>> W kroku piątym Bardon wyraźnie pisze, że uczeń musi opanować kondensację elementów do stopnia fizycznej wyczuwalności - tj. by mogły być obserwowane przez nie wtajemniczoną osobę. <<
Cóż, nie jest to do końca prawdziwe. :) Pozwolę sobie wrzucić kilka cytatów z Bardona.
"Wymogiem tego kroku nie jest wytwarzanie fizycznego ciepła, które da się zmierzyć termometrem. Jeśli mag jest szczególnie zainteresowany tym rodzajem zjawisk i chce podążać w tym kierunku, to może specjalizować się w powyższych instrukcjach i wyłącznie praktykować to konkretne ćwiczenie elementu. Jednak prawdziwy mag nie będzie usatysfakcjonowany takimi małymi zjawiskami i będzie pracował nad swoim dalszym rozwojem, gdyż jest całkowicie przekonany, że będzie mógł z czasem osiągnąć dużo więcej."
Innymi słowy, wykonywanie akumulacji i projekcji elementu do takiego stopnia przy pomocy ćwiczeń kroku piątego stoi w przeciwieństwie do dalszego rozwoju maga. Tak naprawdę, takie pragnienie na tym etapie może wskazywać na brak równowagi charakteru.
"W każdym przypadku mag musi zawsze wyraźnie czuć charakterystyczny atrybut elementu, z którym pracuje. Musi również osiągnąć taki poziom biegłości, że nawet niewtajemniczony, czyli osoba nieobeznana w sprawach magii, jest w stanie postrzegać i widzieć dany element."
Zauważ, że jest tutaj "jest w stanie", a nie ze "musi". Innymi słowy, tym co ma tutaj znaczenie to zdolność maga i jego pewność siebie, a nie faktyczna demonstracja. Niemniej jeśli ktoś opanował ćwiczenia do tego punktu, zdolność do kondensowania każdego elementu do takiego stopnia, że inna osoba może być skłoniona do poczucia go, będzie naturalnym rezultatem.
>> Bardon w kilku miejscach omawiał różne zdolności, które rozwinąć może jednostronne, niezrównowazone ćwiczenie. Jednak w tym miejscu jego sposób pisania jest inny. Zamiast opisywać możliwości, daje on instrukcje jak uczeń może sprawdzić swój poziom. <<
Rozdział o zapalaniu świeczki jest ważny lecz nie jako test zdolności maga. Raczej jest to test rozwoju charakteru, gdyż ponownie zadaje pytanie, dlaczego dążysz drogą wtajemniczenia. Odkrywając to, co można osiągnąć - w tym miejscu treningu, gdzie wykonanie takiego "spektakularnego" zjawiska oznaczałoby odwrócenie się od prawdziwego rozwoju - uczeń staje przed wyborem: czy spędzam czas na podążaniu za "nieznacznym zjawiskiem" czy pogłębiam swój rozwój? Jeśli charakter ucznia potrzebuje takiego rodzaju gratyfikacji opartego na magicznym zapalaniu świeczki poprzez element ognia, to z pewnością w tym miejscu będzie on odwrócony od postępu naprzód, gdyż spędzi następne kilka lat doskonaląc kumulację elementu ognia. Jeśli jednak nie posiada takiej potrzeby w swoim charakterze, to pójdzie dalej i opanuje dalsze ćwiczenia, które sprawiają, że takie dokonanie wygląda naprawdę głupio.
Zaraz po wyjaśnieniu trików z zapalaniem świeczek i waty, Bardon napisał: "prawdziwy mag nigdy nie będzie tracił zbyt dużo czasu na takie rzeczy"
>> Jednak myślę, że te ćwiczenia są ważne, nawet jeśli nie są koniecznym wymogiem kroku szóstego, to są ważne na dłuższą metę, szczególnie, że prawdziwe klucze magii są oparte wokół panowania nad elementami. <<
Bardon napisał:
"Czy ten eksperyment nie przypomina wszystkim o weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie Chrystus zamienił wodę w wino? Jedynie tak wysoce wtajemniczony jak Chrystus, dokona tego cudu transformacji od wewnątrz, poprzez opanowanie pierwiastka akashy wody, a nie poprzez wpływ elementów z zewnątrz."
I dalej:
"Mam nadzieję, że nikt nie skusi się na praktykowanie tylko wybranych ćwiczeń czy metod, zaniedbując pozostałe. Przede wszystkim taka osoba nie osiągnie zamierzonych rezultatów, a co więcej, narazi własne zdrowie. Te aspekty powinny zawsze zasługiwać na uważne ich potraktowanie przez aspirującego maga."
>> Pamiętam, jak Bill Mistele wspominał gdzieś, że nie opanował podstawowego ćwiczenia kondensacji do stopnia, jaki Bardon wymagał od swoich uczniów. W konsekwencji Bill przez wiele lat powracał do podstawowych ćwiczeń próbując je opanować w stopniu zamierzonym przez Bardona, lecz z większymi przeszkodami niż gdy próbował opanować je za pierwszym razem. <<
W całym WdH, uczeń napotyka miejsca, gdzie dokładne rozumienie tego, co Bardon wymagał jest kluczowe dla dalszych postępów. Często to, czego Bardon oczekuje jest inne od tego, o czym wspomina, że jest możliwe. :) Myślę, że pierwszym przypadkiem, gdy ma to miejsce jest krok drugi i ćwiczenia koncentracji zmysłów. Wiele osób próbuje kondensować swoje wizualizacje do takiego stopnia, by ukazały się przed ich fizycznymi oczyma tak jak zwykłe obiekty. Niestety, nie jest to tym, czego Bardon wymaga po uczniu praktykującym krok drugi. Podobnie, Bardon nigdy nie wymagał, by uczeń praktykujący krok piąty był w stanie zapalić płomień elementem ognia, zamarzać wodę elementem wody, lewitować przedmioty elementem powietrza etc.
