>> Szukam czegokolwiek, co może wspomagać mentalny rozwój i ćwiczenia koncentracji. Jedną z największych pomocy jest usunięcie tego, co nazywam "poruszeniem w tle", a co jest stopniem oporu, jaki umysł przedstawia wobec ćwiczeń koncentracji. Mam pytanie odnośnie przekierowania/transformowania energii seksualnej w mentalnie "płodną" energię.
Ta kwestia nie ma nic wspólnego z energią fizyczną, czy to seksualną czy nie. Jest to kwestia emocjonalna i mentalna. Dlatego też Bardon łączy ćwiczenia mentalne z pracą zwierciadeł duszy. Energia seksualna zaczyna przeszkadzać koncentracji tylko jeśli związany jest z nią element emocjonalny. Kiedy zrozumiesz tę zawartość emocjonalną i uporasz się z *nią* bezpośrednio, to energia seksualna przestanie być rozkojarzeniem. Kluczowe dla tego procesu jest ćwiczenie obserwacji myśli, w którym uczysz się jak *dystansować się od bezpośredniego uczestnictwa* w tej warstwie pracy swojego umysłu.
Główna kwestia emocjonalna, która daje twojej energii seksualnej zdolność przerywania twojego skupienia to fakt, że jesteśmy uczeni (przez naszą kulturę Zachodu) myślenia, że jest to nieczysta rzecz, która nas zniża, kiedy się jej "oddamy". Jest to głównie dlatego, że orgazm i seksualność jest tak przyjemna dla ciała, a jesteśmy uczeni, że nasze fizyczne ciała również są rzeczami nieczystymi, które należy ignorować, jeśli chcemy być istotami duchowymi, a nie zwierzętami. Według mojego doświadczenia, to wszystko to bzdury mające stworzyć schizmę świadomości poprzez poczucie winy. Jest to niezgodne z naturą!
Nasze ciała są boskim darem, a nie przekleństwem. Na poziomie fizycznym są one naszym jedynym narzędziem dla postrzegania radości, przyjemności i piękna - wszystkie one są ważnymi boskimi wartościami. To również przez nasze fizyczne ciała otrzymujemy astralny i mentalny pokarm podczas istnienia w fizycznym świecie. Poprzez nasze uświęcone fizyczne ciała możemy postrzegać i doświadczać w fizycznym świecie rzeczy, które karmią najwyższe poziomy naszego istnienia.
Niektóre fizyczne doświadczenia karmią *wyłącznie* ciało fizyczne i nie sięgają do wyższych warstw Jaźni. Przykładem tego jest oglądanie filmu pornograficznego - może to dać spełnienie fizyczne, lecz nie da spełnienia na emocjonalnym czy duchowym poziomie. Tak samo jest ze zjedzeniem BigMaca (wzdrygam się) - wypełnia nasze brzuchy, lecz w żaden sposób nie karmi naszych wyższych ciał. *Tak samo jest z aktami seksualnymi wykonywanymi w kontekście winy czy wstydu, jak również z niespełnioną energią seksualną, która niesie odcisk winy i wstydu - te rzeczy nie karmią wyższych ciał.*
Kiedy jednak seksualność widziana jest jako postrzeganie i doświadczanie boskiego daru fizycznej przyjemności i angażujesz się w nią *dziękczynnie* i *bez wstydu*, wtedy *będzie bezpośrednio karmiła te wyższe poziomy Jaźni.* Dla mnie orgazm jest okolicznością dla doświadczania fizycznej przyjemności, która równocześnie karmi moją wyższą Jaźń. Zawsze doceniam to jako boski dar, gdyż tak mało jest fizycznej przyjemności tego rodzaju.
Gdy zatem czuję że moje ciało wznosi energię seksualną, to nie utrzymuje ono tego ładunku czegoś nieznanego chcącego się spełnić. Widzisz, kiedy energii seksualnej doświadcza się wewnątrz kontekstu wstydu lub winy, to nigdy nie doświadczysz tego wyższego karmienia, LECZ *twoje ciało i twoja wyższa Jaźń wie czego ci brakuje*. Ta schizma, stworzona przez fakt, że niektóre podstawowe części ciebie wiedzą o czymś, podczas gdy kontrolująca jaźń powierzchniowa zaprzecza tej wiedzy, jest tym, co sprawia, że energia seksualna jest jak obezwładniająca dla powierzchniowej jaźni.
