>> Jestem mniej więcej w połowie książki "Frabato" i jestem lekko zmieszany pewną rzeczą. W tej książce jest napisane, że F.O.G.C. ma pakt z Szatanem i innymi demonicznymi duchami, tak samo jak wspomniane jest pojawienie się demona Bafometa. Ja, wiedząc trochę o hermetyzmie i kabale, myślałem, że te duchy nie istnieją, i że nie ma "Diabła" innego niż ten, którego tworzymy w swoim umyśle. Czy ktoś może mnie oświecić w tym temacie. <<
Sam odpowiedziałeś na swoje pytanie, chociaż nie zdajesz sobie z tego sprawy :) Odpowiedzią jest to, że wspomniane istoty SĄ tworzony przez nasze umysły. Jednakże te konkretne istoty istnieją również na zbiorowym poziomie ludzkiego zbiorowego umysłu, a tym samym są dość potężne. Ich moc rozciąga się WYŁĄCZNIE na zbiorowy umysł ludzkości. Innymi słowy, nie są one skuteczne poza ludzkim doświadczeniem i nie istnieją w naturze innej niż ludzka. W tym wszechświecie jedynym miejscem, w którym istnieje coś definiowalnego jako "złe" jest wnętrze ludzkich serc i umysłów.
Lecz to wcale nie oznacza, że te istoty nie są rzeczywiste. To jedynie znaczy, że są one prawdziwe jedynie w ludzkim ujęciu. Nie mają władzy nad nie-ludzką resztą wszechświata. Mają również tylko tyle władzy nad nami, ile sami im damy, czy to świadomie czy podświadomie.
Dlatego tak ważne jest podążanie ścieżką własnej realizacji, która ROZPOCZYNA się rozwojem charakteru, dyscypliną mentalną i rozświetlaniem wszelkich ciemnych rzeczy wypełniających zwykłą ludzką psyche.
-------------------------------------------------
>> Nie jest to bynajmniej jedyne takie opętanie - istnieją co najmniej dwa inne, którymi ktoś się zajmuje, lub zaraz będzie się zajmował - zdaje się, że ma miejsce taki trend. Wydaje się możliwe, że skoro wzrost liczby "poszukiwaczy światła" zyskuje na sile, to może być to związane z "równoważeniem" tego środkami mrocznych sił. Chętnie wysłucham opinii na temat tej hipotezy. <<
Jest to związane ze zwiększaniem się tej liczby, lecz nie bezpośrednio. Powodem, dla którego ostatnio widzimy dużo więcej tego rodzaju rzeczy jest słaby trening, którego podejmuje się większość ludzi. W dzisiejszych czasach ludzie doczepiają się do zasobów swojej wewnętrznej siły zanim najpierw oczyszczą swoją własną psyche. Kiedy ktoś tak robi, to wzmacnia swoje własne wewnętrzne demony, źródło wszystkich takich istot. Dla niewyćwiczonej osoby jest prawie niemożliwe by odróżnić samodzielnie stworzonego demona od zewnętrznej siły. [Jest to natura ciała mentalnego. Nasze projekcje zdają się być zewnętrznymi rzeczami przychodzącymi do nas, zamiast być odwrotnie.]
Kiedy taka osoba praktykuje magię, otwiera się bezpośrednio na demony, które sami stworzyliśmy w zbiorowym umyśle ludzkości. One z chęcią wejdą do osobistej sfery danej osoby poprzez jej własną nieodbudowaną psyche.
Jednakże dobrze wyćwiczony mag nie napotyka tych niebezpieczeństw, gdyż jego psyche jest mu dobrze znane. Gdy nie ma mrocznych kątów, te demony nie mają się czego utrzymać. Jest to jedna z korzyści Równowagi elementów.
