Księżyc wyraźnie i delikatnie świecił przez okno gabinetu Frabato, oświetlając jego siedzącą bez ruchu postać, pochłoniętą w medytacji. Pomimo stanu ekstazy, Frabato wyraźnie postrzegał, że jest przyzywany duchowo tajnym imieniem, znanym tylko Braciom Światła. Wiedział zatem, że jest to wezwanie na spotkanie najwyższych wtajemniczonych.
Bractwo Światła jest duchową organizacją, która składa się z najwyższych wtajemniczonych naszego systemu kosmicznego. Dostęp do tego bractwa mają jedynie ci, którzy, poprzez praktykę, opanowali trzy pierwsze karty Księgi Mądrości. Od początku duchowej ewolucji ludzi, w tej organizacji znajdowali się ci, którzy osiągali najwyższy stan magicznej doskonałości, a jeszcze nie rozpuścili swojej indywidualności. Bracia Światła przyjmowali odpowiedzialność za rozwój ludzkości, chociaż zadanie utrzymywania tego rozwoju nie zawsze wymagało fizycznego wcielenia. Bractwo Światła ułożone jest według hierarchii odpowiadającej stopniom doskonałości wtajemniczonych członków. Ich zwierzchnik jest tak zwanym Pierwotnym Inicjatorem, który ma rangę równą Mahatmie, Wysłannikowi Boskiego Porządku i Strażnikowi Wszystkich Tajemnic. W hierarchii jest on nazywany Urgaya, Mędrzec z Gór, lub Stary Mistrz. Jest on Pierwotnym Inicjatorem od początku świata, lecz rzadko się ukazuje. Zazwyczaj przybiera formę tylko na krótkie okresy czasu, gdy chce pojawić się i dać radę któremuś z Braci Światła w zakresie jego zadania.
W hierarchii, Stary Mistrz ma dwunastu podwładnych adeptów, którzy osiągnęli najwyższą duchową doskonałość. Ci adepci przyjmują najtrudniejsze zadania, lecz oni również bardzo rzadko się wcielają - wykonują swoją pracę poprzez strefę oplatającą ziemię. Niektórzy z tych adeptów wcielają się raz na sto lub tysiąc lat. Urgaya i dwunastu adeptów tworzą Radę Starszych i spotykają się regularnie lub mają specjalne zebrania by podjąć ważne decyzje dotyczące losu ludzi na ziemi.
Dwunastu adeptów posiada pod sobą siedemdziesięciu dwóch mędrców, oświeconych, którzy z kolei mają 360 mistrzów. Siedemdziesięciu dwóch mędrców i 360 mistrzów również wzywanych jest na zebranie generalne. W przypadku specjalnych spotkań, Urgaya posyła po określonych wtajemniczonych.
Kiedy Frabato usłyszał tego wieczora wezwanie, wiedział, że będzie to zebranie generalne. Był już na wielu takich spotkaniach, a zatem był świadomy tego, że miały na nim być podjęte ważne decyzje dotyczące rozwoju ludzkości i narodów na świecie. Jakie zadanie będzie mu dane tym razem?
Bractwo Światła nie ma stałej siedziby na ziemi, chociaż utrzymują oni określone punkty odniesienia w Oriencie[1]. W tym czasie kilku braci wcieliło się w Oriencie i pracowało w ramach swoich misji. Ogólne zebranie zawsze odbywało się w magicznym pokoju, specjalnie dla tego celu stworzonym w strefie oplatającej ziemię. Urgaya zawsze tworzył ten magiczny pokój osobiście, chroniąc go i czyniąc widocznym jedynie dla Braci Światła, by nie mógł on być postrzegany duchowo czy astralnie, przez obce istoty.
Frabato zarówno duchowo, jak i astralnie opuścił swoje fizyczne ciało. Leżało na jego łóżku blade i sztywne. Jego oddech i bicie serca ustały. Swoją duchową i astralną prawą dłonią, Frabato utworzył dokoła swojego fizycznego ciała magiczny okrąg, wymawiając ochronną formułę kabalistyczna by je chronić. Wiedział bowiem, że nawet najdelikatniejszy dotyk innej osoby wywoła jego fizyczną śmierć. Moc kabalistycznej formuły dawała jednak całkowitą ochronę we wszystkich trzech sferach.
