Przed naszą współczesną, naukową epoką, koncepcja kosmosu pochodziła z bezpośredniej obserwacji nocnego nieba gołym okiem człowieka. Dla tych, którzy szukali jego zrozumienia, kosmos był Boską rzeczą, której obserwowalne zjawiska odzwierciedlały tajemnicze "ciało" czy też strukturę bóstwa. Lecz z powodu braku bardziej zaawansowanych aparatów naukowych, wcześni obserwatorzy dokonywali założeń, które dzisiaj byśmy wyśmiali. Niemniej astrologiczny symbolizm, którego używamy dzisiaj, bezpośrednio wywodzi się z tej starożytnej wiedzy-symboli.
Do późnych lat XVIII wieku Saturn był znany jako najdalsza planeta Układu Słonecznego. Starożytni uważali, że za Saturnem istnieje "otchłań" - pusty, mroczny obszar, w którym nie było innych "planet". Z drugiej strony tej "otchłani" miał być inny porządek istnienia symbolizowany przez "nieruchome gwiazdy" konstelacji zodiakalnych. A poza Saturnem, poza otchłanią i poza nawet niebiańskim zodiakiem, starożytni uważali, że istnieje niepoznawalna sfera - nieskończona czerń samej przestrzeni.
Kiedy współcześnie myślimy o wszechświecie, wiemy z pewnością, że Saturn nie jest najdalszą planetą, i wiemy, że istnieją inne planety otaczające gwiazdy, które tworzą nasze znane konstelacje. Dystans zdaje się jedyną "otchłanią" pomiędzy nami a tymi innymi sferami.
Dla nas wszechświat jest astrofizycznym zjawiskiem, racjonalnym i skończenie zrozumiałym zajściem, lecz dla starożytnych wszechświat był symbolem Boskości. Zatem, by nasze współczesne umysły zrozumiały znaczenie symbolu Saturna, musimy odrzucić naszą współczesną naukową wiedzę o wszechświecie i otoczyć się starożytną wiedzą symboliczną.
Rzymski bóg Saturn (Grecki bóg Kronos) jest "Ojcem Czasem", wielkim ograniczycielem. Jest "ojcem", by symbolizować, że jest kanałem dla Niebiańskiego Nasienia. Innymi słowy, sfera Saturna skupia niebiańskie wpływy zodiaku na niższych sferach symbolizowanych przez planety. Nadaje on również śmiertelność, przyznając określony czas trwania każdej rzeczy w swojej sferze wpływu. Jego skupienie biegnie w kierunku Słońca - w dół i do środka, ku swojemu planetarnemu potomstwu. Jako przejście pomiędzy uniwersalnym a osobistym, jest on równocześnie srogi i współczujący, nieustępliwy, a jednak delikatny.
Jednakże Hebrajczycy (i duża część reszty świata) charakteryzowali Saturna jako kobietę, a nie mężczyznę, i nadali mu imię "Szabbatai". To słowo oznacza "pokój, spoczynek, zaprzestanie" i pochodzi z tego samego źródła co słowo "szabas". Zatem Saturn/Szabbatai jest związany z siódmym dniem Tworzenia - szabasem, który dla Żydów ma miejsce w dniu, który nazywamy sobotą (dniem Saturna)[1].
Prawdziwą głębię hebrajskiego symbolizmu można odkryć w związku Saturna/Szabbatai ze sferą Binah, którą tłumaczy się jako "rozumienie". Binah/Saturn w systemie hebrajskim umieszczana jest na dalekiej stronie "otchłani", jest zatem mniej osobista niż rzymski bóg Saturn.
Binah, zamiast być męskim nasieniem, jest żeńskim łonem. Ona niesie i nadaje formę Niebiańskiemu Nasieniu, przekazując je w ten sposób niższym sferom.
Tutaj męskie aspekty są obejmowane przez żeńskie. Innymi słowy, Binah niesie w sobie te same aspekty, jakie widzieliśmy w męskim Saturnie/Kronosie, lecz ona umieszcza te aspekty w trochę innym kontekście.
Binah jest nazywana "Matką". Mówi się, że ma dwie twarze: "Mroczna sterylna matka" i "Jasna płodna matka". Generalnie, "Mroczna sterylna matka" jest Binah-ograniczeniem, które widzimy, gdy wznosimy w górę naszą świadomość. Definiuje ona granice istnienia, jakie znamy jako ludzie, i oznacza krawędź sfery obcej dla naszego normalnego doświadczania rzeczy. Tak ukazuje nam się Binah, kiedy nasza perspektywa jest poniżej "otchłani", zwrócona w górę.
