>> Nie wątpię w zdolności i doświadczenia o których piszesz, lecz trudno jest mi uwierzyć w to, że coś takiego jak nałóg palenia przechodzi dalej niż krok 1 praktyki Wtajemniczenia do Hermetyzmu (w szczególności przez część introspekcji). (A może jestem zbyt surowy dla siebie i oczekuję doskonałej równowagi przed przejściem do kroku 2). <<
"Doskonała równowaga" nie jest celem, który można osiągnąć będąc wcielonym. Właściwym celem jest Równowaga. Jest to stały, trwający całe życie proces, który wymaga stałego równoważenia - nie jest to statyczny rezultat.
Równowaga jest wyjątkowo osobistą rzeczą, która nie jest oparta na kulturowej presji, czy opinii innych. Szczegóły prawdziwej równowagi elementów będą wyglądać inaczej dla każdego maga. Kluczem inicjacji jest stanie się samym sobą, w pełni, a nie opieranie siebie na standardach innych. Zatem nigdy nie znajdziesz zewnętrznych odpowiedzi dotyczących twojego własnego procesu równoważenia - jedynym prowadzeniem jest twoje własne sumienie.
Celem kroku 1 jest skonstruowanie negatywnego i pozytywnego zwierciadła duszy, a nie sama równowaga. Spisanie tego, co JEST, jest pierwszym krokiem w procesie równoważenia. Krok 2 rozpoczyna pracę transformacji siebie, a proces równoważenia trwa przez resztę twoich dni. Osiągasz etap zatytułowany "równowaga" (który oznacza, że równoważenie staje się automatyczne i natychmiastowe), lecz wciąż jest to ciągły proces, a nie stały stan doskonałości.
Kiedy rozpocząłem moją pracę z Wtajemniczeniem do Hermetyzmu, to rzuciłem palenie na trzy lata. Uzasadnieniem dla tego był fakt, że palenie jest nałogiem i to moja skłonność do nałogów była problemem, a nie samo palenie. Kiedy rozwiązałem moje problemy z uzależnieniem, powróciłem do palenia, gdyż czerpię z niego również przyjemność. Palenie nie jest już dla mnie nałogiem w znaczeniu psychologicznym. Brakowałoby mi przyjemności palenia, lecz nie mam najmniejszej wątpliwości co do mojej zdolności powstrzymywania się od palenia. Jest to przykład tego, jak można przekształcić cechę negatywną w pozytywną poprzez sięganie do źródła (skłonności do nałogów), rozwiązując je i przekształcając sytuację w pozytywną (przyjemność).
Oczywiście palenie większości dostępnych komercyjnie papierosów jest BARDZO szkodliwe dla zdrowia, lecz ja palę drogie gatunki, pozbawione substancji uzależniających mając nadzieję zminimalizować uszczerbek na zdrowiu ciała. Lecz "zdrowie" to coś więcej niż tylko stan ciała fizycznego. Znałem wielu fizycznie wysportowanych wegan, uprawiających sport i jogę, którzy byli niezwykle zakłóconymi, niezrównoważonymi osobami. W moich własnych poszukiwaniach osobistej i wyjątkowej równowagi odkrywam, że przyjemność jest ważną częścią zdrowia (i samego życia).
Jako mag, jestem jedyną osobą, która określa, jaki będzie mój wewnętrzny krajobraz i w jaki sposób duch mojej równowagi będzie się ukazywał. Jeśli dla mnie palenie reprezentuje negatywną cechę, którą muszę pokonać, to tak zrobię, lecz tylko dlatego, że JA rozpoznaję to jako cechę negatywną, a nie dlatego, że uważana jest za taką przez innych.