Mocą wyobraźni, w przeciągu chwili znalazł się w świątyni Braci Światła. W świecie duchowym i astralnym można pokonać każdą odległość bez straty czasu; w tych światach rządzi bezczasowość.
Większość braci zebrała się już w świątyni Braci Światła i zajęła swoje miejsca. Sądząc po ciałach astralnych, reprezentowany był każdy naród i każda rasa. Urgaya usiadł naprzeciwko wszystkich w nieopisywalnym majestacie. Jego astralne ciało było rozświetlone jak płynne złoto, a jego oczy błyszczały jak diamenty. Wszyscy przesiąknięci byli uczuciem, że jest wśród nich wcielona boskość.
Wnętrze świątyni symbolizowało najwyższą mądrość kosmosu. Nie było tu okien, lecz dwanaście niewidzialnych świeczników dawało promieniste światło, w niczym nie ustępujące światłu słonecznemu. Sufit świątyni opierał się na dwudziestu dwóch kolumnach symbolizujących Księgę Mądrości. Każda kolumna promieniowała specjalnym światłem, które ukazywało jej niewidzialną moc i znaczenie. Sufit emanował na zmianę złotym i fioletowym kolorem i pokryty był tysiącami gwiazd.
Frabato zajął swoje miejsce i przybyli ostatni bracia. Zebranie mogło się teraz rozpocząć. Chociaż Stary Mistrz pozostawał do tej pory w bezruchu, nagle powrócił do życia. Zbadał pokój dociekliwymi oczyma i kiwnął z satysfakcją, gdy zobaczył, że wszyscy są obecni. Każdy, niezależnie od rangi, wstał i ukłonił się przed nim w uwielbieniu. Urgaya podziękował im gestem błogosławieństwa. Świątynia była wypełniona błogą atmosferą. Wśród braci panowało milczenie i wyczekiwanie. Urgaya otworzył zebranie spokojnym głosem:
"Moi drodzy bracia, wielbiciele światła, wspierający wszystko co dobre, którzy służycie Boskiej Opatrzności z miłością i czcią, witam was serdecznie na tym zebraniu. My, wszyscy tutaj zebrani, ślubowaliśmy podtrzymywać prawa Boskiej Opatrzności przez całą wieczność i utrzymywać Tajemnice. Wszyscy jesteśmy częścią Boskiego Światła, przed którym kłaniamy się z najgłębszym uniżeniem i największą czcią. Światło Wieczności jednoczy nas wszystkich. Wszechmoc i mądrość zostały nam dane poprzez boską łaskę i miłosierdzie. Wszechobecna miłość Boskiej Opatrzności połączyła nas w nierozdzielnej jedności. Jesteśmy Braćmi Światła, Prawdy i Życia".
Obecni mieli wrażenie, że Sam Bóg przemówił, gdyż świątynia wypełniona była atmosferą nieopisywalnej błogości, której każdy doświadczał inaczej, zgodnie ze swoją rangą i dojrzałością. Tutaj raj stał się rzeczywistością. Panowała tutaj najwyższa ekstaza i prawdziwe połączenie z Boskim Światłem. Żadna niedojrzała czy niewtajemniczona osoba nie mogłaby przebywać w tym stężonym świetle. Zebrani wtajemniczeni i magowie mieli tutaj swój prawdziwy dom. Tutaj widać było znaczenie słów Pawła Apostoła: "Lecz jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują"[2]. Czas i przestrzeń zdawały się zniknąć i mogło upłynąć już tysiące lat, lub tylko kilka sekund ziemskiego czasu. Ten stan jedności z Bogiem nie może być zrozumiany przez niewykształconego człowieka i nie da się go opisać słowami.
Urgaya, który na kilka chwil zamknął oczy, ponownie zbadał zgromadzenie i zmienił atmosferę w świątyni.