Z drugiej strony "Jasna płodna matka" jest tym, jak Binah wygląda, gdy przekroczymy "otchłań" i patrzymy do dołu. Z tej perspektywy można zobaczyć, że Boskie Nasienie wypełnia Binah, otrzymuje formę i jest nieustannie przekazywane w dół, do sfery sekwencji.
Dualizm implikowany przez te tytuły łączy nas z powrotem z wcześniejszą koncepcją kosmosu, która umieszcza osobisty Saturn na bliskiej stronie "otchłani" - zamiast umieszczać uniwersalny Saturn na dalekiej stronie, jak robią to kabaliści. W praktyce, Binah/Saturn jest nad "otchłanią" i istnieje po obu jej stronach. Niższa manifestacja Binah jest jedynie powierzchownością, mrocznym odzwierciedleniem wyższej Binah, niemniej jest tym, co prowadzi przez "otchłań" do tej wyższej Binah.
Pomimo obrazu, jaki wywołuje, "otchłań" nie jest rzeczą przestrzenną. Jest określana przez to konkretne przestrzenne słowo, gdyż jest to nasz najbliższy ludzki odpowiednik. To, co ona symbolizuje, to doświadczalna zatoka, która oddziela sferę sekwencyjną i niesekwencyjną. Dla wznoszącej się ludzkiej świadomości jawi się ona jako szeroka i pusta, gdyż nie mamy żadnego odniesienia, by zrozumieć, co leży w niej i poza nią. Jest mroczna, ponieważ nasza zsekwencjonowana świadomość nie jest w stanie postrzegać niesekwencyjnego Światła.
Wznoszenie z sekwencyjnej sfery Indywidualnej świadomości do sfery niesekwencyjnej jest nazywane "przekraczaniem otchłani". To przekraczanie wymaga radykalnego przejścia doświadczającej perspektywy, które dotyczy czterech podstawowych, blisko związanych kategorii doświadczania:
1) Rodzaj Świadomości. Pomimo wielkich rzeczy, jakie o sobie myślimy, humanoidalna świadomość jest tylko jednym z rodzajów świadomości we wszechświecie wypełnionym nieskończoną liczbą różnych rodzajów świadomości. Rozróżnienie świadomości na rodzaje jest aspektem sekwencyjności. Zatem przekraczanie otchłani wymaga porzucenia konkretnie ludzkiego ograniczenia świadomości i scalenie się z nieskończonością innych, niehumanoidalnych rodzajów świadomości.
Gdy doświadcza się innych rodzajów, granice ludzkiej świadomości się rozszerzają, włączając szerszy zasięg perspektyw. Ostatecznie różnice się rozmywają i leżąca u podstaw wspólność samej świadomości prowadzi osobę do scalenia się z jej nieskończoną całością.
Równoczesne doświadczanie całej nieskończoności rodzajów świadomości, ludzkiej i nieludzkiej, jest tym, co określane jest zwrotem "stanie się więcej niż człowiekiem". Ostatecznie, jest to niesekwencyjne doświadczenie, a raczej jest to doświadczanie niesekwencyjnej sfery. Chociaż osiągnięcie tego dla przeciętnego człowieka może zająć całkiem długą sekwencję doświadczeń, to ostateczne objęcie całości dzieje się równocześnie, jakby w jednym skoku kwantowym.
Istnieje wiele ćwiczeń, które mogą wspomagać osobę w osiągnięciu tego przejścia, zwłaszcza takie, które związane są z przeniesieniem świadomości. Jest to technika medytacyjna, gdzie osoba najpierw izoluje własną świadomość i następnie wysyła ją do innego obiektu czy stworzenia. Innymi słowy, osoba przenosi własną świadomość do innej rzeczy i poszukuje scalenia się z doświadczaniem świadomości przez tę rzecz.
Na przykład, jeśli chciałbyś doświadczyć tego, co doświadcza konkretne drzewo, i postrzegać wszechświat tak, jak robi to owe drzewo, to przeniósłbyś swoją świadomą uwagę do ciała drzewa i następnie próbowałbyś scalić swoją świadomość z jego świadomością. Na początku doświadczysz drzewa z ludzkiej perspektywy, lecz gdy porzucisz rozróżnienie, które oddziela twoją "człowiekowość" od "drzewości" drzewa, to twoja świadomość naturalnie podąży za linią podobieństwa i scali się ze świadomością samego drzewa. Różnicy pomiędzy doświadczaniem drzewa z ludzkiej perspektywy a z perspektywy, która jest prawdziwie scalona z samym drzewem, nie da się pomylić - będziesz wiedział, gdy tego doświadczysz!