To, co musi być dokonane podczas egzorcyzmu, to zniszczenie połączenia pomiędzy psyche osoby, a demonem, który znalazł w niej miejsce. Jeśli to ma być permanentne wyzdrowienie, to trzeba również wyeliminować tę część psyche osoby, która zapewnia dogodną atmosferę dla tego demona, inaczej wróci on ponownie pod nieobecność egzorcysty. Efektywne usunięcie tego środowiska-nośnika jest niezbędne i jest najtrudniejszą częścią egzorcyzmu do wykonania.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
21 marca 2002
-------------------------------------------------
>> Większość ofiar, o których wiem, to bardzo młodzi ludzie, najczęściej małe dzieci. Byłoby to tragiczne, że im młodsze dziecko, tym bardziej podatne jest na opętanie czy inny rodzaj ataku psychicznego. Pamiętam na przykład wysokiej rangi Demona, którego R. wypędził z pięcioletniego chłopca (chyba miał tyle lat). W tym przypadku Demon, po tym jak R. go egzorcyzmował z dziecka, wszedł w R. i prawie zabił go w bitwie, która się rozegrała. Oczywiste jest, że pięcioletnie dzieci nie zajmują się jakąkolwiek działalnością okultystyczną czy magiczną, a ich psyche jest odpowiednikiem ich wieku - więc jak to łączy się z tymi opętaniami? <<
Istnieje tutaj kilka spraw. Po pierwsze, nie znam szczegółów tej sprawy i nie znam możliwości R. co do określenia, czy prawdziwe "opętanie" miało miejsce.
Po drugie, termin "opętanie" jest dość problematyczny, gdyż implikuje przejęcie kontroli przez całkowicie zewnętrzną siłę, a nie jest to zbyt dokładnym założeniem tego, co powszechnie nazywane jest "opętaniem".
Po trzecie, każde dziecko rodzi się z historią czy karmą wcześniejszego życia.
>> Również - Demon, który opętał R. po tym jak został usunięty z dziecka, zrobił to spontanicznie, a nie z powodu czegoś wewnątrz psyche R. <<
Myślę, że jest to niedokładne założenie o psyche R. Taka istota nie może trzymać się psyche dopóki nie ma drogi wejścia.
>> Te mroczne istoty są bardzo prawdziwe i bardzo potężne, a we wspomnianych przykładach, są niezależne od psyche - więc głównym pytaniem jest skąd się one wywodzą i dlaczego atakują. <<
Według mnie twoje założenie, że te przypadki są "niezależne od psyche" jest błędne.
Tak jak wspomniałem wcześniej, te istoty wywodzą się z ludzkiej psyche i wiele z nich mieści się w zbiorowym umyśle ludzkości.
"Atak" nie jest dokładnym określeniem. Te istoty jedynie próbują przetrwać w taki sam sposób w jaki robi to jakiekolwiek żywe stworzenie. Wyszukują i zamieszkują sfery, które podtrzymują i pielęgnują ich własną siłę życiową, tak jak ty czy ja. To, co je karmi, to silna energia nieodtworzonej ludzkiej psyche, więc kiedy zamieszkają w tej sferze, to naturalnie robią co w ich mocy by kultywować tę "mroczną" energię. Są one dobrze przystosowane do swego środowiska - jest to sukces ewolucji, mówiąc naukowo.
Dobrą analogią jest wirus. Dla ciała nosiciela, może to być odczuwane jak atak, lecz sam wirus nie ma takiej motywacji. Wszystko co wirus próbuje zrobić, to przeżyć i działać.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
22 marca 2002
-------------------------------------------------
>> Trzeba jednak zadać pytanie - jak z populacji 6 miliardów ludzi te czysto demoniczne istoty wybierają sobie ofiarę do opętania? <<
One są jak ptaki, które szukają najlepszego drzewa na gniazdo. Lecz czy możemy powiedzieć, że ptak "opętał" drzewo? Myślę, że jest to zły sposób patrzenia na całą tę sprawę. Zwroty "opętanie" i "ofiara" zarówno wskazują na brak odpowiedzialności czy przyczyny ze strony osoby. Czy gdy obcinamy własny palec, to jesteśmy "ofiarą" własnego nadużycia?