"Drodzy bracia", ciągnął dalej. "Od naszego ostatniego spotkania upłynęło kilka lat ziemskiego czasu. Wedle zlecenia Boskiej Opatrzności, każdy z was, który współdziałał w wielkim zadaniu kosmicznego rozwoju, otrzymał ode mnie zadanie. Jestem bardzo zadowolony, że każdy z was lojalnie wykonał przydzielone mu zadanie lub wciąż jest zajęty swoją misją. Dziękuję z głębi swojego serca i w imieniu Boskiej Opatrzności za cały wysiłek i ofiary, jakie ponieśliście pracując nad tą wielką misją. Niech błogosławieństwo Boskiej Opatrzności dalej będzie z wami wszystkimi, którzy pracujecie w uniżeniu i czci by szerzyć Boskie Światło.
"Przywołałem was tutaj, ponieważ w imieniu Boskiej Opatrzności chcę rozdzielić nowe zadania dla nadchodzącej epoki. Świat stawia czoła trudnej przyszłości, gdy nadużycie władzy sprowadzi katastrofę na całe narody. Waszym zadaniem będzie zapewnić określoną równowagę - przy równoczesnym zachowaniu granic uniwersalnego prawa. Wasze misje są trudne i będą wymagać od każdego z was ciężkiej pracy. Niech Boska Opatrzność da wam siłę konieczną do ich wykonania!".
Urgaya rzadko przemawiał z tak poważną intencją i każdy rozumiał, że świat rzeczywiście stawiał czoła potężnym historycznym zdarzeniom. Każdy z Braci wiedział, że część odpowiedzialności za rozwój ludzkości będzie spoczywać na jego barkach.
Zgromadzeni wtajemniczeni uważali jednak pozwolenie na uczestnictwo w wielkiej pracy kosmicznego rozwoju za szczególny honor i każdy z nich oczywiście poświęcał całą swoją energię dla wykonania przydzielonego zadania.
"Moi drodzy bracia", poważnym tonem kontynuował Urgaya. "Jak wiecie, światło nie może istnieć bez ciemności i prawda nie może istnieć bez fałszu. Zgodnie z uniwersalnymi prawami, negatywny pierwiastek ma takie same prawo do istnienia, jak pierwiastek pozytywny. W najbliższej przyszłości, przez rozwój nauki, negatywny pierwiastek zyska wielką władzę nad ludami ziemi. Mając zatem u swych podstaw pierwiastek pozytywny, waszym głównym zadaniem będzie szerzyć wśród ludzi miłość i braterstwo. Czyniąc to, musicie oczywiście obserwować prawa karmy, gdyż zarówno dobro, jak i zło konieczne są dla niepohamowanej ewolucji ludzkiego ducha. Jak wszyscy wiecie, na ziemi stale występują wojny, wywoływane przez biegunowość światła i ciemności. Jednak w historii świata nie było jeszcze takich wojen, jak te, które niedługo wstrząsną planetą. Zakres destrukcji przekroczy najśmielsze fantazje ludzi i mamy nadzieję, że ci, którzy przeżyją, wyciągną z tego doświadczenia konieczne lekcje i obudzą się lepiej chronieni przed wszelkimi przyszłymi pokusami".
Na te słowa, członkowie zgromadzenia smutno kontemplowali nad przeznaczeniem narodów, gdyż byli oni w stanie zobaczyć żywy obraz tego, co z pewnością miało spotkać ludzkość. Jednak ci, którym pozwolono uczestniczyć w harmonii Boskiego Światła, byli zdeterminowani do pomagania wszystkim aspirującym do realizacji pozytywnych celów.
Frabato, który przez tysiące lat wcielał się tylko by pomagać ludzkości w jej duchowym rozwoju, był w historii świata świadkiem wojen i zniszczenia. Rozumiał powagę słów Urgaya?i i wiedział, że muszą mieć głębokie znaczenie.
Jakie zadanie będzie miał wypełnić tym razem? "Niech Boska Opatrzność da mi wytrwałość", pomyślał do siebie.
