>> Przez kilka ostatnich dni, czuję się dużo mniej uduchowiony, jakbym przechodzić przez jakąś zmianę świadomości przywracającą mnie do tego, jak było zazwyczaj. Moje pragnienie kontynuowania ćwiczeń i utrzymania poziomu dyscypliny dość dramatycznie opadło bez żadnego widocznego powodu. Chciałbym utrzymać praktyki, lecz jak mam odzyskać moją duchowość, kiedy wszystko inne w moim stanie umysłu zdaje się działać przeciw temu? <<
Głowa do góry! To, czego doświadczasz jest całkowicie normalne. Jesteśmy istotami rytmu, które żyją w rytmicznym wszechświecie. Wzloty i upadki są naturalne i nieuniknione. Nie martw się jednak, gdyż odkryjesz, że o ile wciąż będziesz mieć wzloty i upadki, to twoje wzloty będą coraz wyższe i wyższe, a twoje upadki będą wyższe niż wcześniejsze wzloty. To postęp.
Sugeruję, byś "szedł z prądem" i jak najlepiej wykorzystywał swoje upadki. Przede wszystkim nie bij się z ich powodu i nie czuj się jakbyś zawiódł i był straszną, bezużyteczną istotą! ;-) Często pogorszy to sytuację, tworząc głęboką urazę, zarówno do siebie jak i do Pracy.
Spróbuj zachować przynajmniej świadomą siebie perspektywę podczas swoich upadków. Rozumiem przez to, abyś obserwował samego siebie i próbował robić to co najlepsze jako człowiek.
To dopiero twoje pierwsze zanurzenie. Po kilku kolejnych, przywykniesz. Podejrzewam, że jest to trochę jak surfing - pomiędzy falami, walczysz jak szalony próbując ustawić się idealnie, byś mógł wykorzystać następną falę, która na pewno nadejdzie.