Przeludniona sala wykładowa klubu pełna była ekscytacji, gdyż suspens wywołany w pierwszej części programu wzniecił gorącą dyskusję wśród publiczności.
"Kim jest ten Frabato?".
"W końcu mamy do czynienia z faktami!".
"To wszystko tylko triki i iluzje!".
Czy ktokolwiek mógł ufać własnym zmysłom? Mieszanka przyjemności i entuzjazmu wypełniała umysły wszystkich.
Dzwonek oznajmił koniec przerwy. Rzędy szybko się zapełniły, wszelka rozmowa ucichła i gdy przyciemniły się światła w hallu, kurtyna powoli się podniosła.
Ustawienie sceny nie dawało żadnej wskazówki co do tego, czym mag miał rozpocząć swoje wystąpienie, gdyż nie było nigdzie widać żadnych przyrządów do magicznego występu. Duży, kryształowy żyrandol oświetlał scenę, na środku której stał okrągły stół pokryty ciemnoniebieskim, brokatowym obrusem. Za stołem postawionych było w półkolu dziesięć krzeseł, a po prawej stronie stołu publiczność widziała jeden fotel.
Frabato wszedł spokojnym krokiem, przywitał publiczność zwykłym ukłonem. Chociaż jego smoking dodawał powagi, to jego przyjazny uśmiech uspokajał tych, którzy byliby normalnie raczej przerażeni tematem magicznych eksperymentów. Gdy ucichł aplauz, Frabato zwrócił się do publiczności:
"Panie i panowie, po wytłumaczeniu podstaw sugestii i autosugestii podczas pierwszej części programu i po zademonstrowaniu tych zasad, chciałbym teraz przejść do innego tematu. Zwierzęcy magnetyzm jest bardzo ważny dla istnienia ludzkości, a zatem nie powinienem zaniedbywać możliwości przedstawienia wam tej mocy.
"Wszystko w tym świecie kontrolowane jest przez elektryczne i magnetyczne siły. Jednak zdolność różnych substancji do kumulowania i przewodzenia tych sił znacznie się różni. Wiedza ta jest bardzo ważna przy wykonywaniu amuletów - lecz nie będę wchodził w szczegóły tych spraw w tym momencie. Zamiast tego, wytłumaczę teraz podstawę magnetyzmu i dowiodę jego istnienia poprzez praktyczne demonstracje.
"Zwierzęcy magnetyzm jest najbardziej doskonałym elementem życia. To właśnie witalna energia i witalna materia formują podstawę wszelkiego życia na ziemi. Magnetyzm witalny łączy ziemię ze strefą oplatającą ziemię. Strefa ta często jest nazywana światem astralnym, lub po prostu «drugą stroną». Magnetyzm witalny łączy również ze sobą ludzi. Człowiek promieniuje czysto zwierzęcą energią, a moc i czystość tej energii zależą od woli danej osoby, jej charakteru i mentalnej dojrzałości. Od tych trzech wartości z kolei zależy jego zdrowie.
"Ten magnetyzm jest szczególnie silny u ludzi, którzy świadomie kształcą swojego ducha i duszę, którzy posiadają samokontrolę i którzy rozumieją, jak być panem własnego losu. Poprzez tę energię witalną są oni w stanie wzmocnić swoje myśli i impulsy woli, a w konsekwencji wykonywać niezwykłe uczynki.
"Skoro zwierzęcy magnetyzm jest mocą obiektywną, można używać go zarówno do pozytywnych, jak i do negatywnych celów. Powiedzenie 'Jaki siew, taki plon' jest przedłużeniem karmicznego prawa i sprawiedliwości - zatem prawdziwy mag dąży jedynie do pozytywnych celów. Wykształcony mag może witalnym magnetyzmem udanie leczyć ludzi i dlatego też sam zawsze bardzo interesowałem się tym zjawiskiem.
"Poprzez kilka demonstracji zamierzam pokazać wam inne sekretne wartości i moce związane ze zwierzęcym magnetyzmem. Dla tego celu proszę, by trzy osoby z publiczności dołączyły do mnie na scenie".
Gdy Frabato czekał, w całej sali słychać było szmer. Wtedy, dla zachęcenia publiczności, powiedział z uśmiechem: "Nie musicie się obawiać. Nikomu nie stanie się krzywda. Proszę tylko o dołączenie do mnie na scenie".