Jako dopełniona istota, mógł oczywiście w każdej chwili rozpuścić się w uniwersalnym Boskim Świetle - to by jednak oznaczało ostateczne utracenie swojej indywidualności. Poza tym, jego misja zostałaby przejęta przez innych braci.
Frabato cieszył się wśród Braci Światła najwyższym zaufaniem. Zależnie od rodzaju przydzielonego zadania, często mógł on używać największych magicznych zdolności. Myśląc o jasnej, lecz odległej przyszłości ludzkości, był zdecydowany przyczyniać się do jej rozwoju, bez względu na ogrom trudności.
Urgaya rozpoczął teraz rozdzielanie misji na następny okres rozwoju. Wskazywał na każdego by do niego podszedł i informował o nowym zadaniu. Były to zadania różnego rodzaju i trudności, zależnie od narodu czy kraju, w którym miał pracować wtajemniczony i od tego, co Boska Opatrzność uważała za wyjątkowo ważne na danym obszarze.
Najpierw zadania otrzymało 360 mistrzów. Następnie Urgaya przyzwał siedemdziesięciu dwóch oświeconych i wszystkim powierzył szczególnie trudne wyzwania. Ku swojemu zdumieniu, Frabato, który był pierwszy rangą wśród tych siedemdziesięciu dwóch wtajemniczonych, nie został przywołany gdy nadeszła jego kolej. Urgaya dalej, bez wahania, rozdzielał zadania pomiędzy dwunastu adeptów, którzy bez wyjątku otrzymali najtrudniejsze zadania.
Frabato był zaskoczony i zatroskany. Co to miało oznaczać? Został całkowicie ominięty podczas rozdzielania zadania. Czy miał już nie otrzymać misji? Chociaż czasami był zmęczony życiem, to zawsze wypełniał swoje zadania. Co miał zrobić tym razem?
Gdy te pytania zajmowały jego umysł, ostatni z dwunastu adeptów otrzymał zadanie. W końcu Urgaya spojrzał się na Frabato i skinął na niego, by podszedł. Zanim Frabato mógł upaść na kolana przed reprezentantem Boskiej Opatrzności, Urgaya wstał i położył dłonie na głowie Frabato, mówiąc:
"Bracie Światła, błogosławię cię. Nie musisz się obawiać, gdyż Boska Opatrzność kocha cię i docenia twoją pracę. Służyłeś Światłu przez tysiące lat. W każdej chwili możesz rozpuścić swoją indywidualność, lecz wierzę, że byłaby to wielka strata dla przyszłości, gdyż nikt z tutaj obecnych nie był tak często wcielany na ziemi, jak ty.
"Ziemia stawia czoło trudnym czasom i przeznaczeniu i nikt nie jest lepiej zaznajomiony z jej mieszkańcami, niż ty. Frabato, jestem przekonany, że dobrze wypełnisz swoje obecne wcielenie, łącznie z zadaniem z nim związanym, chociaż będzie ono jednym z najtrudniejszych".
Specjalne wyróżnienie tej natury nie spłynęło na wtajemniczonego przez setki lat. Wielce zadziwiony, Frabato opadł na kolana przed Urgayą i skłonił się głęboko.
"Nie będę więcej myślał o rozpuszczeniu mojej indywidualności i będę dalej lojalnie służył Boskiej Opatrzności", pomyślał, jak gdyby składając przysięgę.
Urgaya poprosił Frabato, by usiadł przed nim i wrócił na swoje podniosłe miejsce. Stamtąd ponownie zwrócił się do zgromadzenia:
"Bracia Światła! Jak wiecie, nauka dokonała wielkich postępów. Prędkość postępu technicznego będzie się niezwykle zwiększać podczas tego wieku i przez ten rozwój, człowiek stworzy wiele silnych broni. Niebezpieczeństwo polega na tym, że ta broń może być użyta negatywnie przez odpowiadające za nią osoby, i może to wpłynąć na duchowy rozwój całych narodów. Dzisiaj jeden z naszych braci dostał zadanie inspirowania głównych osobistości, by stosowały takie techniczne wynalazki dla pokoju i dobra ludzkości".
