Takie istoty można postrzegać na kilka sposobów. Jednym z popularnych jest myślenie o nich jako o kombatantach - drapieżnych istotach, które istnieją poza nami i dążą do pasożytowania na tobie. Wielkim problemem podejścia do tej dynamiki jest to, że stawiasz się tutaj w roli ofiary i dajesz swojemu "napastnikowi" przewagę. Przy tej dynamice niemożliwe jest permanentne uwolnienie się od tych natrętów i kończysz zużywając całą swoją energię na walkę zamiast na własny rozwój. Innymi słowy, walcząc z nimi zużywasz swoją energię defensywnie, jeśli nie ofensywnie jak niektórzy sugerują, i nigdy nie masz wystarczająco energii, gdyż zawsze jest jakiś większy, silniejszy drapieżnik za następnym rogiem.
Istnieje jednak inny sposób spoglądania na tę dynamikę, a który usunie te chwasty i który posunie do przodu twój osobisty rozwój zamiast wstrzymywać go. Chodzi o to, by zawsze patrzeć w to "miejsce" w twojej psyche, które te istoty "atakują". Tak naprawdę istota nie może wywierać na ciebie wpływu aż dasz jej na to pozwolenie w takiej czy innej formie. Najczęściej to pozwolenie dawane jest na poziomie podświadomym, którego normalnie nie zauważamy. Stąd też potrzeba do spoglądania wewnątrz.
Z twojego opisu wynika, że większość, jeśli nie wszystkie, istoty które opisujesz, są tworzone przez twoją psyche. Tym ważniejsze jest spoglądanie do wewnątrz.
Niemożliwe jest permanentne pozbycie się części swojej psyche poprzez użycie defensywnych technik. Nawet jeśli magicznie zerwiesz połączenie pomiędzy sobą a nią i rozpuścisz obraz, jaki stworzyła twoja psyche, to NA PEWNO wyjdzie to ponownie, gdyż podstawowe środowisko które to stworzyło (tj. twoja psyche) się nie zmieniło. Jedyną metodą, która działa w przypadku takich samodzielnie stworzonych szkodników jest praca ze zwierciadłem duszy (lub podobna) polegająca na transformacji osobowości. Ta praca bezpośrednio zajmuje się niezbadaną psyche i przekształca ją w znaną rzecz. Tworzy to prawdziwie silną relację z twoją psyche i jej automatycznymi, podświadomymi reakcjami.
Praca z transformacją siebie to nie jest "Walka na niebie". To nie jest bitwa. Jest to transformacja. Transformacja wymaga znalezienia wspólnego mianownika z rzeczą którą chcemy przekształcić. Oznacza to zaakceptowanie rzeczy taką jaką jest, a nie taką jaką zdaje się być czy jaką chcielibyśmy by była etc.
Istoty, które opisujesz nie są wrogami i nie są zagrożeniem. Są jedynie manifestacją twojej własnej psyche, generowaną (przez psyche) jako naturalna odpowiedź na pracę transformacji siebie. Jest to tak, jakby twoja psyche mówiła twojemu świadomemu umysłowi "Hej, spójrz tutaj! To wymaga pracy!" Tak naprawdę jest to manifestacja twojego wewnętrznego czy "wyższego" prowadzenia, które ma ci pomagać w pracy nad transformacją siebie. Jeśli zaakceptujesz je na tej podstawie, wtedy opisywane przez ciebie doświadczenia stanowią nieocenioną okazję do bezpośredniej pracy z mądrością swojego własnego prowadzenia i skupiania swojej uwagi na częściach siebie, które wymagają największej uwagi.
>> Istnieją niematerialne istoty, które żywią się ludzką energią emocjonalną. Przyłączają się do ciebie i próbują manipulować twoimi nastrojami etc. by wyssać energię <<
Jeśli zamiast reagować lękiem i wstrętem odpychając te istoty, siądziesz z nimi i lepiej je poznasz, to nauczysz się czegoś bardzo wartościowego o sposobach w jakie się sabotujemy. Prawie zawsze istnieje jakiś stopień wewnętrznego oporu przed zmianą siebie, tak jak i przed każdą inną zmianą. Magiczny trening również miesza tym wewnętrznym garnkiem i bardzo różne rzeczy wypływają na powierzchnię. Lecz jest to dokładnie tak jak powinno być i jeśli pragniemy prawdziwego magicznego postępu, to musimy stawić czoła każdej rzeczy, która wychodzi na powierzchnię i przekształcić ją (nie "zniszczyć" lecz przekształcić).