Atrakcyjna blondynka wstała i z wahaniem podeszła do sceny. "Spójrzcie", powiedział żartobliwie Frabato. "Ludzie zawsze mówią, że kobiety są słabszą płcią, lecz ta dama wobec wszystkich tych panów na sali dowiodła czegoś przeciwnego". Publiczność zaśmiała się i od razu młody człowiek pospieszył na scenę, a za nim uczyniła to starsza kobieta.
"Jestem bardzo wdzięczny za pomoc", powiedział Frabato ochotnikom. "Teraz proszę, byście położyli jedną z osobistych rzeczy na stole, oddając mi ją do dyspozycji na krótką chwilę".
Blondynka była pierwsza - położyła na stole swój srebrny zegarek. Młody mężczyzna, o nieco niefrasobliwym charakterze, położył swój portfel obok zegarka. Po zachęcającym uśmiechu ze strony Frabato, starsza kobieta zdjęła swój naszyjnik i dodała go do dwóch obiektów już znajdujących się na stole.
"Celem wstępu", powiedział Frabato, ponownie zwracając się do publiczności, "dam teraz krótką demonstrację psychometrii. Dowiedzie to, że każdy człowiek zostawia ślady swojej esencji na obiektach, z którymi wszedł w kontakt swoim ciałem. Wiek obiektu nie ma znaczenia. Nawet jeśli obiekt miałby kilka tysięcy lat, wszystko co zostało na nim odciśnięte będzie wyraźnie widoczne dla moich jasnowidzących oczu. Przy pomocy tych trzech obiektów dowiodę wam prawdziwości tego stwierdzenia".
Frabato podszedł do stołu, wziął do ręki srebrny zegarek i powoli przeszedł się w przód i w tył, głęboko pochłonięty myślami. Nagle zatrzymał się, przyłożył zegarek do swojego czoła i przez kilka chwil pozostał w całkowitym bezruchu, a jego oczy patrzyły w dal. Następnie, jakby budząc się ze snu, zwrócił się do blondynki.
"Wydaje się, że poważnie wątpisz w moje zdolności, inaczej z pewnością nie przyszłabyś na scenę z zegarkiem, który pożyczyłaś od swojej siostry. Widzę, że nosisz go dość często bez jej wiedzy, gdyż ona pracuje w Berlinie. Ten zegarek był prezentem od ciotki, która zginęła w wypadku i dlatego twoja siostra nie chce go już nosić. Gdyby wiedziała, że ty go nosisz, to z pewnością wywołałoby pewne niezdrowe uczucia".
Wyraźnie widać było zakłopotanie i wstyd odzwierciedlające się na twarzy kobiety, co wyjaśniało, że Frabato miał rację.
Nagle młody mężczyzna próbował zabrać swój portfel ze stołu. Frabato był szybszy i podniósł portfel, uważnie go ważąc.
"Zdaje się, że nie ma pan czystego sumienia. Zatem zbadam tego przyczynę".
Przez kilka sekund przyglądał się portfelowi, po czym powiedział:
"Wciąż jesteś młody, lecz posuwasz się trochę za daleko w zwodzeniu dwóch dziewczyn. Ta, której zdjęcie nosisz w portfelu, dopiero co zaczęła obdarzać cię swoim uczuciem po tym, jak zbudowałeś dla niej iluzyjne zamki z piasku - ona uważa je za prawdziwe. Poza tym, widzę list miłosny do innej dziewczyny, którą ostatnio poznałeś, a która zwróciła twoją uwagę swoim flirtującym zachowaniem. Twoje życie osobiste nie jest moją sprawą, lecz mogę cię zapewnić, że nie będziesz szczęśliwy z żadną z tych dwóch dam".
Młody człowiek szybko wpadł w zakłopotanie, zdając sobie sprawę, że został odkryty. Z oczywistym poczuciem niepewności powiedział: "Nie chciałbym żyć obok ciebie. Nie czułbym się bezpiecznie z moimi najbardziej intymnymi myślami". Frabato odłożył portfel na stół. Następnie podniósł naszyjnik i przesunął go przez palce, jakby badając go.
