, że ze strony Frabato istniało jeszcze trochę oporu. Spróbował zatem wytłumaczyć tę sprawę raz jeszcze:
"Drogi Frabato", powiedział. "Ostatnia katastroficzna wojna i inne obecne konflikty na ziemi, w ciągu ostatnich kilku lat uśmierciły miliony ludzi wysyłając ich do strefy oplatającej ziemię. Ponownie, było wśród nich wielu, którzy podczas swojego pobytu na ziemi nigdy nie mieli możliwości poznania prawdziwych praw wtajemniczenia. Skarżyli się w duchowym świecie, argumentując, że jedynie los był ich nauczycielem, gdyż ścieżka do ludzkiej wolności była trzymana w tajemnicy. Ostatecznie, by ukrócić oskarżenia, Boska Opatrzność wybrała ciebie, byś wszystkim którzy kochają prawdę i poszukują mądrości, przedstawił prawdziwe duchowe nauki poprzez odpowiednią literaturę. Chociaż negatywne moce będą dalej stawiać ciężkie przeszkody na twojej drodze, wierzę, że Boska Opatrzność zawsze da ci wsparcie konieczne do opublikowania tych tajemnic. Bądź zawsze inspirowany pragnieniem ukazania ludziom drogi do prawdziwej doskonałości".
"Czcigodny Mistrzu", próbował protestować Frabato, "kiedy opublikuję tajemnice magii, moja prawdziwa tożsamość nie pozostanie przed ludźmi ukryta. Wielu czytających moje książki prędzej czy później odkryje, że należę do innego poziomu rozwoju. Będą chcieli, bym dawał dowody mojej sztuki. Będą przychodzić do mnie ze swoimi materialnymi troskami i będą prosili mnie o ułożenie spraw zgodnie z ich życzeniami. Wzniosły Mistrzu, to ty, podczas naszego ostatniego spotkania, nałożyłeś na mnie obowiązek utrzymywania mojej duchowej dojrzałości w tajemnicy wszelkimi środkami. Jak mam ukryć swoją tożsamość, kiedy prosisz mnie bym odkrywał tajemnice?".
Urgaya zdawał się oczekiwać tego pytania, gdyż odpowiedział z delikatnym uśmiechem:
"Mój drogi bracie, o ile wiem, to na przestrzeni tysięcy lat dobrze sobie radziłeś z każdą istotą, jaką napotkałeś w naszym kosmosie. Jestem zatem przekonany, że twoja wiedza o metodach i właściwym zachowaniu jest wystarczająca i nie muszę dawać ci żadnych szczegółowych rad. Poprzez publikowanie ścieżki magii, ludzie przyjmą, że jesteś wtajemniczonym i przed swoimi czytelnikami nie musisz temu faktowi zaprzeczać. Nie uważaj tego za złamanie milczenia, lecz za część swojej misji. Boska Opatrzność wyśle do ciebie ludzi, którym naprawdę powinieneś pomóc. Bez wątpienia znajdziesz właściwe słowa dla ciekawskich i poszukujących sensacji. Tym, którzy nie boją się wiedzy, pokażesz właściwy sposób na samodzielną edukację, by byli w stanie radzić sobie z każdą sytuacją będącą częścią ich przeznaczenia. Nie powinieneś używać swoich magicznych zdolności do przekonywania ludzi: ci, którzy potrzebują być przekonani by uwierzyć, nie są wystarczająco dojrzali dla ścieżki magii. Tacy ludzie nie są zdolni wzięcia własną mocą wodzy swojego losu we własne ręce, a zatem dalej potrzebują losu jako nauczyciela. Z drugiej strony będą również ci o poważnym podejściu, którzy dążą do prawdy i przyjdą do ciebie po radę. Z pewnością nie odmówisz im swojej pomocy, kiedy będą pytać cię o swój własny duchowy rozwój.
"Drogi Frabato, nawet jeśli tylko kilka osób na ziemi, poprzez sumienność, wytrwałość i ciężką pracę, osiągnie konieczną dla wtajemniczenia dojrzałość, to twoje zadanie zostanie wykonane. Ci, którzy poprzez twoje prace wzbogacą jedynie swoją intelektualną wiedzę i zdecydują się w obecnym wcieleniu pozostać przy teorii, dostaną możliwość rozpoczęcia praktycznej pracy podczas następnego wcielenia.
"Twoje książki rozprzestrzenią się po całym świecie. Z czasem, poszukiwacze prawdy i mądrości zaznajomią się z nimi. Jednak nikt nie będzie w stanie zbierać owoców mądrości bez poważnych poszukiwań i Boska Opatrzność dopilnuje, by ci, którzy są wystarczająco dojrzali by zrozumieć treść tych prac, otrzymali je. Wtedy w strefie oplatającej ziemię ustaną skargi zmarłych, gdyż nikt nie będzie mógł twierdzić, że ścieżka do duchowego świata nie była dla niego dostępna".
Imponujące słowa Urgaya'i ponownie wyjaśniły Frabato konieczność jego zadania. "Wzniosły Mistrzu", zwrócił się do Urgaya'i. "To, co właśnie powiedziałeś, przekonało mnie całkowicie i ostatecznie. Lojalnie wykonam swoje zadanie. Niech Boska Opatrzność chroni tajemnice, gdyż ja jedynie wypełniam twoją prośbę".
Urgaya podziękował Frabato, dał mu kilka instrukcji dotyczących jego misji i odprawił go błogosławieństwem. Frabato pożegnał się ze zwierzchnikiem Bractwa Światła kłaniając się głęboko, a następnie zniknął z jaskini.
Gdy powrócił do swojego fizycznego ciała, sen był najdalszą rzeczą w jego umyśle, gdyż przez długi czas myślał o tym, jak wywiązać się ze swojej misji.
Wkrótce potem zaczął wykonywać swoje zadanie. Całkowicie ufając Boskiej Opatrzności, wykonał je wedle swojej najlepszej wiedzy i wiary. Zapisana zwykłym językiem, boska mądrość powędrowała ku światu, oświetlając drogę szczególnie tym, których tęsknota za prawdziwą wiedzą jest ogromna i którzy zdali sobie sprawę, że poprzez prace Frabato, naprawdę zostały przed nimi odkryte ścieżki do duchowej doskonałości.