Tę samą technikę można zastosować do każdego obiektu czy stworzenia pod ręką. Ważne jest - zarówno dla twojego własnego dobra, jak i dla szansy na sukces - abyś podchodził do tego rodzaju pracy z bardzo głębokim respektem i czcią dla życia, niezależności i prywatności innych! Jeśli twoje działania są napastliwe bądź niewłaściwe, to zapłacisz słoną karmiczną cenę. Musisz kierować się surowym kodeksem osobistej etyki i nigdy się od niego nie oddalać.
2) Czasoprzestrzeń. Czas i przestrzeń są manifestacjami sekwencyjności. Świadomość w sferze niesekwencyjnej doświadcza całego przejścia sekwencji - fizycznej, astralnej i mentalnej czasoprzestrzeni - wewnątrz pojedynczego, obejmującego wszystko teraz. Na tym poziomie świadomość przenika wszystko i doświadcza wszystkiego równocześnie. Istnieje pewna znajomość sekwencyjności, lecz nie ma bezpośredniego sekwencyjnego zaangażowania.
Ilustrację można ściągnąć z ludzkiego ciała: świadoma uwaga przenika fizyczne ciało i sprawia, że ono istnieje, lecz nie jest blisko związana z funkcjami wszystkich jego organów. Podobnie, niesekwencyjność przenika sferę sekwencyjną i sprawia, że ona istnieje, lecz nie jest bezpośrednio zaangażowana w wywoływanie każdej chwili w tej nieskończonej sekwencji.
Nie oznacza to, że niesekwencyjna świadomość nie może sięgnąć w dół, do sfery sekwencji, i bezpośrednio doświadczać jej szczegółów, gdyż jest zupełnie odwrotnie. Niesekwencyjna świadomość jednakże przestaje być niesekwencyjna, gdy sięga w dół, do sfery sekwencji. W rzeczywistości, sfera sekwencji jest niczym innym jak sięganiem w dół niesekwencyjnej świadomości - jest sięganiem w dół, które powoduje sekwencjonowanie, i jest niesekwencyjną świadomością, która jest sekwencjonowana. Innymi słowy, sfera sekwencyjna jest ciałem niesekwencyjności.
Przekroczenie otchłani wymaga tego jednego kroku od bezpośredniego zaangażowania w szczegóły czasoprzestrzeni. To odejście podąża za wspólnością, która jednoczy dwie sfery. Makrokosmiczna nić przyczynowości, która dotyczy zmiany w czasoprzestrzennej perspektywie, jest nicią teraz-niejszości. Jakość teraz-niejszości jest taka sama dla świadomości zsekwencjonowanej, jak i dla niesekwencyjnej. Jedyną różnicą pomiędzy tymi doświadczeniami teraz-niejszości jest ich ilość. Ilość zsekwencjonowanego teraz jest nieskończenie mała, a ilość niesekwencyjnego teraz jest nieskończenie duża, lecz obie dzielą tę samą podstawową jakość teraz-niejszości.
W skrócie, doświadczanie teraz-niejszości jest bramą, przez którą osoba przechodzi, i ścieżką, jaką podąża przez otchłań. Medytacje i doświadczenia, które zwiększają twoje rozumienie teraz-niejszości są w tym procesie pomocne. Zwłaszcza te, które zwiększają ilość twojego teraz.
3) Definicja jaźni. W poprzednich medytacjach widzieliśmy i bezpośrednio doświadczaliśmy tego, że istnieje kilka poziomów jaźni. Na fizycznym, osobistym i Indywidualnym poziomie, jakie eksplorowaliśmy, zawsze było poczucie naszego podstawowego JA. Poprzez JA rozumiem to poczucie autonomicznej, niezależnej jaźni, które wszyscy mamy podobne, chociaż każdy z nas doświadcza go w swój własny, wyjątkowy sposób.
JA, jakiego doświadczamy na fizycznym i osobistym poziomie jaźni, ma tę samą jakość, co jaźń Indywidualności, lecz mają one mniejszą ilość. Jaźń Indywidualności naprawdę obejmuje doświadczenia bardzo wielu osobistych i fizycznych wcieleń, więc jej poczucie JA ma większą ilość, lecz niemniej ma tę samą jakość.