>> Mam coraz więcej wątpliwości co do stałych przypomnień Bardona, iż "nie powinno się przechodzić do bardziej zaawansowanych ćwiczeń dopóki nie opanuje się podstawowych". <<
Sugeruję, byś rozwiał te wątpliwości, gdyż jest to jedno z miejsc, gdzie wątpliwość jest niestosowna. Bardon zaprojektował swój kurs wtajemniczenia w taki sposób, że ćwiczenia kolejnych kroków są niemożliwe do wykonania bez opanowania kroków wcześniejszych. Wybiegając w przód możesz uzyskać jakieś rezultaty, lecz nie będzie to pełnia możliwych wyników i ostatecznie twój postęp się zatrzyma. Wybieganie naprzód jedynie opóźnia twoje postępy, gdyż bez wątpienia będziesz zmuszony do cofnięcia się i zaczęcia od początku.
>> Gdyby tak było, to nikt nie byłby w stanie wykonać projekcji astralnej przez lata zanim nie osiągnie kroku 8/9. Jestem jednak pewien, że wielu z nas słyszało o ludziach, którzy wywoływali projekcje astralne spontanicznie bez wykonywania ćwiczeń z kroków 1-7. <<
Istnieje tutaj kilka kwestii. Podstawową sprawą jest to, że to co ludzie nazywają "astralną projekcją" ma niewiele wspólnego z tym co Bardon tytułuje "Wędrówką astralną".
Po drugie, wiele osób rodzi się ze zdolnością oddzielania swojego astralno-mentalnego ciała. Najczęściej jest to niezdyscyplinowana zdolność i mało przydatna magicznie. Najczęściej prowadzi ona jedynie do doświadczeń o charakterze złudzeń. Jednym z powodów, dla których Bardon umieścił mentalną i astralną wędrówkę tak późno w treningu i podkreśla potrzebę posiadania magicznej równowagi, jest to, że długiego czasu wymaga umiejętność oddzielenia astralno-mentalnego ciała w taki sposób, by nie oszukiwać siebie, że projekcja swojego własnego psyche jest obiektywnie rzeczywista.
Trzecią kwestią jest to, że magiczna równowaga może być osiągnięta na bardzo wiele sposobów odbiegających od pracy z WdH. WdH przedstawia jedynie podejście hermetyczne.
>> Stąd pytanie - jak poważnie należy traktować te ciągłe ostrzeżenia ?? <<
Radzę, by traktować je z największą wagą.
>> Czy jest to idea Bardona by stosować "bufor bezpieczeństwa", byśmy nie zrobili sobie krzywdy? Np. jeśli w windzie jest napis, że przyjmie tylko 1000kg, to może się okazać, że faktycznie przyjmie 1300kg zanim się urwie. <<
Nie, to są jedynie stwierdzenia faktu. Nie mają one manipulować. Innymi słowy, nie mówi on tego, by przytrzymywać cię w tyle czy też by dmuchać na zimne. Mówi to, by zapewnić twój stały rozwój.
>> Czy poprawne byłoby stwierdzenie, że introspekcja z kroku 1 jest czymś co może zająć całe życie i być może powinna być praktykowana równolegle do kolejnych kroków, niż tylko być podstawą do przejścia do następnego kroku? <<
Introspekcja jest stałym towarzyszem maga. Żadna chwila nie mija bez niej. Ani też żaden krok nie jest od niej niezależny.
W kroku pierwszym, skupiasz swoją introspekcję konkretnie na obecnej osobowości, jaką wyrażasz. Celem kroku pierwszego jest udokumentowanie w krótkim czasie twojego obecnego stanu charakteru. Kiedy to osiągniesz i rozpoczyna się zmiana siebie, introspekcja przyjmuje nowe znaczenie - introspekcja jest podstawowym składnikiem procesu równoważenia.
Życie jest wypełnione stałą, nieustającą zmianą i jedynym sposobem by dotrzymywać jej kroku wewnętrznymi zmianami jest stała, nieustająca introspekcja.
Introspekcja jest tak niezbędnym narzędziem dla maga, że Bardon zdecydował się umieścić ją (razem z dyscypliną mentalną) na samym początku pracy. Zarówno introspekcja, jak i dyscyplina mentalna są praktykami na całe życie, które ewoluują i dojrzewają przez całe twoje życie. To co dzisiaj postrzegasz jako "introspekcję" nie jest tym, czego doświadczysz za rok czy za dziesięć lat.
