>> Przeczytałem WdH i myślę, że rozumiem iż stała progresja w ćwiczeniach tej książki jest jak obieranie cebuli by dostać się rdzenia naszej prawdziwej natury. <<
Z cebulą jest tak, że kiedy już zdejmiesz suchą skórę, to reszta jest praktycznie taka sama od warstwy zewnętrznej, do wewnętrznego rdzenia. To wszystko jest 'cebulą'.
Wolę analogię do budowy domu. Najpierw przygotowujemy grunt (introspekcja, wykonywanie zwierciadeł duszy), by dać całości solidną podstawę. Następnie stawiamy nasze fundamenty (praca z samodzielną transformacją charakteru). Następnie idą ściany, dach, zbrojenia etc. (Kroki 3-5). Kiedy podstawowa struktura jest już ukończona, zaczynamy dekorować wnętrze (Kroki 6-8). A następnie, do naszego domu zapraszamy innych (Krok dziewiąty i dalej). Dla mnie wtajemniczenie nie jest kwestią 'obierania', ile jest to kwestią 'tworzenia na nowo'.
>> Nie jesteśmy naszymi myślami, emocjami, osobowościami, ciałami (materią), etc., którą da się kontrolować czy zmieniać, więc nie są to nasze stałe, prawdziwe jaźnie. <<
Ważnym aspektem tajemnicy Hermetyzmu jest to, że nasze doczesne ciała są integralną częścią naszej "prawdziwej" jaźni. Są one doczesnym medium poprzez które wyrażamy nasz wieczny rdzeń. W hermetyzmie, nie są one odrzucane - są przekształcane. Są istotnym aspektem wtajemniczenia.
Inicjacja nie jest jedynie procesem skierowanym do wewnątrz, jest ona również ukierunkowana zewnętrznie. Spoglądamy do wewnątrz, by odkryć naszą rdzenną jaźń, lecz następnie musimy również spojrzeć na zewnątrz i uczyć się ukazywać to, co odkrywamy wewnątrz. Do manifestowania naszego rdzennego istnienia musimy użyć naszej doczesnej jaźni. Zatem nic nie odrzucamy, gdyż jak moglibyśmy ukazywać nasz rdzeń, jeśli odrzucilibyśmy nasze skrajności? Zamiast dewaluować nasze skrajności, hermetyk musi nadać im nową, wyższą wartość.
>> Jeśli naszą prawdziwą naturą jest pełna identyfikacja z Bogiem/Wszystkim, dlaczego ludzie zostali od niego "oddzieleni"? Czy ktokolwiek chciałby zrobić coś takiego dobrowolnie? Czy kiedyś tam była różnica zdań, podział bożej świadomości i Wszystko powiedziało "Dobrze, chcesz wiedzieć jak to jest być samotnym? Stań się człowiekiem"? <<
Jest tutaj kilka spraw:
1) "Jeśli naszą prawdziwą naturą jest pełna identyfikacja z Bogiem/Wszystkim . . ."
Nasza prawdziwa natura zawiera identyfikację z Bogiem/Wszystkim, lecz również zawiera tę śmiertelną część. Mówię to, ponieważ Bóg/Wszystko zawiera nas, w naszej doczesnej postaci. Jedno nie wyklucza drugiego. Tak naprawdę naturą Jedności jest to, że zawiera ona Wszystko, bez wyjątku.
2) "dlaczego ludzie zostali od niego 'oddzieleni'?"
Nasza esencyjna, czy rdzenna jaźń nigdy nie została oddzielona. Jedynie na doczesnym poziomie, jako 'istoty ludzie' doświadczamy oddzielenia. Skoro właśnie to normalnie postrzegamy, to właśnie to normalnie kształtuje nasze doświadczenie. Lecz pod tą doczesną percepcją leży najważniejsza prawda, że jesteśmy równocześnie nie-oddzieleni. Obie te rzeczywistości istnieją równocześnie i żadna z nie ma początku ani końca.
Doczesna percepcja i doświadczanie oddzielenia jest częścią rzeczywistości Jedności. Oddzielenie jest również aspektem Jedności.
A ludzie na przestrzeni czasu nie 'oddzielili' się - zapomnieliśmy o równoczesnej rzeczywistości naszej Jedności. Zapomnieliśmy o połowie naszej rzeczywistości. Wtajemniczenie, doczesny rozwój, jest procesem przypominania sobie i rozpoznawania tej głębszej rzeczywistości.