Wtajemniczony o głębokich oczach pokiwał głową , gdyż to jemu przydzielono to zadanie.
"Drogi Frabato", powiedział Urgaya. "Nie można ignorować negatywnych skłonności w postępach ludzkości. Materialistyczna ideologia świata pochwyciła dużą część ludzkości i będzie się dalej szerzyć. W konsekwencji, nieustannie będzie się zwiększać dążenie do pieniędzy, zysku i władzy, jak również do zaspokajania niższych pasji. Podczas dni Atlantydy sam doświadczyłeś, do czego może prowadzić materialistyczne myślenie i nieodpowiedzialne działania".
Frabato przytaknął, gdyż bardzo dobrze pamiętał upadek Atlantydy. W trakcie technicznego eksperymentu przeprowadzanego przez nieodpowiedzialnych naukowców owładniętych ideą "postępu", oś ziemi straciła swoją równowagę, co w krótkim czasie ostatecznie wywołało zniszczenie Atlantydy. Szczegóły tego dramatu są niezmywalnie zapisane w akashy, gdzie każdy dobry wtajemniczony może uzyskać jasny obraz całej historii kosmosu.
Frabato wciąż nie znał żadnych szczegółów dotyczących jego przyszłej misji. Bracia byli zazwyczaj informowani o swoich zadaniach kilkoma wyjaśniającymi słowami. Nie przywykli do takich długich wstępów. Wśród obecnych wyczuwalna była zatem wyraźna niepewność.
"Cały wysiłek nauki skierowany jest ku badaniu tajemnic materii", kontynuował Urgaya. "Kładzie on zatem nacisk wyłącznie na stosowanie praw fizycznych i chemicznych. Ta ufność w skuteczność technicznych środków zaowocowała wierzeniem, przynajmniej wśród większości, że duchowe istoty, które stoją za całą materią, nie istnieją. Jedynie wtajemniczeni wiedzą, że istnieje nauka duchowa. Jedynymi narzędziami, jakie stosuje ta nauka dla swoich badań są ludzka natura i ludzka moc. Ta nauka to nauka magii, która istniała od początku. Wszyscy jesteście zaznajomieni z prawami magii, i wiecie, że pomimo całej swojej wolności, możecie wykorzystywać moc tej nauki jedynie w granicach Boskiego Prawa. Brat Chrystus wyraził tę koncepcję mówiąc: «Nie przyszedłem na ten świat zmieniać prawa, lecz je wypełniać»[3]. Proszę was, z głębi własnego serca, byście zawsze działali zgodnie z duchowymi prawami".
Urgaya spojrzał na Frabato, który w skruszeniu kiwał głową, gdyż wiedział, że te słowa były skierowane szczególnie do niego. Czasami interweniował zatrzymując mroczne moce, gdy pozwolono mu to uczynić poprzez prawa karmy. Najczęściej nie był w stanie oprzeć się pokusie, kiedy zachodziła potrzeba zwalczania tak zwanej czarnej magii.
Urgaya ujrzał, że jego słowa wywołały zamierzony skutek, a zatem uważał sprawę za ustaloną. Ponownie przemówił do Frabato:
"Do dzisiejszego dnia magia była nauką tajną. Prawdziwe duchowe prawa dostępne były tylko w bardzo szczególnych kręgach, które przekazywały je wyłącznie uczniom, którzy przeszli trudne egzaminy. Taki sposób rozpowszechniania miał tę korzyść, że większość ludzi pozbawiona była pokusy stosowania magicznych środków w sposób negatywny. Z drugiej strony, istniała niekorzyść, że ludzie, którzy nie mieli dostępu do magicznych kręgów, nie znali ścieżki od wiary do wiedzy, i w konsekwencji nie byli w stanie tą ścieżką kroczyć.