Introspekcja i mentalna dyscyplina są jak nauka jeżdżenia na rowerze. Na początku jest to coś nowego i trudnego i wymaga swojej pełnej koncentracji. Lecz ostatecznie staje się to drugą naturą. Wtedy odnajdujesz nowe wyzwania, jak ściganie się na rowerze, czy podróżowanie nim po kraju etc.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
7 grudnia 2001
---------------------------------------------
>> Jedynym sposobem bym zrozumiał życie w równowadze jest koncepcja posiadania przeciwwagi w umyśle. Byłoby to podobne do tego, co powiedział David "zawsze stawiam Pana przede mną". Jest to idea tworzenia mentalne filtra w oparciu o to, co byłoby właściwą rzeczą do zrobienia, a następnie porównanie do tego, co byłoby naszą naturalną inklinacją. <<
Dlaczego zakładasz, że czyjaś prawdziwa "naturalna inklinacja" jest inna niż "właściwa rzecz do zrobienia"?
Wtajemniczenie nie jest niczym innym niż bycie w pełni świadomym. Magia to nic innego niż w pełni świadome używanie Praw Natury. Mag to nic innego niż w pełni świadoma osoba, która w pełni świadomie używa tego, co zapewniła nam Natura.
U podstawy równowagi elementów leży świadomość siebie. Z czasem i praktyką, świadomość siebie staje się nawykiem i ostatecznie żadna twoja chwila nie mija bez precyzyjnej świadomości siebie.
Introspekcja jest pierwszym krokiem w tym procesie, lecz z czasem, introspekcja (która zaczyna się jako rzecz wyjątkowa) staje się stałą świadomością siebie. Nie wymaga myślenia. Jest automatyczna. Jako integralna część istnienia.
Właśnie o tym mówił David. O tym, że jego świadomość siebie ("Pan") była tak stale obecna w jego sposobie bycia, że ZAWSZE była przed jego oczyma. Ten symbol "zawsze przede mną" zasługuje na uważną myśl. Oznacza to, że każda percepcja i każda ekspresja przechodzi przez ten filtr samoświadomości.
Równowaga elementów jest dynamicznym stanem aktywności i stałej świadomości siebie. Nic wewnątrz jaźni nie zachodzi bez pełnej świadomej uwagi. Każda myśl jest oceniana gdy ma miejsce. Każda emocja jest oceniana gdy zachodzi. A jedyna zmiana, jaka zachodzi w reakcji na myśli, emocje czy zdarzenia, ma miejsce w pełnej świadomości. Innymi słowy, zrównoważona osoba nie jest popychana przez zdarzenia czy myśli.
Dlatego też nazywane jest to "równowagą". Jest to trwała podstawa. Uziemienie jaźni, na którym wtajemniczony stoi i napotyka życie. Tak jak w Tai Chi, jeśli stoisz w równowadze, to możesz przenosić zewnętrzny nacisk nie będąc przewróconym czy poruszonym wbrew swojej woli.
Równowaga elementów nie jest sama w sobie dyscypliną, tylko wyborem. Wybieram pozostanie opartym w sobie. Aby pozostać uziemionym muszę stale wyrażać moją prawdziwa naturę możliwie jak najwyraźniej. Aby poznać swoją własną naturę, muszę pozostać stale świadomym siebie. A to mnie nie ogranicza, gdyż Jaźń jest bezgraniczna.
Skupiając się do wewnątrz odnajdujemy Nieskończoność.
A poprzez skupianie się do wewnątrz, odnajdujemy przewodnika, który zastępuje dyktaty kultury czy nawet myślenia - nasze sumienie. To właśnie powinno nas prowadzić do naszej równowagi elementów, a nie to co wpojono nam jako dobre czy to co ktoś inny nam mówi.