Przekraczanie otchłani pomiędzy naszym zsekwencjonowanym doświadczaniem JA (związanym bezpośrednio z naszym doświadczaniem teraz-niejszości!) i niesekwencyjnym doświadczaniem JA, jest bardzo podobne do wspomnianego wcześniej przejścia w czasoprzestrzennej perspektywie. Istnieje podobne wyjście z bezpośredniego zaangażowania szczegółami zsekwencjonowanego JA i osoba podąża za wspólnością ustanowioną przez jakość JA dzieloną przez każdy poziom świadomości.
Tutaj najbardziej pomocne są medytacje, które zwiększają ilość twojego doświadczania JA. Pierwsze są medytacje, które prowadzą do odzyskania magazynu pamięci wszystkich wcieleń Indywidualności. To rozszerza ilość Indywidualnego JA do jego maksimum. Następnie są medytacje, które jednoczą JA Indywidualności z innymi Indywidualnościami świadomości rodzaju ludzkiego. To skutkuje świadomością JA, która obejmuje wiele Indywidualności równocześnie. One podążają za tą samą wspólnością i razem, ta liczba połączonych Indywidualności konstytuuje coś, co nazywam "Większą Jaźnią". Wciąż istnieje ta sama jakość JA, lecz ilość JA jest rozszerzona przez znaczny porządek ogromu. Ostatecznie, humanoidalne Większe Jaźnie jednoczą się z nieskończoną liczbą innych Większych Jaźni i doświadczają prawdziwej Jedności Istnienia.
Właściwie to ostatnie zdanie jest niewłaściwe, gdyż zawiera ono ideę, że to doświadczenie jest sekwencyjne. Niestety, te sekwencyjne słowa i nasz sekwencyjny proces nazywany myśleniem, uniemożliwiają dokładne opisanie niesekwencyjnego doświadczenia! By opisać je, muszę dokonać jego sekwencjalizacji i zaprezentować je w określonej kolejności, lecz samo doświadczenie dzieje się bez porządku i sekwencji.
Kiedy JA humanoidalnej Większej Jaźni jest doświadczone (symbolizowane tutaj przez Binah/Saturn), osoba równocześnie jednoczy się ze wszystkimi niehumanoidalnymi Większymi[2] i staje się bezpośrednio świadomy Jedności. Jedność dzieli tę samą podstawową jakość JA, jak każda z Jej manifestacji, lecz Jej ilość JA jest nieskończona.
4) Myślenie. Myślenie, jak wiemy, jest procesem sekwencyjnym. Lecz w sferze niesekwencyjnej świadomość nie myśli sekwencyjnie. Tam, zamiast jednej myśli podążającej za drugą, wszystkie myśli istnieją razem i bez rozdzielenia. Niesekwencyjna świadomość doświadcza zatem całej nieskończoności myśli jako zjednoczonej całości.
Przekraczanie otchłani wymaga porzucenia całości zsekwencjonowanego myślenia. Zatem pomocne są głębokie medytacje nad naturą umysłu i nad procesami myślenia.
Naprawdę, niemożliwe jest satysfakcjonująco opisać sferę niesekwencyjną. Obawiam się, że kontynuowanie tej próby dodałoby tylko więcej pomieszania. Wszystko, co mogę powiedzieć, to że najlepiej szukać samemu i tylko wtedy naprawdę zrozumiesz - stąd hebrajska nazwa tej sfery, Binah / Zrozumienie.
Paul Case napisał odnośnie Binah/Saturn: "3) Wypełniony Zrozumieniem jej doskonałego prawa, chwila za chwilą, jestem prowadzony wzdłuż ścieżki wyzwolenia". Prowadzenie, o którym on mówi, jest bardzo realną rzeczą! Po prostu naszym przewodnikiem jest nasza własna Wyższa Jaźń. Ten przewodnik przemawia do naszego wewnętrznego ucha głosem naszego własnego sumienia i subtelnie prowadzi nas przez każdy moment naszej sekwencyjnej egzystencji.
Nasza medytacja Binah/Saturn jest zaprojektowana, by symulować kilka aspektów właściwego przekraczania otchłani. Tym razem nasza świątynia ma dwie części. Pierwsza część symbolizuje niższą Binah i tę jej część, jaką może zrozumieć zsekwencjonowana świadomość; zatem jest ona umiejscowiona poniżej otchłani. Druga część symbolizuje wyższą Binah i samą sferę niesekwencyjną.