"Minione konflikty zbrojne wywołały śmierć milionów ludzi. Wielu z tych zmarłych uskarżało się w duchowym świecie, że nigdy nie były dla nich dostępne prawdziwe sposoby duchowego rozwoju. Teraz twoim zadaniem, drogi bracie, jest odkryć przed ludzkością prawdziwe Wtajemniczenie do Hermetyzmu poprzez opublikowanie odpowiedniego materiału.
Nieco zszokowany, Frabato wpatrywał się w Urgaya?ę, lecz zanim mógł odpowiedzieć, Urgaya wstał ze swojego miejsca i wskazał mu dołączenie do swego boku. Frabato przeszedł z nim do pierwszego filaru sali, gdzie Urgaya powiedział spokojnie i zdecydowanie:
"Frabato, wiesz że ten filar symbolizuje pierwszą kartę Księgi Mądrości. Opublikujesz tajemnice tej pierwszej karty, całkowicie odkryte i bez używania symboli. Pokaż ludzkości, jak przechodzić od wiary do wiedzy".
Następnie Urgaya poprowadził głęboko poruszonego Frabato do drugiej karty Księgi Mądrości, którą również miał udostępnić.
Frabato oczywiście wiedział, że drugi filar był kluczem do magii sfer i zawierał sekrety ich hierarchii. Miał nadzieję, że Urgaya nie pójdzie dalej, lecz on skierował swoje kroki ku trzeciemu filarowi, symbolizującemu twórcze słowo i powiedział do Frabato:
"«Na początku było Słowo»[4]. Tak trudno jest ludziom to zrozumieć, kiedy nie mają wiedzy o boskim języku. Z tego powodu odkryjesz również tajemnice trzeciej karty Mądrości".
Następnie poprowadził Frabato do czwartego filaru, dotknął do lekko dłonią i powiedział "Czwarta karta Księgi Mądrości również powinna być wyjaśniona ludzkości".
Przybywszy do piątego filaru, powiedział: "Tutaj, na piątym filarze, twoje zadanie się kończy. Możesz odkryć tylko przednią stronę tej karty. Rozumiesz dlaczego, czyż nie?".
Idąc obok siebie, wrócili skąd przyszli. Urgaya ponownie usiadł; zdawał się czekać na to, by Frabato powiedział coś o swojej nowej misji.
W międzyczasie Frabato uświadomił sobie daleko idące implikacje swojego zadania. Upadł na kolana i błagalnie wzniósł swoje oczy do Urgaya?i:
"Prześwietny przedstawicielu Boskiej Opatrzności, stróżu wszystkich sekretów kosmosu! Błagam cię z głębi mojego serca, byś uwolnił mnie od tego zadania! Kiedy ostatnio mnie wezwałeś, lojalnie wykonałem misję, jaką zostałem obarczony. Zgodnie z twoim życzeniem, wcieliłem się w czternastoletniego chłopca, by stać się duchowym nauczycielem jego ojca. Co więcej, podróżowałem po świecie, dając ludzkości dowody na istnienie świata duchowego. Z twoim łaskawym pozwoleniem, mogłem używać moich magicznych zdolności, by zaświadczać o boskiej wszechmocy, by uzdrawiać chorych i by ukazywać przyszłość. Najczcigodniejszy Mistrzu, wiesz, że żadne zadanie nie jest dla mnie zbyt trudne, lecz błagam cię, byś rozważył moją wyjątkową sytuację. Przez tysiące lat, jako wtajemniczony, służyłem tobie i Boskiej Opatrzności. W ukrytych świątyniach przekazywałem nauki tylko najbardziej dojrzałym uczniom i słuchałem się praw ściśle i bezlitośnie i karałem każdego, kto je przekroczył, tak jak w dawnych dniach nakazywały prawa. Jako kapłan świątyni, przeprowadzałem wtajemniczenia pod ciężkimi przysięgami. Jak teraz mogę ujawniać Święte Tajemnice niedojrzałym ludziom? Zawsze byłem szczególnie oddany milczeniu. Jak teraz mogę rzucać perły przed wieprze i uwalniać światło, które spali wszystkich niedojrzałych? Ludzie z pewnością nie są jeszcze wystarczająco rozwinięci, by otrzymać te nauki. Zniżą oni boską mądrość do błota; nie zrozumieją jej i zhańbią! Błagam cię, byś uwolnił mnie od tego zadania i dał mi inne".
