>> Dopiero w kroku IX można przywołać prawdziwie zewnętrzne inteligencje, a nie tylko zawartość własnej psyche - mając to na uwadze, w jaki sposób pasywna komunikacja z własnym Aniołem (HGA) i ze zmarłymi w kroku V jest prawdziwa, a nie tylko tworzona przez naszą psyche? <<
Po pierwsze, technika kroku piątego to pasywna komunikacja, podczas gdy ewokacja jest aktywną formą komunikacji. Praca kroku pierwszego nie jest ewokacją. Jest to pasywne udostępnianie medium komunikacji dla istoty, z którą chcesz się komunikować.
Po drugie, przy pracy z krokiem piątym, problem subiektywności i obiektywności zależy od kilku czynników, a jednym z ważniejszych jest to, jak dobrze opanowałeś ćwiczenia do tego miejsca. Ćwiczenia kroku piątego przetestują umiejętność rozróżniania i kształcą zdolność obiektywnego postrzegania, której kształcenie jest absolutnym wymogiem Praktyki Magicznej Ewokacji. Innymi słowy, pasywna komunikacja rozpoczyna naukę prowadzącą do zdolności koniecznych w PME.
Sama technika nie gwarantuje, że początkowe doświadczenia z pasywną komunikacją będą czymś więcej niż całkowicie subiektywną ekspresją naszej własnej psyche. Jednak stała praktyka tej techniki doprowadzi cię do umiejętności rozróżniania pomiędzy subiektywną własną projekcją a faktycznym kontaktem z obiektywnie oddzielną, samoistną istotą, która nie jest tobą.
----------------------------------------------
>> Jednym z podstawowych problemów tutaj jest istnieje podstawowego paradoksu: jeśli mag komunikuje się z zewnętrzną, obiektywną istotą, gdzie są empiryczne dane potwierdzające tę obiektywność? Z pewnością trafiłeś w sedno. Jednak, dlaczego to ma jakieś znaczenie? <<
W hermetyzmie Bardona ma to bardzo duże znaczenie. Różnica pomiędzy własną projekcją czy tez subiektywnym błędnym pojmowaniem obiektywnej rzeczywistości, a faktyczną obiektywną percepcją obiektywnej rzeczywistości jest jak różnica pomiędzy teatrem i prawdziwą magią. Zdolność obiektywnej percepcji jest fundamentalna dla praktyki prawdziwej magii. Bez niej, budujesz inicjacyjny "domek z kart", który z pewnością się zawali, czy zamek z piasku, który zostanie zmyty.
>> Z hermetycznej perspektywy wszyscy jesteśmy częścią boskości, zatem cokolwiek stworzymy zabarwione jest tą samą boskością. <<
Cóż... jest to bardziej kwestia redukcji. :) Tworzymy z taką "boskością", jaką jesteśmy w stanie wysyłać. Jeśli nawet nie znamy głębi swojej boskości, to możemy wysyłać czy przekazywać tylko nieznaczną część tej boskości, jaką naprawdę posiadamy.
Wtajemniczenie jest zestawem ewoluujących osobę technik, w których świadomie i celowo dążymy do odkrycia naszej własnej boskości i wyrażania jej pełniej i wyraźniej. Twój argument, że wszystko co tworzymy natchnione jest tą samą boskością, jaką posiadamy, nie wychodzi z perspektywy wtajemniczonego. Lepsze byłoby ujęcie: "Wszystko co tworzymy jest napełnione taką ilością naszej boskości, jaką jesteśmy w stanie w to przesłać."
Moim zdaniem twój argument nie usprawiedliwia stwierdzenia, że nie ma znaczenia fakt, że doświadczenie jest subiektywną projekcją własnej psyche czy że jest rzeczywistością obiektywną. W magii Bardona, to ma znaczenie. :)
>> Truizmem jest stwierdzenie, że magiczny światopogląd nie widzi sprzeczności pomiędzy mówieniem, że istota jest zarówno zewnętrzna wobec jaźni i całkowicie subiektywna. Jeśli ktoś mówi, że musi być tak albo tak, to nie objął w pełni idei swojej własnej boskości, a wciąż nie żyje magicznym paradygmatem. <<
Jako hermetyk mam nadzieję, że zechcemy spojrzeć w to głębiej i że nie będziemy brać takiego stwierdzenia dosłownie. By to stwierdzenie było poprawne z hermetycznej perspektywy, powinno być napisane jako: "Można posiadać całkowicie subiektywną percepcję obiektywnie zewnętrznej istoty." To nie oznacza, że zewnętrzna istota jest tym samym subiektywna. Jedyną rzeczą "subiektywną" w tym równaniu jest percepcja obiektywnie zewnętrznej istoty.
Lecz jako magowie, a przynajmniej jako bardoniści, kształcimy nasze zdolności rozróżniania i percepcji, więc możemy faktycznie obiektywnie postrzegać obiektywną rzeczywistość rzeczy. Mag funkcjonuje właśnie na poziomie obiektywnym! Obiektywna rzeczywistość jest właśnie "magicznym paradygmatem". Zatem konieczne jest, byśmy byli w stanie odróżnić co jest obiektywne, a co subiektywne.
Jeśli osoba nie jest w stanie odróżnić subiektywnej od obiektywnej percepcji obiektywnej rzeczywistości, to z łatwością uzna projekcję swojej własnej psyche za obiektywną percepcję obiektywnej rzeczywistości. I przeciwnie, z łatwością pomyli ważną obiektywną percepcję z subiektywną percepcją i nie będzie ufał temu, czemu powinien ufać. Innymi słowy, brak rozróżnienia w tym obszarze doprowadzi do dużej ilości pomieszania i zaprowadzi w wiele ślepych uliczek.
>> Czy poprawne będzie twierdzenie, że łatwiej jest obiektywnie postrzegać komunikację pasywną niż aktywną? <<
Niekoniecznie. Stanowi to wyzwanie, szczególnie na początku, niezależnie od techniki, jaką się stosuje. Główną różnicą jest to, że jest bezpieczniej i z mniejszymi konsekwencjami.
>> Jeszcze jedno pytanie, o samą semantykę: czy byłoby poprawne nazwanie pasywnej komunikacji inwokacją mniejszego stopnia? <<
Nie, to nie jest inwokacja. Inwokacja występuje, gdy przywołujesz zewnętrzną istotę by wypełniła twoją świadomość siebie. Przy pasywnej komunikacji oferujesz jedynie "pustą" dłoń. Innymi słowy, istota nie wypełnia twojej świadomości siebie. Inwokacja jest pasywną formą scalania swojej świadomości z innym, podczas gdy w pasywnej komunikacji w ogóle nie występuje scalanie świadomości.