"Mógłbym napisać całą powieść o tej biżuterii", powiedział do właścicielki, "gdyż zawiera ona odcisk zarówno dobrych, jak i złych czasów. Pierwszymi właścicielami byli bogaci francuscy arystokraci, którzy podczas rewolucji trafili na gilotynę. Ten naszyjnik sprowadził na każdego z jego właścicieli pewną dawkę niepowodzeń: po tym, jak twój mąż zginął podczas wojny, musiałaś przez bardzo długi czas żyć ze skromnej renty wojskowej. Widzę, że naszyjnik był w lombardzie dwa razy, ale zawsze udawało ci się go wykupić".
Frabato zamilkł, gdyż kobieta zaczęła płakać. Publiczność siedziała bez ruchu po tym świadectwie losu. Frabato odłożył naszyjnik z powrotem na stół i ponownie zwrócił się do publiczności:
"Panie i panowie, tak jak tego właśnie dowiodłem, każdy obiekt niesie ze sobą swoją własną historię. Co więcej, mieliście okazję przekonać się o różnych zastosowaniach jasnowidzenia".
Entuzjastyczny aplauz publiczności uwolnił zwiększone napięcie. Kiedy się ponownie uciszyło, Frabato mówił dalej: "Poproszę teraz, by troje ochotników wyszło z sali w towarzystwie dwóch neutralnych obserwatorów".
Mężczyzna w okularach i kobieta w ciemnej sukni zgodzili się towarzyszyć ochotnikom.
"By zademonstrować wam działanie magnetyzmu w połączeniu z siłą woli, naładuję teraz te obiekty konkretnymi skutkami, jakie nastąpią natychmiast po tym, gdy ktoś ich dotknie. Chciałbym usłyszeć od was, jakie miałyby być to skutki. Powiedzcie mi proszę, jakie reakcje te trzy obiekty na stole powinny wywołać u osoby, która pierwsza ich dotknie".
Mężczyzna w środku sali zasugerował, by srebrny zegarek wywołał głośny śmiech. Frabato zgodził się. Również na drugą sugestię wszyscy się zgodzili: portfel miał wywołać płacz i łzy.
Pozostała jeszcze sugestia dotycząca naszyjnika. Kobieta w pierwszym rzędzie powiedziała:
"Skoro ten naszyjnik przyniósł już nieszczęście wielu ludziom, to sugeruję, by przygotować go w taki sposób, by pierwsza osoba, która go dotknie, była zmuszona odrzucić go z niechęcią".
Długi aplauz uczynił dalszą dyskusję zbędną.
Frabato ułożył trzy obiekty na stole, pozostawiając wyraźną przestrzeń pomiędzy nimi. Stał przed każdym przedmiotem całkowicie bez ruchu i intensywnie się koncentrując, wykonał nad nimi kilka gestów swoją prawą dłonią. Następnie zwrócił się ponownie do publiczności.
"Panie i panowie, moja praca jest wykonana. Aby nikt nie mógł twierdzić, że działam hipnozą, przejdę teraz do garderoby. Dwóch niezależnych obserwatorów z publiczności będzie mi towarzyszyć, a następnie przyprowadzą oni ochotników, prosząc ich, by każde z nich wzięło swoją własność. Powrócę na scenę dokładnie za dziesięć minut".
Frabato opuścił salę w towarzystwie dwóch mężczyzn, którzy wkrótce powrócili z ochotnikami i ich towarzyszami. Pełni wątpliwości, blondynka, młody człowiek i starsza kobieta podeszli do stołu. Publiczność gęstniała wyczekiwaniem.
Przybywszy na scenę, ochotnicy zostali poinformowani przez towarzyszących im mężczyzn, że mogą teraz wziąć swoje przedmioty i wrócić na miejsca.
Blondynka się spieszyła. Szybkim ruchem chwyciła swój zegarek i w następnej chwili wybuchła zaraźliwym śmiechem, który szybko rozprzestrzenił się po całej publiczności.
Gdy wracała na swoje miejsce, dwoje pozostałych ochotników stało wahając się w pewnym zadziwieniu. Wtedy młody człowiek sięgnął po swój portfel. Nie skończył wkładać go do kieszeni, gdy po jego policzkach pociekły łzy i trzęsiony łkaniem, ukrył twarz w dłoniach. Po kilku chwilach ochłonął i opuścił scenę w towarzystwie aplauzu.