Nasza podróż ze świątyni Malkuth do pierwszej części naszej świątyni Binah będzie przejściem przez całkowity mrok. Pierwsza część świątyni Binah jest zbudowana z bardzo prostych symboli. Rozpoznasz trzy z czterech filarów ze świątyni Gedulah. Jeden jest całkowicie biały i nie rzuca cienia, drugi rzuca szary cień, a trzeci - czarny. Te trzy filary stoją na zestawie trzech trójkątnych płyt: czarnej, szarej i białej.
Na środku pierwszej części naszej świątyni Binah stoi duża, czarna kula, osadzona na szarym trójnogu. Ta kula jest zarówno całkowicie czarna, jak i promienista - jest źródłem światła, które powoduje rzucanie czarnego i szarego cienia przez filary. Kula ta symbolizuje nasze bezpośrednie połączenie z przewodnictwem naszej Większej Jaźni. Zatem część naszej medytacji będzie spędzona na obcowaniu, poprzez tę kulę, z naszym własnym przewodnikiem.
Pierwszą część naszej świątyni Binah otacza mroczna sfera. Sama świątynia stoi tuż nad krawędzią wielkiego, całkowicie czarnego oceanu. Ten ocean reprezentuje otchłań, którą symbolicznie przekroczymy.
Otchłań jest nieskończona. To oznacza, że na bardzo praktycznym poziomie istnieje tylko jeden sposób, by ją przekroczyć. Wielu próbowało ją przepłynąć wpław, łodzią, przelecieć nad nią, a nawet przejść po niej, lecz z powodu nieskończonego rozmiaru otchłani, te rozwiązania będą trwały dosłownie wiecznie. Jedynym sposobem, by przekroczyć nieskończoność, jest stać się nieskończonością. Innymi słowy, drogą przez otchłań jest scalenie się z otchłanią.
By ułatwić doświadczanie otchłani, wybrałem symbolizm wody. W tym nieskończonym, czarnym oceanie nie ma żadnego rozróżnienia. Każda molekuła wody jest taka sama jak każda inna. Wewnątrz tego oceanu wszędzie obecny jest potencjał rozróżnienia. Tutaj są wszystkie składniki życia, lecz nie są one umieszczone w sekwencji, a zatem istnieją tutaj w pozbawionym formy, zdawałoby się chaotycznym stanie.
Po czasie obcowania ze swoją Większą Jaźnią poprzez czarną kulę, wejdziemy do oceanu nieskończonej czerni i przekroczymy go, scalając z nim swoją świadomość. Używając symbolizmu wody, każdy z nas wejdzie do oceanu jako wyraźny prąd wody, który ostatecznie stanie się jednorodną częścią całego oceanu. Każda z czterech kategorii doświadczenia wspomnianych poniżej, może być odniesiona do tego symbolizmu wody:
1) Rodzaj świadomości. Zacznij od skupiania się na własnym rodzaju wody - tym, co wyróżnia cię jako konkretny prąd. Podążaj za wspólnością pomiędzy swoim prądem a jednorodnym oceanem wody.
2) Czasoprzestrzeń. Zacznij od skupiania się na własnym doświadczaniu teraz-niejszości - zarówno jej jakości, jak i ilości. Podążaj za wspólnością pomiędzy twoją małą ilością teraz a ilością teraz symbolizowaną przez nieskończony ocean. Jakość teraz-niejszości jest twoim połączeniem z jednorodnością oceanu, gdyż jest ona równocześnie dzielona przez każdą z jego molekuł.
3) Definicja jaźni. Zacznij od skupiania się na swoim własnym poczuciu JA, zarówno jego jakości, jak i ilości. Podążaj za wspólnością ustanowioną przez jakość JA i scal swoje JA z wodą, która cię bezpośrednio otacza. Ciągle rozszerzaj parametry swojego JA i zwiększaj jego ilość, aż scalisz się z całym oceanem JA. Ideą jest tutaj rozszerzanie swojej definicji Jaźni, aż poczujesz i doświadczysz, że jesteś całym oceanem. W tym momencie nie ma 'innego', jest tylko JA.
4) Myślenie. Zacznij od rozpoznania, że myślisz i że doświadczasz rzeczy sekwencyjnie. Jednym z tego dowodów jest fakt, że widzisz wizualne symbole. Te symbole są częścią twojego zsekwencjonowanego procesu myślowego. Linią podobieństwa łączącą sekwencyjną myśl z niesekwencyjną świadomością jest podstawowe znaczenie. Innymi słowy, podążaj za podstawowym znaczeniem leżącym u podstaw twoich myśli i symboli, jakie napotykasz, i równocześnie porzuć ich zsekwencjonowaną formę. Użyj nierozróżnionej czerni wody oceanu, by wspomóc to odrzucenie. Niech twoje oczy odpoczną w najczystszej czerni i jej braku wizualnych symboli. W podobny sposób niech twój umysł całkowicie odpocznie od zróżnicowanych myśli w jego jednorodności.