Kiedy mentalnymi oczyma badam osobę uważaną za "opętaną", zazwyczaj widzę, że to tak zwane "opętanie" jest niczym innym jak własnymi projekcjami nierozwiązanych motywów podświadomości danej osoby. Jest to dokonane samodzielnie - z pewnością nie intencjonalnie, ani nawet nie świadomie, ale nie mniej samodzielnie.
Kiedy dana osoba odpowiednio zajmie się zawartością podświadomości i przekształci ją (jak przy pracy ze zwierciadłami duszy), wtedy źródło "opętania" jest usunięte i samo "opętanie" zakończone - środowisko odpowiednie dla utrzymania takiej istoty zostaje przekształcone w środowisko nieodpowiednie dla niej, więc taka istota musi odejść i nie może powrócić.
>> Takimi ofiarami są bardzo często dzieci, które zapewne nie mają nadmiaru psychicznej energii, czy to negatywnej, czy innej, a których psyche nie są bardzo dojrzałe. <<
Psyche dziecka to BARDZO złożona rzecz, zwłaszcza ta współczesnego dziecka. Dziecięca psyche jest dokładnie tak samo zdolna tworzyć swoje własne demony, jak psyche dorosłego, jeśli nie bardziej.
>> W przypadku P., którą R. egzorcyzmował od tej potężnej istoty, demona, jest inaczej - istota najwyraźniej twierdzi, że jest jej byłym mężem. <<
Jest to przykład tego, jak dobrze ta forma życia przystosowała się do swego środowiska. P. ma własne nierozwiązane rzeczy odnośnie byłego męża, więc ta istota używa tej wewnętrznej słabości na swoją korzyść. Te istoty istnieją wewnątrz psyche, więc wiedzą każdą najmniejszą rzecz o mrocznych zakamarkach swego nosiciela.
>> Zakładam, że następne pytanie byłoby jak następuje. Dlaczego, po egzorcyzmie, te istoty wyraźnie stają się bardziej niebezpieczne i agresywne, szczególnie wobec osoby egzorcysty? Czy to dlatego, że ich ofiara była częściowo odpowiednia dla ich "potrzeb", czy jest to sprawa odwetu czy zemsty na egzorcyście? <<
To jest instynkt przetrwania, a nie ludzkie emocje złości czy zemsty.
Kiedy mag niszczy połączenie pomiędzy takim "demonem" a jego środowiskiem nosiciela, to musi się następnie uporać z jego potrzebą znalezienia innego odpowiedniego środowiska. Skoro mag jest osobą stanowiącą zagrożenie dla istnienia i równocześnie wysyła duże ilości energii, to ta istota naturalnie będzie przyciągana do wejrzenia w psyche maga w poszukiwaniu przetrwania. BARDZO często, istota odnajdzie w "magu" odpowiednie środowisko, gdyż większość tych, którzy dokonują egzorcyzmów, nie osiągnęła Równowagi elementów i wciąż ma nieodkrytą "mroczną" materię chowającą się w ich psyche.
Kiedy mag nie stanowi odpowiedniego środowiska dla tej istoty, to będzie ona próbowała wszystkiego by ponownie wejść do tej samej osoby. Jeśli mag na to nie pozwoli, wtedy istota ta znajdzie schronienie gdzie indziej. Jeśli szybko nie znajdzie innego odpowiedniego nosiciela, to powróci do pierwszej osoby i ponownie w nią wejdzie w czasie, gdy nie będzie już maga w pobliżu. To w dużej mierze tłumaczy, dlaczego P. nie reagowała na różne egzorcyzmy, które były wykonywane przed tą próbą.
Jedynym sposobem by permanentnie rozwiązać sytuację jest całkowite i trwałe rozwiązanie środowiska psyche nosiciela. Dla maga usunięcie "mrocznej" materii znajdującej się w psyche innej osoby NIE jest łatwe. Najczęściej nie jest to nawet dozwolone przez prawa karmy.
Najmądrzejszym i najbardziej trwałym wyjściem jest to, by mag przeprowadził nosiciela przez proces przekształcania własnej "mrocznej" materii.