>> Trudno jest je strząsnąć lecz kluczem jest WYTRWAŁOŚĆ. <<
Ich przyczepność jest manifestacją faktu, że wciąż są głęboko przyczepione do twojej psyche. Jedynym sposobem by rozproszyć ich władzę nad tobą jest przekształcenie tej części psyche, która je generuje. Nie możesz zwyczajnie ich strząsnąć.
>> Pierwszym zadaniem każdego nowego maga jest pozbycie się tych stworzeń. <<
Z perspektywy Bardona, ująłbym to inaczej i powiedział, że pierwszym zadaniem każdego ucznia magii jest poznać i przekształcić siebie. To właśnie uwalnia od tych tworzeń.
>> Próbują zapobiegać ich zauważeniu. Próbują pacyfikować się / zmienić cię w głupie zwierzę. Próbują wejść pomiędzy ciebie a boskość. Tak bardzo nie chcą być odkryte, że będą próbowały wmówić ci, że nie istnieją. Np. zostawiając cię na trochę czasu, byś myślał że je sobie wyobrażasz albo zachęcając do objęcia takiej magicznej drogi, która będzie dla ciebie zła, byś myślał że idziesz do przodu gdy faktycznie idziesz w złym kierunku. <<
To co opisujesz tutaj to naturalne mechanizmy działania ludzkiej psyche, szczególnie, gdy części psyche są atakowane przez inne części psyche i rozwija się schizma. Innymi słowy, im bardziej próbujesz oddzielić się od części swojej psyche i zaprzeczasz, że jest to część ciebie, tym bardziej ona manipuluje.
>> Są brzydkie i niezdarne, gdy spotykasz je w astralu. <<
Tak, astralność jest sferą symbolu i te części psyche - szczególnie gdy się ich boimy i zaprzeczamy, że są częścią nas - są symbolicznie tłumaczone jako przeraźliwe, brzydkie, "złe" stworzenia. Jednak ich wygląd mówi więcej o tym co MY czujemy w stosunku do nich niż o ich naturze.
>> Z powyższymi najlepiej radzić sobie za pomocą oczyszczania/światła/regularnych odpędzeń/dobrej astralnej higieny. One są jak bakterie, które przenoszą się na ciebie przez brak higieny i przez kontakt z brudnymi ludźmi/miejscami. <<
Jeśli, poprzez pracę transformacji psyche nie zapewnisz im miejsca do przyczepienia, to nigdy nie będą problemem. Jeśli jesteś napastowany przez takie rzeczy, to mogą nauczyć cię o tobie (tj. o miejscach w których powinieneś nad sobą pracować) tak wiele jak twory twojej własnej psyche. "Trick" nie polega na tym, by zdobywać coraz większą moc do walki z nimi; chodzi o przekształcenie siebie w taki sposób, by nie były już tobą zainteresowane. Wtedy możesz współistnieć z nimi w pokoju zamiast toczyć nieskończone boje.
>> Trzecim rodzajem są takie, które ukazują największą inteligencję i spryt i są największe. Muszę jeszcze znaleźć jakieś długoterminowe rozwiązanie w stosunku do nich za wyjątkiem powyższych dwóch plus wieczna czujność i dobry kopniak przy nadarzającej się okazji. Wierzę jednak że nic nie działa tak dobrze jak czystość i dobre połączenie z Bogiem i boską energią. Im dłużej potrafisz to utrzymywać, tym silniejszym się stajesz i tym ciężej jest im cię dosięgnąć. Nie są one w stanie być w obecności boskości. <<
To co zdaje się tutaj opisujesz to istoty stworzone przez zbiorowy umysł ludzkości. Są one stale karmione przez energię od indywidualnych ludzkich psyche poprzez wspólne cechy, podobnie jak w przypadku samodzielnie wytwarzanych istot. Innymi słowy, jeśli przekształciłeś siebie w wystarczającym stopniu, te istoty nie mają nad tobą żadnej władzy ani nawet zainteresowania. Podobnie, problem z nimi może służyć jako wskazówka obszarów w twojej własnej psyche, którymi trzeba się zająć.
Technika "dobrego połączenia z Bogiem" działa tymczasowo. Powodem jest to, że bez wspomnianej wcześniej transformacji siebie nie uczynisz siebie ciałem zdolnym do stałego utrzymywania tego połączenia. Połączenie to wymaga zregenerowanej psyche, gdzie nic nie jest nieznane. Tak naprawdę transformacja psyche i osiągnięcie równowagi elementów jest tym, co naprawdę tworzy permanentne "połączenie z Bogiem". Jest to coś, co buduje się od wewnątrz a nie coś wciąganego do środka z zewnątrz.