Dla celu tej medytacji sugeruję podążanie za jakąkolwiek linią wspólności, która jest najłatwiejsza dla ciebie. Kiedy już uda ci się jakimikolwiek środkami (i w jakimkolwiek stopniu) scalić swoją świadomość z tym symbolicznym oceanem nieskończonego potencjału, spróbuj poczuć przeciwległy brzeg. Następnie spróbuj odnaleźć drugą część naszej świątyni Binah, która leży na tym odległym brzegu.
Środowisko otaczające drugą część świątyni Binah jest zauważalnie jaśniejsze. Tak jak pierwsza, druga część świątyni jest bardzo prosta. Zauważysz, że niektóre z czarnych i białych biegunowości zostały odwrócone. Co najważniejsze, kula na środku drugiej części świątyni jest biała, a nie czarna.
Kiedy poczujesz przeciwległy brzeg i odnajdziesz drugą część świątyni, wtedy wyjdź z oceanu otchłani i stań przed białą kulą. To wyjście z oceanu jest zupełnie różne od początkowego wejścia w ocean. Kiedy wychodzimy z niego, wychodzimy jako ocean. Nie wychodzimy jako rozróżnione, zsekwencjonowane części oceanu. Innymi słowy, przed biała kulą stoi twoja wszystko obejmująca Większa Jaźń.
Wewnątrz białej kuli będziesz w stanie widzieć całość nieskończonej sfery sekwencji. Pojawi się ona równocześnie od początku do końca i doświadczysz jej wewnątrz pojedynczego teraz i z wiedzą, że jest ona obejmowana w twoim pojedynczym JA.
Wykorzystamy możliwość, by spojrzeć w białą kulę i rzucić naszą świadomość wystarczająco daleko w sferę sekwencji, żeby zobaczyć Indywidualną Jaźń, jaką "obecnie" ukazujemy. Podobnie do naszej medytacji Tiphareth, będziemy spoglądać w dół, na naszą Indywidualną, osobistą i fizyczną jaźń. Jednakże z Binah, ta wizja nie dotyczy pojedynczego wcielenia, lecz prawie nieskończonej ilości Indywidualnych manifestacji, każda ze swoimi osobistymi i fizycznymi wcieleniami.
Nasza medytacja zakończy się identyfikacją naszego "prądu", znajomych Indywidualności, i każdy z nas zejdzie do świątyni Tiphareth i świadomie wypełni swoje Jaźnie Indywidualności. Wtedy zejdziemy poprzez Yesod do świątyni Malkuth.
Skoro jest to ostatnia w serii naszych ośmiu medytacji, zakończę krótkim rytuałem błogosławieństwa w świątyni Malkuth, celebrując kulminację naszej pracy.
MEDYTACJA #8: BINAH
Zacznij jak zwykle: przejdź przez wejście do jaskini, przez tunel, w górę dziesięć schodów i do świątyni Malkuth, gdzie stoję, czekając na twoje przyjście.
Kiedy przybędą już wszyscy uczestnicy, zbiorę nas razem i rzucę magiczny okrąg.
Kiedy okrąg zostanie stworzony, spędzimy razem kilka chwil na środku świątyni Malkuth, trzymając się w kółku za ręce i skupiając się na świadomości innych uczestników. Gdy będziesz patrzeć dookoła, spróbuj wyczuć wyjątkową obecność każdego uczestnika.
W stosownej chwili sprowadzę naszą uwagę na ołtarz wschodniej ćwiartki - naszą bramę do Binah. Na ołtarzu widzimy obsydianową czarną kulę spoczywającą na małym trójnogu.
Za ołtarzem widzimy tę samą kurtynę i symbol, które widzieliśmy przy wejściu do jaskini. Gdy zapalam świece na ołtarzu, jednym głosem mówimy: "I-H-V-H Elohim, proszę, zaprowadź mnie do Binah".
W odpowiedzi na naszą modlitwę, na górze kurtyny pojawiają się hebrajskie litery (IHVH ALHIM), jak gdyby pisane światłem. Biały trójkąt skierowany do góry zaczyna świecić, tak samo jak i najwyższa sfera na lewym filarze, a delikatne światło promieniuje za kurtyną.