Nasze sumienie jest głosem naszego "Świętego Anioła Stróża", który mówi do nas w każdej chwili naszego istnienia. On nigdy nas nie myli. Jest to wyrazistość Jaźni, wpływająca do nas, szukająca ekspresji. Wszystko czego potrzeba to zaufać jej i słuchać się jej.
>> Medytowałem i porównywałem bardonowskie podejście do zmiany w połączeniu ze słowami "nie opieraj się złu". Zauważyłem, że wspólne jest to: jeśli opieramy się czy dajemy zbyt wiele myśli "złemu", czy niepożądanej wartości, to jedynie karmimy ją (energią) i zdajemy się w walkę, która tylko to wzmacnia. <<
Tak. Jest to szczególnie ważne przy pracy ze zwierciadłami duszy. Nie można opierać się niczemu poza naszą skłonnością do nawyku podświadomie uformowanych reakcji, które już nam nie służą. Wymagają one trochę oporu, lecz ten opór polega na ignorowaniu ich i zwracaniu umysłu ku pozytywnej, afirmującej, świadomej alternatywie. Ponownie, jest to jak Tai Chi: będąc wyśrodkowanym, napotykamy zewnętrzną siłę i my kierujemy jej ruch zamiast pozwalać jej, by kierowała nasz.
"Wyśrodkowanie" zachodzi w dokładnym przestrzennym środku każdej całej formy. Jeśli zostawimy jakieś części siebie poza formą, wtedy nie możemy osiągnąć "środka", gdyż nie objęliśmy "środka" rzeczy.
Każda negatywność służy pozytywnemu źródłu. Wewnątrz osobowości, to co czyni cechę charakteru "negatywną" jest fakt, że forma została rozwinięta bez naszego świadomego udziału. Najczęściej, najbardziej problematyczne cechy wywodzą się z dzieciństwa, więc nasze rozumienie nas samych i wszechświata było słabe, a zatem nasze odpowiedzi miały skłonność do przybierania negatywnych (niestosownych, nieharmonijnych) form.
Kiedy odepchniemy negatywną manifestację czy oprzemy się jej, wtedy nie mamy podstawy, na której możemy poznać jej pozytywne korzenie. Jedynym sposobem na odblokowanie pozytywnego rdzenia jest zaakceptowanie negatywnej formy i świadoma zmiana jej, by wyraźnej i dokładniej wyrażała pozytywne źródło. A jedyną substancją w naszym wszechświecie, która działa jak rozpuszczalnik wobec negatywności jest miłość.
Możesz teraz zapytać "lecz jak mogę pokochać tę okropną część siebie"? Cóż, nie musisz koniecznie lubić to co kochasz. Z pewnością jest to jedna z większych lekcji intymnych związków! ;-) Kiedy nie lubisz czegoś w kimś, kogo kochasz, to pomagasz tej osobie stać się bardziej sympatyczną. A skoro już ją kochasz, to mówisz do niej z miłością i przekazujesz swoje myśli w sposób, który pielęgnuje ją a nie poniża. Dlaczego więc nie zastosować tej samej taktyki wobec samego siebie? Mogę ci powiedzieć, że to działa świetnie!
>> Muszę przyznać, że stałem się bardzo fanatyczny wobec introspekcji. Lecz czuję, że podejście Bardona nie chce byśmy przesadzali z introspekcją i analizą siebie, czy też doprowadzali ją do skrajności. Tak, potrzebujemy jej i jest to narzędzie lecz może ono równocześnie stać się przeszkodą. Musimy również tutaj odnaleźć swoją równowagę. <<
Tak, z pewnością kluczem jest równowaga. Wydaje mi się jednak, że nie zdajesz sobie sprawy, iż introspekcja przekształca się w coś więcej. W coś, co nie jest pracą tylko radością. Lecz nawet wtedy wtajemniczenie to coś więcej niż kontemplacja nad swoim pępkiem. ;-) Chodzi w niej również o działanie.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
15 grudnia 2001
------------------------------------------------
>> Ważna część ćwiczenia ze zwierciadłami duszy ma niewiele wspólnego z tobą, a bardzo dużo z twoją nauką kategoryzowania różnych cech, byś mógł je rozpoznawać i grupować tam, gdzie przynależą. <<
Jest to ciekawy pogląd, z którym całkowicie się nie zgadzam. Włączenie analizy elementów do pracy ze zwierciadłami duszy w ogóle nie jest konieczne do sukcesu z pracą nad transformacją siebie. Tak długo jak identyfikujesz różne części swojej własnej jaźni, nie ma znaczenia, jakie nadasz im nazwy czy jaką strukturę dla nich przyjmiesz.