Ponownie, dlatego właśnie połączenie pracy ze zwierciadłami duszy z ćwiczeniami mentalnymi jest tak ważne. Gdy wykonujesz te dwie rzeczy, stajesz twarzą w twarz z tymi rzeczami *w kontekście wewnątrz którego istnieją* - w twoim umyśle i osobowości.
Nasze kulturowe dziedzictwo odgrywa dużą rolę w normalnej osobowości, szczególnie w tych częściach naszego dziedzictwa, które dotyczy seksualności. Jeśli praca ze zwierciadłami duszy wykonywana jest z prawdziwą i bezlitosną szczerością, a badanie siebie naprawdę wymiata *każdy* zakamarek psyche, to *nieuniknione* jest, że uczeń stawi czoła tym problemom generowanym przez konflikt pomiędzy naszym kulturowym dziedzictwem i naturą. Ten konflikt jest w większości przypadków, źródłową przyczyną *formowania się* negatywnych cech osobowości.
Budda powiedział, że wcielenie niesie ze sobą cierpienie i że cierpienie jest tym, na co się najbardziej skupiamy. Podczas gdy jest to oczywiście prawda, to nie jest to cała prawda. Powodem, dla którego doświadczamy większości cierpienia jest to, że nauczeni jesteśmy się na nim skupiać. Lecz nie jest to nasza jedyna alternatywa, ani też, według mnie, nie jest to oryginalną intencją fizycznego wcielenia. Ziemia ma być jak delikatna aksamitna rękawiczka, która wspiera nas i pielęgnuje na *każdym* poziomie Jaźni. Zamiast tego, uczyniliśmy ją miejscem z którym walczymy i próbujemy wywierać na nim swoją wolę, miejscem wielkiego cierpienia.
Wtajemniczenie jest procesem odwracania tej szkody i nabywania na nowo naszej zdolności karmienia *całej* Jaźni - jest to proces, który sprowadza te wyższe poziomy Jaźni w dół do aksamitnej rękawiczki, jaką odtworzyliśmy. Dlatego początkowa praca z WdH jest tak bardzo skupiona na równowadze osobistych poziomów Jaźni - *najpierw* odtwarzamy nas samych na najniższym poziomie i to tworzy środowisko, w którym jeszcze wyższy poziom Jaźni może ukazać się *na fizycznym/osobistym poziomie*.
Ta początkowa praca osobistej zmiany jest sama w sobie pożywcza dla *najwyższego* poziomu Jaźni. Pozwala twojej najwyższej Jaźni lśnić trochę jaśniej w ciemności tej sfery fizycznej. I jest to BARDZO potężne i błogosławione zdarzenie! Te dodatkowe światło działa jak ziarno zawierające potencjał (jeśli będziesz je pielęgnował) na tak dużo, dużo więcej.
Zatem (przepraszam za takie rozpisanie się!), przejdźmy do praktycznej rady. :)
Sugeruję, byś eksperymentował z doświadczaniem swojej energii seksualnej jako darem. Zamiast opierania się jej i odpychania, spróbuj objąć ją i czerpać z niej przyjemność. Nie sugeruję, że musisz fizycznie zaspokajać się za każdym razem gdy się pojawi (to byłoby wyczerpujące! ;-)), a sugeruję, byś próbował doświadczać w ten sposób samą energię, niezależnie od tego, czy ją zaspokoisz czy nie. A kiedy w pewnym sensie bierzesz rzeczy w swoje ręce, czyń to jako akt radości i jako proste czerpanie przyjemności należnej tobie, gdyż jesteś w fizycznym ciele. Próbuj doświadczać tej przyjemności również wyższymi poziomami swojej samoświadomości. Innymi słowy, wyciągaj z tego każdą odrobinę przyjemnego pożywienia, jaką jesteś w stanie, *całą* swoją jaźnią. Nie pozwól, by było to wyłącznie fizyczne doświadczenie.
Również w połączeniu z tym eksperymentem, sugeruję, byś karmił wyższe poziomy siebie innymi środkami. Doskonałym przykładem jest percepcja piękna. Kiedy widzisz, słyszysz, wąchasz czy czujesz coś, co jawi się tobie jako piękne, skup na tym swój umysł i czerp z tego piękna. Smakuj je i pozwól by penetrowało twoją świadomość. Zatrzymaj się na nim tak długo jak możesz, czy chcesz. Wykonuj to lub podobne ćwiczenie za każdym razem gdy masz okazję i używaj dobrze każdej stawianej przed tobą okoliczności.
Ta praktyka w pewnym sensie wypełni żołądek wyższych poziomów Jaźni i seksualna energia będzie mniej naciskała i rozpraszała.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
13 września 2002