Rzadko jakikolwiek adept czy wtajemniczony próbował odrzucić przydzielone mu zadanie. Jeśli nie była możliwa wymiana zadań pomiędzy braćmi, kilku z nich zazwyczaj przyjmowało zadanie na dodatek do swojego. Urgaya zwrócił się teraz do zgromadzenia z powagą:
"Moi drodzy bracia, słyszeliście o co został poproszony Frabato. Czy jest wśród was ktoś, kto chciałby wymienić swoje zadanie na zadanie Frabato?".
Urgaya patrzył wnikliwie na zgromadzenie wtajemniczonych, lecz nikt nie odpowiedział. Pytanie nurtowało umysły Braci Światła, podczas gdy Urgaya czekał bez ruchu jeszcze przez kilka chwil. Następnie spojrzał na Frabato, mówiąc łagodnie:
"Mój drogi bracie, twoje zadanie jest trudne i rozumiem twoje obiekcje. Jednak jego wykonanie zostało nakazane dla nadchodzącego okresu przez Boga. Musi zatem być wykonane bez względu na okoliczności. Skoro prawie zawsze w swoich wielu wcieleniach byłeś nauczycielem i bez wątpienia zawsze byłeś w tym zakresie najzdolniejszym z braci, właśnie ciebie wybrałem dla tej misji. Będziesz w stanie odnaleźć właściwe słowa, by wytłumaczyć ludzkości prawdziwe prawa harmonii i rozwoju ku doskonałości. Wielu obecnych braci rozpoczęło od ścieżki świętości, gdyż nie mieli osobistego nauczyciela i brakowało im niezbędnej wiedzy o prawdziwych magicznych ścieżkach. Jak widzisz, nikt tutaj nie jest gotowy przyjąć twojego zadania. Proszę cię zatem o przeprowadzenie tej misji dla korzyści ludzkiej ewolucji, by odkryć przed nią boską mądrość".
W międzyczasie Frabato zobaczył wielką konieczność tego zadania i, chociaż był świadom faktu, że będą istnieć do pokonania ogromne przeszkody, czuł się pewny i wzmocniony słowami Urgaya'i.
"Czcigodny Mistrzu", odpowiedział z ukłonem, "spróbuję wykonać to zadanie najlepiej jak potrafię".
Po tych słowach przez zgromadzenie zdawało się przejść westchnienie ulgi, gdyż nikt nie byłby zadowolony z przyjęcia tego dodatkowego zadania. Frabato chciał powrócić na swoje miejsce, lecz Urgaya wskazał mu, by pozostał z nim. Po kilku chwilach twarz Urgaya'i przeobraziła się. Niezwykła fosforescencja rozświetliła jego astralne ciało, które stawało się coraz bardziej przezroczyste i eteryczne.
Frabato wiedział, że Urgaya był w stanie realizować w swoim astralnym ciele najwyższy stan błogości i zjednoczenia z Boską Opatrznością. Jakby z oddali, z najgłębszego wnętrza niepojmowalnego światła zabrzmiały słowa, które nie należały do Urgaya'i:
"Frabato, jesteś moim lojalnym synem i kocham cię. Jestem zadowolony, że przyjąłeś zadanie opublikowania prawdziwego magicznego wtajemniczenia, chociaż jesteś również obciążony trudną karmą. Dobrze wiadome jest tobie, że ci, których rozwój jest jednostronny, będą w stanie realizować w sobie tylko część Mojej istoty. Moim życzeniem jest, by każdy otrzymał możliwość podążania ścieżką doskonałości. Każdy musi mieć możliwość rozumienia Mojej istoty i uzyskiwania wiedzy o tym, jak, przy pomocy uniwersalnych praw, stworzyłem świat. Każdy człowiek musi reinkarnować się tutaj na ziemi, aż osiągnie w sobie całkowitą magiczną równowagę".