3) "Czy ktokolwiek chciałby zrobić coś takiego dobrowolnie? Czy kiedyś tam była różnica zdań, podział bożej świadomości i Wszystko powiedziało "Dobrze, chcesz wiedzieć jak to jest być samotnym? Stań się człowiekiem"?"
Ta interpretacja wskazuje, że Jedność (Bóg/Wszystko) działa posiadając ludzkie cechy osobowości i motyw. Motyw wskazuje na niekompletność, chęć, potrzebę, etc. Lecz Jedność jest Pełnią, Doskonałością i są to rzeczy wieczne. Innymi słowy, wieczna Jedność nigdy nie była, nigdy nie jest i nigdy nie będzie niekompletna, nieukończona, niedoskonała.
Jednak równocześnie z tą wieczną prawdą istnieje doczesna prawda doświadczanej niepełności i niedoskonałości. W rzeczywistości doczesnej, prawdziwa pełnia i doskonałość nie mogą istnieć wszystkie na raz. Ukazanie się prawdziwej pełni i doskonałości wymaga całego nieskończonego okresu czasu. Innymi słowy, są to rzeczy, które istnieją tylko w rzeczywistości wiecznej.
Rzeczywistość doczesna jest sekwencyjnym głoszeniem, poprzez nieskończoną niedoskonałość, tej wiecznej prawdy. Wieczna Doskonałość Jedności ukazuje się stopniowo poprzez doczesną sferę sekwencji. Innymi słowy, tymczasowa sfera jako całość JEST wieczną Doskonałością Jedności. Lecz, każdy skończony moment sfery doczesnej ukazuje jedynie cząstkową część wiecznej Doskonałości i jest przez to niedoskonały.
To normalne, zważywszy naturę ludzkiej świadomości, że próbujemy zrozumieć Tworzenie w zsekwencjalizowanym ujęciu, że "najpierw zdarzyło się 'x', potem 'y', następnie 'z', etc.", lecz jest to część naszego zapominania. Ignoruje to fakt, że Tworzenie jest rzeczą wieczną. Nie ma doczesnego początku ani końca. Nie ma sekwencji. Po prostu JEST.
Myślę, że żydowscy kabaliści ujmują to najlepiej wyrażając Tworzenie (Briah) jako wieczny akt, a Formowanie (Yetzirah) jako doczesne przejawianie tego wiecznego Tworzenia.
Gubimy się wtedy, gdy próbujemy mieszać nasze doczesne doświadczenie z tą koncepcją wieczności. Każda nasza chwila jest skończona i sekwencyjna, więc zapominamy, że mamy również nieskończoność i nie-sekwencyjność. Bardzo trudno jest nam zrozumieć jak rzecz może równocześnie istnieć bez początku i końca, a jednak wciąż przejawia się poprzez sekwencję (początek, środek i koniec).
Więc wymyślamy różne, niemożliwe do udowodnienia, teorie o tym co było pierwsze, co drugie, etc. By to zrobić i by cokolwiek zrozumieć z tego procesu, musimy niezmiennie odwołać się do przypisywania boskości odpowiedników ludzkich emocji i motywacji. Dużym problemem jest w tym fakt, że to nie działa, a by działało, musimy akceptować te rzeczy polegając na ślepej wierze. Wiele tych ślepych wierzeń okazało się być destruktywnymi na przestrzeni czasu.
Hermetyk nigdy nie jest usatysfakcjonowany ślepą wiarą. Może jej użyć jako wyjściowego punktu dla eksploracji, lecz nie używa jej jako swej podstawy, by się na niej wznosić. Hermetyk zawsze szuka głębszej prawdy ukrytej pod ślepą wiarą. Gdy już ją znajdzie, ta głębsza prawda przekształca ślepą wiarę w Wiedzę i Zrozumienie.
>> Przepraszam, jestem tu nowy, więc nie wiem jak w ogóle wpadliśmy w taki bałagan. <<
;-) To nie jest "bałagan". Z pewnością czasem jest to pomieszane, lecz nie jest to faktyczny bałagan. To jest po prostu tym co JEST i musimy jak najlepiej to wykorzystać.
Wszechświat nie jest naszym wrogiem. Jest naszą Drogą do Doskonałości.