Zakres czasu jest nieskończony, więc aby wypełnić tę nieskończoność czasu, musi istnieć nieskończona różnorodność. Ta nieskończona różnorodność nie może zmieścić się na raz w chwili doczesnej, więc musi być rozrzucona na wskroś nieskończonego biegu czasoprzestrzeni. Więc Indywidualne duchy pojawiają się i odchodzą - są one doczesne. Jednakże, istnieją wyższe, szersze poziomy ducha, które są wieczne. Właśnie z tego wiecznego źródła powstają doczesne, Indywidualne duchy. Nazywam ten poziom jaźni "Większą jaźnią". Jest on podporządkowany (tj. nie tak szeroki) Jedności. Te Większe jaźnie są wieczne. Oznacza to, że nie mają doczesnego początku ani końca. Jedynie Indywidualne duchy (ciała mentalne), które się z nich wywodzą, posiadają początek i koniec.
>> Teraz już nie wiem, myślałem, że ciało mentalne czyli duch jest wieczne? <<
Myślę, że to pomieszanie istnieje tylko w słowach. Najtrudniejszym jest "indywidualność". Na każdym poziomie BYCIA, istnieje doświadczanie indywidualności, nawet Jedność doświadcza tego poczucia indywidualności. Jednakże, tylko niektóre formy indywidualności są wieczne. Fizyczna i astralna indywidualność są doczesne, a tylko indywidualność mentalna jest wieczna. Jednakże "jaźń Indywidualności", odpowiadająca Tiphareth, jest doczesna. Ta jaźń Indywidualności jest głównie ciałem mentalnym, lecz jest to faza przejściowa, która istnieje jedynie w relacji z wcieleniem do fizyczności.
Większa jaźń (odpowiadająca Binah) jest prawdziwym wiecznym ciałem mentalnym. Aby Większa jaźń inkarnowała się w sferę doczesną, musi podzielić się (jako że jest wieczną, a tym samym, nieskończoną rzeczą, nie może na raz zmieścić swej całości w fizycznej chwili obecnej). Zatem dzieli swoją całość na jaźnie Indywidualności i dokonuje ich projekcji w wyższe (mentalne) sfery rzeczywistości doczesnej. Zindywidualizowane ciało mentalne jest właśnie tym, to inkarnuje się w fizyczności.
Żyje ono BARDZO długo, lecz wciąż jest doczesne. Gdy dokona ono własnej realizacji jako Większa jaźń, to powraca ono do niej i kończy inkarnowanie w fizyczności. Nie umiera, per se, lecz traci swoje powiązanie. W tym sensie, jaźń Indywidualna uzyskuje Jedność, gdyż Większa jaźń jest nie do oddzielenia od Jedności.
To niewieczna jaźń Indywidualna ciała mentalnego wznosi się po astralno-fizycznej śmierci na "płaszczyzny duchowe" (różne sfery planetarne), gdzie przebywa aż do reinkarnacji. Jest to powtarzane w kółko (jest to sekwencyjny, niewieczny proces) aż jest wystarczająco oczyszczona i dokonuje własnej realizacji. Te sfery planetarne są (mentalną) częścią zsekwencjonalizowanej sfery doczesnej.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
28 kwietnia 2002
-------------------------------------------------
>> Czy, jeśli dobrze cię rozumiem, zawsze utrzymujemy ten poziom "własnego istnienia", czyli "autonomii", czyli "świadomej uwagi"? Lub ujmując to inaczej - nigdy nie przestajemy być świadomymi siebie i statusu, analogicznie do tracenia świadomej uwagi niezależnie od tego, jaki jest nasz duchowy status czyli wzrost? <<
Tak.
>> Ponownie, jeśli rozumiem cię dobrze, to nawet gdy osiągnie się "Boską Jedność", to nadal zachowuje się "uwaga" czy "świadomość", lecz nie "indywidualność" - co samo w sobie jest trudną do uchwycenia koncepcją! <<
Nie, nadal zachowuje się to poczucie indywidualności. Różnica polega na tym, że indywidualność doświadczana przez Jedność jest nieskończenie szeroka.
>> Jeśli dobrze cię rozumiem, to z wielości "jaźni", które są projektowane w nasze doczesne mentalne płaszczyzny wyczekując ponownego wcielenia w świecie fizycznym, tylko jedna z tych "jaźni" zostanie inkarnowana, a pozostałe będą dalej istnieć w doczesnej płaszczyźnie mentalnej? <<
Nie. Indywidualne jaźnie, których projekcji dokonuje Większa jaźń są autonomicznymi jednostkami świadomości. Większa jaźń dzieli się na te wiele części.
>> Idąc dalej, zakładam, że inkarnowana jaźń jest tą, której jesteśmy świadomi w czasie istnienia na płaszczyźnie fizycznej? <<
Każda jaźń Indywidualności dokonuje projekcji tylko jednego wcielenia na raz. Jest to jaźń, której jesteśmy normalnie świadomi podczas wcielenia. Jednakże, poprzez proces realizacji samego siebie, wznosimy naszą świadomość najpierw do jaźni Indywidualności (Tiphareth), a następnie stopniowo do Większej jaźni (Binah). Na poziomie Większej jaźni, stajemy się bezpośrednio świadomi innych jaźni Indywidualności, których projekcji dokonuje nasza Większa jaźń. Doświadczając Większego poziomu naszej świadomości, odczuwamy wszystkie te Indywidualne jaźnie równocześnie i to staje się definicją naszego zmysłu indywidualności. Innymi słowy, każdy krok "w górę" otwiera nas na szersze poczucie siebie.