Przez dziwne rzeczy, jakich jej współochotnicy doświadczyli, starsza pani stała przed swoim naszyjnikiem całkowicie zagubiona. W końcu odważnie po niego sięgnęła, lecz natychmiast odrzuciła go w róg sceny. Wciąż zdumiona swoją reakcją, przyjęła naszyjnik od pomocnego mężczyzny, gdy rozległy się owacje ze strony publiczności.
Gdy nikt nie został już na scenie, drzwi do sali otworzyły się i pojawił się w nich Frabato, entuzjastycznie powitany przez publiczność. Sprężystym krokiem przeszedł do sceny i powiedział z uśmiechem: "Co za cudowna atmosfera! Wydaje się, że podobało się wam przedstawienie. Teraz poproszę na scenę dziesięć osób dotkniętych jakąś chorobą".
Wielu widzów pospieszyło na scenę. Dziesięć krzeseł za stołem szybko zostało zajęte i wielu musiało powrócić do swoich miejsc.
Frabato przechodził od jednej osoby do drugiej, zatrzymując się przy każdej na kilka sekund, a następnie, używając właściwej medycznej terminologii, opisał chorobę każdej z osób. Chorzy okazali zaskoczenie jego szybkimi i poprawnymi diagnozami. Zwrócił się wtedy do nich:
"Moi drodzy goście, widzę po was, że pokładacie we mnie wiele pewności i że oczekujecie całkowitego wyzdrowienia, albo przynajmniej ulgi od swojej choroby. Przy pomocy mojej wyćwiczonej siły woli, spróbuję każdemu z was pomóc tak bardzo, jak to możliwe. Chociaż całkowite wyzdrowienie w poważnych przypadkach może nie być możliwe od razu, to mogę przynajmniej obiecać każdemu zauważalną poprawę. Proszę byście dalej siedzieli w zrelaksowanych i wygodnych pozycjach".
Poprosił również o ciszę ze strony publiczności i usiadł na fotelu, by każdy mógł go wyraźnie widzieć. Frabato zamknął oczy i zdawało się, że w przeciągu kilku sekund całkowicie zesztywniał. Gdy upłynęła minuta, ponownie otworzył oczy, wyskoczył z fotela i zapytał swoich pacjentów, jak się czują.
"Wspaniale! Cudownie! Co za ulga!", brzmiały odpowiedzi. Twarze pacjentów rozjaśniły się pod wpływem zwiększonej witalności i każdy z nich wyraził swoje podziękowanie przed opuszczeniem sceny.
"To już koniec dzisiejszego występu", ogłosił Frabato. "Nie omieszkam jednak zaprosić wszystkich na moje następne przedstawienie, które odbędzie się pojutrze. Dobranoc wszystkim".
Przeszedł do garderoby, chociaż aplauz jeszcze trwał. Wkrótce potem opuścił audytorium bocznymi drzwiami i wziął taksówkę do hotelu. Przybywszy tam, zamówił posiłek, a następnie zamknął drzwi do swojego pokoju.
Właśnie skończył medytacje wykonywane codziennie przed pójściem spać, gdy ktoś zapukał do jego drzwi. Chłopiec hotelowy przeprosił za tak późne najście i poinformował go, że w hotelowym lobby czeka na niego mężczyzna, który pilnie chce z nim rozmawiać.
Frabato uważnie przeczytał wizytówkę, którą przyniósł mu chłopiec. Na środku karty był duży okrąg, w jego wnętrzu był mniejszy okrąg, a nad nim trójkąt z dwiema przecinającymi się liniami. Po obu stronach dużego okręgu były dwa smoki; z tyłu karty widniało tylko imię "Hermes". Wizytówka była złota.
Po krótkim namyśle Frabato kazał młodemu człowiekowi przyprowadzić późnego gościa do pokoju. Kilka chwil później przywitał on dobrze ubranego mężczyznę o siwiejących włosach.
Był prawie ranek, kiedy gość opuścił hotel. Jego strapiona twarz zdawała się sugerować, że doświadczył czegoś bardzo niezwykłego.