>> Jakiś czas temu pisałeś, że student nie traci swojego ego na skutek praktyki Bardona: "W tym procesie nie ma utraty osobowości. Jest tylko transformacja tożsamości." Zatem jak odnosi się to do słów Bardona: "Dopiero kiedy porzuci on swoją indywidualność i stanie się jednym, z własnej woli przechodzi w stan rozpadu, który w terminologii mistycznej opisywany jest jako śmierć mistyczna."? <<
W tym rozpuszczeniu Indywidualnej Jaźni nie ma straty. Jest za to ostateczna transformacja tożsamości, jako rozszerzenie od Indywidualności do Jedności ze Wszystkim.
Pozwól, że wytłumaczę trochę słowa Bardona. Być może pozwoli to wyraźniej pokazać co mam na myśli.
Tutaj "Indywidualność" odnosi się do doczesnego ciała mentalnego (w Archaeus jest to samodzielne ciało mentalne) czyli do Jaźni Indywidualności przypisywanej do Tiphareth. Jaźń Indywidualności jest projekcją do strumienia czasu wysyłaną przez Większą Jaźń (wieczne ciało mentalne) przypisywaną do Binah (sferę Saturna). Osobista czyli fizyczna jaźń jest czasoprzestrzennym wcieleniem Jaźni Indywidualności czyli doczesnego ciała mentalnego.
Podczas fizycznej śmierci, osobista jaźń zostaje na nowo absorbowana do Jaźni Indywidualności. Tak jakby "rozpuszcza" się w Jaźni Indywidualności.
Kiedy Jaźń Indywidualności wyewoluowała wystarczająco i tym samym osiągnęła naturalny koniec swojego cyklu inkarnacji, albo dobrowolnie scala się z Większą Jaźnią z której wychodzi, albo dobrowolnie zachowuje swoja Indywidualizowaną strukturę i służy jako doczesny przedstawiciel Większej Jaźni, podejmując wszelkie wymagane zadania w sferze doczesnej.
To co Bardon opisywał to dobrowolne scalenie Indywidualności z Większą Jaźnią. Większa Jaźń, przez swoją pozycję w sferze wiecznej, jest naszym osobistym połączeniem z "Bogiem" czyli z Jednością, który to termin bardziej mi odpowiada.
Kiedy zachodzi to rozpuszczenie struktury Indywidualności, ta część Większej Jaźni jest na nowo absorbowana i wycofywana ze sfery doczesnej. Nie ma tutaj utraty świadomości, a jedynie jej nieskończone rozszerzenie.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
4 sierpnia 2003
-----------------------------------------------
>> Jeśli przejdę przez ten punkt scalenia się ze świadomością Boskości, czy będę miał wystarczające ego by w ogóle troszczyć się o błahostki niższych szczebli drzewa życia? <<
Jeśli nie posiadałbyś takiej troski w wystarczającej ilości, to nie byłbyś w ogóle w stanie dokonać takiego scalenia. Scalenie musi być poprzedzone przez integrację Kochającej Dobroci, gdyż bez tego poziomu troski nie jest możliwe równoczesne ukazanie wszystkich czterech boskich wartości.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
4 sierpnia 2003