>> Pomiędzy wcieleniami, będzie istniało wiele kopii "jaźni" w doczesnej mentalno/duchowej płaszczyźnie. Chociaż w danym czasie jesteśmy świadomi jedynie jednej z tych kopii jako naszej obecnej "uwagi" czy "świadomości" - inaczej mielibyśmy wiele równoległych "świadomości", co byłoby bardzo pogmatwane? Lecz co determinuje o tym, której uwagi czy świadomości używamy w danym momencie istnienia? <<
Podczas swego zejścia, świadomość ciągle się rozdziela, zwiększając swoją różnorodność. Przy wtajemniczeniu czy realizacji samego siebie, podążamy za tym rozdzieleniem od końca i w efekcie łączymy tę rozdzieloną świadomość. Na poziomie fizycznej cielesności, świadomość istnieje w swej najbardziej konkretnej, najmniejszej, najmniej obejmującej formie. Gdy wznosimy się "do góry", to integrujemy świadomość. Pierwszym poziomem jest jaźń Indywidualności i tutaj musimy zjednoczyć wszystkie nasze Indywidualne wcielenia na przestrzeni strumienia czasu. Jest to pierwszy poziom ponownego jednoczenia jaźni.
Następnym istotnym poziomem jest Większa jaźń, która obejmuje prawie nieskończoną ilość jaźni Indywidualności, z których każda obejmuje bardzo dużą liczbę osobistych wcieleń. To jest drugi poziom ponownego zjednoczenia.
Trzecim istotnym poziomem jest Jedność. Jedność obejmuje WSZYSTKO z nieskończonej liczby Większych jaźni i ich wszystkich projektowanych Indywidualności, z ich wszystkimi wcielonymi osobowościami. Więc, kiedy osoba umiera, a jej ciało astralne się rozpada, uwalniana jest do mentalnego poziomu odpowiadającego jej jaźni Indywidualności, a nie jej Większej jaźni. Skoro Indywidualna jaźń dokonuje projekcji tylko jednej osobowości na raz, to doświadczana jest wyłącznie świadomość jaźni Indywidualnej. Nie ma "wielu kopii" jak to sugerujesz.
Indywidualna jaźń zawiera wspomnienia i doświadczenia wszystkich wcześniejszych wcieleń i to właśnie ten aspekt jaźni planuje wtedy następne wcielenie.
Kiedy, podczas wcielenia, osobowa jaźń dokona własnej realizacji jako jaźń Indywidualności, to jest to tak samo jakby umarła i osiągnęła mentalny poziom jaźni Indywidualnej, lecz bez utraty jaźni osobowości. Wtedy, osobowy i Indywidualny poziom jaźń stają się zjednoczone. Jedynie ta zjednoczona osobowość-Indywidualność jest w stanie dokonać własnej realizacji jako Większa jaźń.
Kiedy osobowość-Indywidualność jednoczy się ze świadomością swojej Większej jaźni, to wskazuje to doczesny koniec konieczności inkarnacji tej konkretnej jaźni Indywidualności. Ta jaźń Indywidualności jest wtedy albo stapiana z Większym, dodając swą świadomość do Większej całości; bądź jest zachowana przez Większego by służyć konkretnemu celowi.
>> Czy osiągnięcie "większej jaźni" jest tym samym co osiągnięciem "Boskiej Jedności"? Czy jest to już jeden krok dalej? <<
Kiedy Indywidualna jaźń dokonuje własnej realizacji jako Większa jaźń, to równocześnie jest w jedności z Jednością. Dzieje się tak dlatego, że Większa jaźń jest wiecznym BYTEM, a zatem jest ciągle w pełni świadoma Jedności. W rzeczywistości nie istnieje żadne oddzielenie (żadna sekwencja) pomiędzy Jednością a Większą jaźnią, za wyjątkiem perspektywy tych z nas, którzy patrzą "w górę" z "dołu".
>> Co determinuje o tym, którą sferę planetarną, czy sferę duchową czy płaszczyznę zajmiemy po tym i następnych wcieleniach? <<
Jest to determinowane przez wibracyjną częstotliwość, czy też mentalną gęstość samego mentalnego ciała Indywidualności.
>> Na jakim poziomie istnieją Mistrzowie, e.g. podporządkowani Urgaya, duchy takich osób jak Franz Bardon? <<
"Urgaya" równałoby się Większej jaźni, a jego "podporządkowani" byliby projektowanymi przez niego Indywidualnymi jaźniami.
>> Czekam na moją kopię Frabato (oraz PME i KPK), lecz zakładam, że reinkarnacja na poziomie Mistrza jest raczej dowolna niż konieczna? <<
Na tym poziomie, dowolność i konieczność są tą samą rzeczą. Obie są aspektami własnej woli Większej jaźni. Kiedy osoba osiąga "mistrzostwo" i jednoczy się Indywidualną jaźń z Większą jaźnią, wola Indywidualności staje się jednym z wolą Większego i nie ma już potrzeby oddzielania tych dwóch poziomów woli.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
29 kwietnia 2002