Kiedy widzimy tę iluminację, sięgam i odciągam kurtynę na bok. To odsłania sferę absolutnego mroku - całkowitej czerni, która jest w pewien sposób również promieniująca. Zbieram razem promienistość tej czerni i trzymam ją uniesioną jak lampę do oświetlenia naszej drogi.
Lampa oświetla jedynie mrok w bezpośrednim otoczeniu i nie wyłania żadnych szczegółów w tej, zdawałoby się nieskończonej, ciemności. Przekraczamy bramę w mrok i jesteśmy ślepo prowadzeni przez skromną iluminację naszej lampy.
Gdy przemieszczamy się przez mrok, zrzucamy nasze fizyczne i astralne ciała, ostatecznie podróżując jedynie ciałami mentalnymi. Mrok posiada w sobie bezczasowość, lecz ostatecznie dosięgamy pierwszej części naszej świątyni Binah.
Po chwili orientacji skieruję naszą uwagę na centralną czarną kulę świątyni. Spędzimy wtedy kilka minut, obcując z przewodnictwem promieniującym z kuli.
We właściwym momencie skieruję naszą uwagę na ocean czerni. Zejdziemy wtedy po trzech schodach świątyni i wejdziemy do ciemnej wody. Kilka minut poświęcimy na proces scalania się z tym nieskończonym oceanem.
We właściwym momencie skieruję uwagę na przeciwległy brzeg i drugą część naszej świątyni Binah. Gdy wynurzasz się z oceanu, zrób wszystko, by wynurzyć się jako ocean i stań przed centralną białą kulą świątyni.
Spędzimy kilka chwil, wpatrując się w tę kulę. Na początku zbadamy sekwencyjną sferę w jej całości. Następnie będziemy wpatrywać się w sferę i zlokalizujemy nasze Indywidualne manifestacje.
We właściwym momencie wypowiem słowo Tiphareth. To łagodnie przeniesie nas po liniach przyczynowości, które wiążą nasze Większe Jaźnie z naszymi "obecnymi" Indywidualnościami. Świadomie schodzimy do sfery sekwencji i odnajdujemy się, stojąc razem w znajomej świątyni Tiphareth. Poświęć chwilę w tym miejscu, by w pełni poczuć swoją znajomą Jaźń Indywidualności i spojrzeć na jej połączenie ze swoją Większą Jaźnią.
Następnie wypowiem słowa Yesod i Malkuth. Gdy przechodzimy z Tiphareth, poprzez Yesod, do Malkuth, koncentruj się na świadomym wypełnieniu swojej jaźni osobowości. W pełni poczuj swoją znajomą osobowość i okoliczności życia i spójrz na jej połączenie z twoją jaźnią Indywidualności i z Większą Jaźnią.
We właściwym momencie zbiorę nas razem w świątyni Malkuth na mały rytuał błogosławienia. W tym czasie skup się, proszę, na świetlistym ciele sfer. Wizualizuj Malkuth jako sferę ziemistego koloru przy stopach, Yesod jako fioletową sferę wypełniającą twoje krocze, Hod jako pomarańczową sferę na prawym biodrze, Netzach jako szmaragdowo-zieloną sferę na lewym biodrze, Tiphareth jako żółte słońce wypełniające twoją klatkę piersiową, Geburah jako czerwoną sferę na prawym barku i Gedulah jako niebieską sferę na lewym barku. Teraz dodaj Binah/Saturn jako czarną sferę przy prawej skroni i pozwól jej promienistości przeniknąć prawą półkulę twojego mózgu. By zakończyć, dodamy szarą sferę przy lewej skroni i sferę białej jaskrawości w koronie. To wykańcza świetliste ciało i zamyka naszą serię medytacji.
Zakończymy grupową modlitwą dziękczynną. Następnie uwolnię rzucony okrąg i pożegnamy się.
Gdy opuszczasz świątynię Malkuth, próbuj zachować świadomość swojego świetlistego ciała i swojego połączenia z Większą Jaźnią. Kiedy już zakończysz powrót do swojego fizycznego ciała, poświęć kilka chwil ciszy, by w pełni poczuć swoje świetliste ciało i na nowo utwierdzić swoje połączenie z Większą Jaźnią. Wtedy świadomie i w pełni powróć do normalnej, rozbudzonej świadomości. To może wymagać trochę jak gdyby wewnętrznego przejścia do dołu, lecz ważne jest, byś powrócił do normalnego stanu po każdym kontakcie ze swoją Wyższą Jaźnią.