Kiedy osoba źle pojmuje różnicę pomiędzy tym co jest wymagane, a tym co jest możliwe, a tym samym dąży drogą możliwości zamiast opanować to co jest wymagane, tworzy brak równowagi. Na przykład, aby skondensować element ognia do takiego stopnia, by zapalić kulkę waty, trzeba by skupić się przez długi czas wyłącznie na ćwiczeniach kondensacji elementu ognia. Taki wydłużony czas pracy z jednym ćwiczeniem elementu ognia z pewnością wywoła stan fizycznego, astralnego i mentalnego braku równowagi. Z drugiej strony, jeśli osoba opanuje to, co jest wymagane w kroku piątym i przejdzie do następnych kroków, to nabędzie (jeśli tego zechce) zdolność wywoływania dostatecznej kondensacji elementu ognia, by zapalić nasączoną alkoholem watę w czasie mniejszym niż przy użyciu technik kroku piątego.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
26 sierpnia 2004
>> Wydaje się, że charakter osoby jest testowany a) ponieważ samo pragnienie tworzenia "cudów" wskazuje na problem - być może niecierpliwość. <<
Nie, w takim przypadku nie jest to problem niecierpliwości. Jest to raczej związane z egoistyczną potrzebą popisywania się i robienia wrażenia na innych, która wyraża oczywiście głębszy brak poczucia własnej wartości. Ta potrzeba jest jedną z najbardziej szkodliwych dla magicznego rozwoju. Pamiętaj o "Filarze ciszy"...
>> Powodem, dla którego kładę na to tak duży nacisk, jest fakt, że mam taki problem z każdym krokiem treningu! Na przykład, tworzenie elementariów. Czy do opanowania ewokacji, zdolność tworzenia elementariów tak powoli i pracochłonnie jest taka potrzebna? <<
Tutaj musisz nauczyć się jak tworzyć własne elementaria i elementale zanim nauczysz się bardziej zaawansowanych technik ewokacji.
>> Czy nie jest tak, że stale prześciga się swoje wcześniejsze zdolności, a tym samym to co było wcześniej trudne czyni się wyjątkowo łatwym? <<
Tak, lecz niektóre rzeczy muszą być opanowane najpierw, zanim będziesz w stanie opanować następną, "wyższą" technikę. Na przykład, musisz opanować elementy przed akashą i fluidami. W przeciwnym wypadku, praca z akashą i fluidami będzie bezowocna.
>> Myślę, że kiedy podawane są szczegółowe instrukcje, jest to znak, że trzeba wykonać tę pracę - nawet jeśli później może się ona wydawać mało ważną. Lecz kiedy Bardon wspomina takie małe skutki jako coś pobocznego i nie daje żadnych szczegółowych instrukcji, to lepiej jest to ignorować i traktować jako ciekawostkę, której nie należy praktykować. Czy tak? <<
Nie do końca. Na przykład, podał on bardzo wyraźne instrukcje odnoszące się do zapalania waty. Jednak nie było to przedstawiane w formie ćwiczenia i to często może być wskazówką. W większości przypadków mówi on coś takiego "lecz prawdziwy mag nie będzie się tym zajmował". Poza rozważeniem tych "wskazówek", zalecam byś bardzo głęboko medytował nad tymi kwestiami, gdy się pojawią. Od prawie pierwszej strony, Bardon stale zaleca uczniowi medytację, medytację, medytację i duża część książki została napisana w założeniu, że uczeń będzie medytował nad każdym pytaniem, jakie się mu pojawi.
>> Wydaje się, że istnieje w tym element pokusy. <<
Dokładnie. Taka jest właśnie natura większości tych "testów". Bardon wymaga, byś na okrągło zadawał sobie pytanie "dlaczego to robię"?.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
27 sierpnia 2004
>> Mówisz, że wizualizacja obiektu w kroku 2 nie musi być tak wyraźna jakby była fizyczna? Zatem jaki stopień jest wystarczający? <<
Ćwiczenia mentalne kroku drugiego nie mają nic wspólnego z fizycznymi oczyma. Dotyczy to w całości mentalnych oczu i zdolności wyobrażania dowolnego obrazu, jaki chcesz, a tym samym zdolności "oglądania" go swoimi "oczyma umysłu".
Wykonywanie tego ćwiczenia przy otwartych oczach nadal dotyczy tego co "widzisz" swoimi oczami umysłu, mając otwarte fizyczne oczy i równocześnie postrzegając (tj. fizycznie widząc) swoje otoczenie. Twoje mentalne skupienie skierowane jest na obrazie tworzonym przy pomocy twojej wyobraźni w oczach twojego umysłu, a twoje fizyczne oczy skupione są na punkcie w przestrzeni, gdzie wyobrażasz sobie istnienie obiektu. Na przykład, swoimi oczyma umysłu wyobrażasz sobie czerwoną piłkę unoszącą się w powietrzu metr przed tobą i równocześnie skupiasz swoje fizyczne oczy na miejscu metr przed tobą. Twoje fizyczne oczy nie widzą czerwonej kulki, lecz twoje oczy umysłu będą wyobrażać, jak unosi się tam jakby była fizyczną rzeczywistością.
Sugeruję, byś przeczytał wszystkie części FAQ odnoszące się do tego ćwiczenia.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
27 sierpnia 2004