Lecz my chcemy szybkich uzdrowień, które uwalniają nas od wszelkiej odpowiedzialności, więc bardzo, bardzo mało osób jest chętnych by naprawdę spojrzeć do wewnątrz i naprawdę wykonać pracę zmiany samego siebie, która jest wymagana do trwałego zakończenia tego cyklu.
Bardon z dobrego powodu umieszcza pracę ze zwierciadłami duszy i pracę nad transformacją samego siebie na samym początku WdH. Pozostawia on również eksplorację niefizycznych sfer do momentu, gdy Równowaga elementów jest dobrze ukształtowana, z tego samego, dobrego, powodu. Chodzi o to, że nasza nierozwiązana zawartość psychiki bardzo łatwo nas zaślepia i zwodzi. Jest to związane z naturą samego ciała mentalnego. Kiedy myślimy myśl, to ona w efekcie, odbija się od wnętrza ciała mentalnego i powraca do nas. Właśnie do tego odnosiłem się mówiąc wcześniej, że dla moich mentalnych oczu, "opętanie" jest niczym więcej jak projekcją jaźni. Ta projekcja odbija się od wnętrza ciała mentalnego i pojawia się jako zewnętrza siła, która nas uderza. Ten efekt odbicia powoduje efekt dynamiki kuli śniegowej, podobnie jak "schemata".
Prawie codziennie otrzymuję emaile od osób opisujących dziwne zjawiska, których doświadczyli medytując czy podróżując astralnie. Co do jednego, są to własne projekcje nierozwiązanej zawartości psychiki i co do jednego, są to ludzie, którzy muszą jeszcze osiągnąć Równowagę elementów.
Kiedy nieprzygotowani wkraczamy w te sfery, to podwójnie trudne jest odróżnienie co jest własną projekcją, a co jest naprawdę zewnętrzne.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
24 marca 2002
-------------------------------------------------
>> Dlaczego każdy demoniczny duch, czy też duch niskiego poziomu ucieka gdy słyszy imię "Jezus"? <<
Cóż, nie każda negatywna istota zareaguje w ten sposób na każdą inwokację imienia "Jezus". To nie samo imię ma tę moc - to, co znajduje się w sercu i umyśle osoby wymawiającej, nadaje temu imieniu moc.
Jeśli ktoś, dla kogo imię "Jezus" nic by nie znaczyło, wypowiedział je do negatywnego ducha, to nie wpłynęłoby to na niego. Lecz jeśli ktoś, dla kogo imię "Jezus" jest święta, potężną rzeczą, wypowiedział je do tego samego negatywnego ducha, to zareagowałby on strachem.
Sprawdza się to przy każdej wymowie świętego imienia, magicznej formuły, czy jakiejkolwiek innej wymowy. Wymawianie ma tylko tyle znaczenia, ile mu nadasz - zwłaszcza na płaszczyźnie astralnej i mentalnej.
Na przykład, równie dobrze mógłbyś powiedzieć "Buu!" by sprawić, by negatywny duch odszedł, jeśli nadałbyś swojej wymowie "Buu!" wystarczającej siły znaczenia. Jeśli jesteś przekonany, że mówiąc "Buu!" zmusisz ducha do ucieczki, wtedy on ucieknie. W rzeczywistości nie musisz nawet nic mówić, jeśli twoja wola, by duch uciekł jest wystarczająco silna i odpowiednio skupiona.
W prawdziwej magii, siła woli jest monumentalnym czynnikiem. Słowo, symbol czy narzędzie etc., które utrzymuje czy przekazuje siłę twojej woli, jest drugorzędne. Jest to jedynie wehikuł mający pomóc twojemu skupieniu i bezpośredniemu wyrażaniu swojej magicznej woli. Bez napełnienia twoją wolą, ten wehikuł jest pozbawiony mocy (poza tą mocą, którą natura daje każdej rzeczy). Innymi słowy, bez twojej woli, nie jest on prawdziwie "magiczny".