Dalsza praca
Tak jak zwykle spisz kilka notatek podsumowujących doświadczenie.
W dniach następujących bezpośrednio po medytacji Binah przejrzyj swoje doświadczenia z Większą Jaźnią i uważnie słuchaj prowadzącego głosu twojego sumienia. Kiedy masz do czynienia z innymi, świadomie pozwól swojej świadomości połączenia ze wszystkimi rzeczami przeniknąć i pobłogosławić twoją interakcję.
Regularnie powracaj do świątyni Binah dla dalszych eksploracji otchłani. Prawdziwe przekroczenie jest osiągnięciem, którego doskonalenie wymaga wielu wcieleń. W żadnej mierze nie oznacza to, że nie osiągniesz tego w obecnym wcieleniu. Raczej "Wierz w to!". Gdyż zależnie od twoich wysiłków w przeszłych wcieleniach, a zwłaszcza od twoich wysiłków w obecnym życiu, wszystko jest możliwe.
Zastanawiającą rzeczą jest to, że osiągniesz prawdziwe przekroczenie otchłani, kiedy będzie właściwy czas. Jednakże właściwość czasu jest czymś, nad czym ty masz określoną ilość siły oddziaływania. Proces kształtowania samego siebie i wykonywanie medytacji odnoszących się do twojego człowieczeństwa, twojej teraz-niejszości, JA i zsekwencjonowanego myślenia, pomogą twojemu czasowi osiągnąć dojrzałość. Lecz ostatecznie, określenie czasu twojego przekroczenia nie jest w twojej Indywidualnej kontroli - dopiero gdy wszechświat zgadza się na ten czas, wtedy osiąga on swoją prawdziwą właściwość.
Jest to proces wyjątkowy dla każdej osoby. Nie istnieje dostępne zewnętrzne prowadzenie - jedynie to zapewniane wewnętrznie, przez twoją własną Większą Jaźń. Konieczne jest zatem, byś rozwinął dyscyplinę posłuszeństwa własnemu sumieniu, gdyż jest to głos twojej Większej Jaźni. Podążając za jego nakazami, pogłębisz kontakt ze swoim prawdziwym przewodnikiem i nigdy cię on nie zawiedzie.
Upewnij się, by uziemić się dogłębnie w normalnej, rozbudzonej świadomości po ukończeniu każdej medytacji nad otchłanią. Doświadczenia niesekwencyjnej sfery wymagają czasu (sekwencji!), by w pełni zintegrować się z twoim życiem, więc cierpliwość, sumienność i ostrożność są tutaj zalecane.
Rozważania astrologiczne
W astrologii planeta Saturn symbolizuje ograniczenie. Kiedy inna planeta wchodzi w aspekt z Saturnem, ta część ciebie, którą symbolizuje dana planeta, będzie tym dotknięta. Zazwyczaj skutkuje to pewnym ograniczaniem tego aspektu, a przynajmniej podkreślaniem ograniczeń tej części ciebie.
Saturn reprezentuje również okresowość 29,5 roku. Gdy masz około 30 lat, Saturn powraca do tego samego stopnia w zodiaku, który zajmował w momencie twoich narodzin. Nazywane jest to "powrotem Saturna" i oznacza czas, kiedy dojrzewająca osoba stawia czoła ograniczeniom swojej konkretnej inkarnacji. Dla niektórych jest to potężnie pozytywny, oczyszczający czas; dla wielu jest to najtrudniejszy czas ich życia; lecz dla wszystkich jest to czas wyzwania. To jak osoba poradzi sobie z wyzwaniami sprowadzanymi przez powrót Saturna, określa stadium na następne lata życia.
Saturn powraca drugi raz w okolicy 59 lat i trzeci raz około 89 lat. Za każdym razem niesie ze sobą podobną konfrontację z ograniczeniami istnienia. Pytanie zawsze brzmi: czy zaakceptujesz je i wykorzystasz jak najlepiej, czy też nie, i będziesz walczył przeciw nim, próbując je pokonać. Myślę, że wkracza tutaj mądrość, gdy będziemy odkrywać, do których ograniczeń najlepiej podchodzić w jaki sposób!
[1] Sobota w języku angielskim brzmi "Saturday", więc od razu widać etymologię tego słowa pochodzącego od "Saturn's day" - dnia Saturna, której oczywistość w języku polskim nie jest jasna z wiadomych przyczyn - przyp. tłum.
[2] Autor używa słowa 'Większy' na określenie spersonifikowanej świadomości Większej Jaźni będącej poziomem Binah - przyp. tłum.