Gdy wypowiadane były te słowa, wielu z braci przypomniało sobie własną przeszłość i to, jak najpierw podążali pośrednią ścieżką świętości, rozwijając się w sposób jednostronny i byli zmuszeni, poprzez kolejne wcielenia, nadrabiać to, czego im brakowało. Jedynie ci, którzy byli prowadzeni przez maga, byli w stanie obrać bezpośrednią drogę do doskonałości.
Głos Boga dalej przemawiał przez Urgaya?ę: "By wykonać to zadanie, nie powinieneś publicznie czynić cudów. Od teraz nie będziesz mógł już demonstrować swoich magicznych zdolności by przekonać ludzi o istnieniu wyższych mocy i praw. Kiedy powrócisz do swojego ciała, musisz zmienić swoją strategię i bez wątpienia to ci się uda. Bardzo doceniam twoją pracę. Upubliczniając Moje prawa, nie hańbisz Mnie; ukazujesz ludzkości prawdziwą drogę do Mnie. Każdy człowiek powinien mieć możliwość rozpoczęcia ścieżki wtajemniczenia do prawdziwej doskonałości, zaczynając od jakiegokolwiek miejsca, w którym postawił go los.
"Przez resztę swojego obecnego życia nie możesz zachowywać się w żaden sposób jak wtajemniczony. Możesz używać wszelkich środków do zamaskowania się, by nie było żadnej różnicy pomiędzy tobą, a zawodowym lekarzem. Leczenie Słowem skupiłoby na tobie uwagę i przysporzyło zbędnych wrogów. Możesz jednak do leczenia ludzi używać praw piątego filaru, piątej karty Księgi Mądrości, dotyczącej alchemii.
"Jesteś świadom faktu, że im większa misja, tym większy będzie opór negatywnych mocy. Nie mogą cię atakować duchowo, lecz przez karmę fizycznego ciała, które przyjąłeś, będziesz musiał stawiać czoła zmartwieniom, smutkom i nieszczęściom. Wielu wrogów będzie cię prześladować i wiele chorób będzie cię nękać, a twoje życie będzie często zagrożone. Los rządzący twoim ziemskim ciałem będzie działał przeciw tobie, gdyż negatywne istoty wiedzą, że jesteś Bratem Światła i będą atakować cię ilekroć będzie ku temu możliwość. Jeśli dobrze wykonasz to zadanie, to przyczynisz się wielce do rozwoju ludzkości, a w najbliższej przyszłości będziesz mógł wykonywać swoje obowiązki uczenia wyłącznie w świecie duchowym wśród wysoce rozwiniętych uczniów".
Gdy opadały te ostatnie słowa, figura Urgaya'i przybrała swój pierwotny wygląd. Frabato wiedział, że poprzez Urgayę ukazała się i przemawiała Boska Opatrzność. Wypełniony był przejmującą radością i pełen pewności i energii dla swojego przyszłego zadania, podziękował Boskiej Opatrzności cichą modlitwą czci, przyrzekając wykonać swoje zadanie lojalnie, niezależnie od wielkości możliwych przeszkód.
Urgaya popatrzył na Frabato szczerze i z gestem błogosławieństwa poprosił go, by zajął swoje miejsce wśród braci. Następnie Urgaya wstał i uniósł dłonie by pobłogosławić zebranie wtajemniczonych i powiedział:
"Bądźcie błogosławieni w imię Boskiej Opatrzności za swoją dobrowolną pomoc w wielkiej pracy ludzkiego i kosmicznego rozwoju. Jestem zadowolony, że każdy z was dowiódł, iż jest prawdziwym dzieckiem Boga. Dziękuję wam i tym samym zamykam zgromadzenie".
Wkrótce potem Bracia Światła opuścili świątynię, a Urgaya, który stworzył ją manifestującą mocą swojej wyobraźni, rozpuścił swoją pracę i oddalił się do nieprzeniknionych i niedostępnych obszarów.
[1] Istnieje zgodność pomiędzy astralną, a ziemską geografią, która ukazuje się w punktach mocy czy punktach wejścia w różnych częściach globu.