Ma to jedynie znaczenie w odniesieniu do hermetycznej inicjacji i nauki magii. Tutaj, elementy są pomostem pomiędzy zrozumieniem "siebie" i "innych", wewnętrznego i zewnętrznego wszechświata.
Zaczynamy od wewnętrznego wszechświata i osobowości, by nauczyć się rozumieć elementy na tym obszarze poprzez odnoszenie ich bezpośrednio do tego, co postrzegamy w naszym wewnętrznym świecie. Robiąc to, odciskamy określoną hermetyczną strukturę na naszej osobowości i dopasowujemy ją do niej (a nie na odwrót). Ta ustrukturowana, odtworzona osobowość jest Podstawą, która jest tak ważna dla postępów w hermetyzmie.
Następnie kierujemy to rozumienie na zewnątrz i uczymy się rozumieć zewnętrzne elementy. Ten proces wewnętrzne-zewnętrzne jest tym, co personalizuje zewnętrzne elementy i czyni je zrozumiałymi, realnymi rzeczami zamiast intelektualnych koncepcji.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
16 grudnia 2001
------------------------------------------------
>> Myślę, że wyjaśniłeś "równowagę", lecz ledwie musnąłeś temat "elementów". Jak różne elementy tworzą brak równowagi? <<
Chodzi tutaj o astralno-mentalne elementy. Jako takie, ich równowaga podatna jest na nasze emocje i nasze myśli. Przy urodzeniu posiadamy podstawową równowagę opierającą się na określonej dojrzałości naszego ducha. Innymi słowy, astralne elementy odzwierciedlają dokładnie mentalny przepływ naszej Jaźni Indywidualności. Jest to reprezentowane w astrologii przez wykres urodzeniowy momentu, w którym wyłaniamy się z łona. Jest to równowaga, z jaką zaczynamy i którą modyfikujemy przez całe wcielenie.
Gdy dorastamy i nasze emocjonalne istnienie przybiera konkretną formę, nasza wrodzona równowaga elementów ewoluuje. Naciski kultury na narodzoną psyche kierują ją ku braku równowagi z powodu samej ich natury. Te wpływy rozwijają nieświadome nawyki reakcji w powstającej psyche, co ostatecznie skutkuje niezrównoważoną osobowością. Jest to zaledwie kwestia obierania ścieżki najmniejszego oporu, gdy uczymy się dostosowywać do otoczenia.
Wtajemniczenie dąży do zmiany tego nieświadomie ukształtowanego niezrównoważeni poprzez proces, gdzie wszystkie te nieświadomie ukształtowane nawyki reakcji transformowane są w świadome wybory. [Na początku zdaje się to zwiększać brak równowagi, lecz jest to tylko iluzja tworzona przez nasze pierwsze stawanie się świadomym różnicy pomiędzy świadomym wyborem, a nieświadomie ukształtowanym nawykiem. Daje to ostrą ulgę od nieświadomego nawyku i wydaje się on być większy niż wcześniej. ]
>> Jaka dokładnie jest różnica między "zrównoważoną" osobą, a osobą moralną? <<
Osoba, która nie osiągnęła równowagi elementów opiera swoją moralność na bodźcach zewnętrznych - rodzicach, bliskich osobach, kościele, ogólnym społeczeństwie etc. Z kolei osoby zrównoważone opierają swoją moralność wyłącznie na wewnętrznym przewodnictwie.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
20 grudnia 2001