>> Myślę, że szkodliwe jest ignorowanie istnienia i działania autonomicznych istot planetarnych, do których adresowana jest większość ewokacji i zaklęć. <<
Nic takiego nie sugerowałem. Powiedziałem, że ewokacje, które próbują wymuszać, nie docierają do płaszczyzn, gdzie istnieją autonomiczne istoty. Takie ewokacje sięgają jedynie do psyche, szczególnie do tej części psyche, która ma potrzebę przymuszania innej istoty. Filtry psyche muszą być odłożone na bok, by w ogóle móc dosięgnąć tych innych płaszczyzn - *pierwszym* krokiem w ewokacji baronowskiej jest mentalna wędrówka do sfery istoty, jaką chcemy przywołać. Sama wędrówka wymaga odłożenia na bok filtru psyche.
Jeśli psyche maga nie zostało przekształcone i jeśli mag nie jest w stanie rozpoznać filtra swojej psyche, odłożyć go na bok i funkcjonować oddzielnie, to nieuniknienie przywoła istotę swojej potężnej psyche. Taka jest po prostu natura ludzkiego ciała mentalno-astralno-fizycznego.
W tym kontekście, gdy coś wewnątrz psyche jest błędnie identyfikowane i wierzy się, że jest to autonomiczna istota, to w jaźni tworzy się rozłam. Ta schizma tworzy określoną dynamikę energetyczną wewnątrz psyche, wzmacniając iluzję niezależnej mocy w umyśle osoby, która nie rozumie praw działających w ludzkiej psyche. Ta schizma może wytworzyć olbrzymie ilości energii psychicznej, która może wywoływać nawet skutki astralno-fizyczne.
Kiedy ktoś próbuje zmusić tę błędnie rozpoznaną część własnej psyche do poddania się lub gdy próbuje ją zniszczyć, to jest jakby próbował odcinać swoją własną rękę. Twoja własna istota reaguje określoną siłą samozachowawczą, która wykładniczo zwiększa dynamizm stworzony przez wewnętrzny rozłam. Staje się to zaciekłym, samonapędzającym się kołem bez wyjścia - im więcej siły wywierasz, tym silniejszy i bardziej przebiegły jest twój wróg.
Podobnie, gdy ktoś próbuje negocjować umowę z błędnie rozpoznaną częścią własnej psyche, karmi tym energię stworzoną przez rozłam, lecz w sposób mniej ostry. Tutaj, zamiast przeciwstawiać się błędnie rozpoznanej części własnej psyche, wspiera się ją będąc w pozycji wymuszenia i ogólnej bezsilności. Jest to dokładanie do ognia psyche jej ulubionego materiału - oszukiwania samego siebie. Ze względu na swoją naturę, taka relacja wywołuje efekt kuli śniegowej. Gdy energia schizmy się rozbudowuje, ta umowa owocuje coraz bardziej namacalnymi skutkami i dana osoba staje się równocześnie coraz bardziej uzależniona od utrzymywania tego rozłamu i towarzyszącego jej oszukiwania samego siebie. Ponownie, staje się to zaciekłym, samonapędzającym się kołem bez wyjścia - im bardziej karmisz tę siłę i jej używasz, tym silniejsza się staje podczas gdy ty stajesz się słabszy.
W ewokacji Bardona jest jedna rzecz, które większość ludzi zdaje się nie brać pod uwagę. Mag dziewiątego kroku *jest w stanie dokonać każdego zadania, o jakie mógłby poprosić przywoływaną istotę*. Mag dziewiątego kroku nie jest w żaden sposób zależny od ewokowanej istoty, gdyż sam jest w stanie wykonać tę samą rzecz używając technik, jakie opanował w krokach od jeden do osiem. Zatem proszenie przywołanej istoty o wykonanie określonego zadania jest *kwestią wygody*, a nie konieczności. Zwalnia to maga z osobistego przeprowadzenia mechaniki wykonywania danego zadania.
>> Tak jak doświadczamy innych ludzi poprzez filtry naszych wcześniejszych doświadczeń, reakcji i oczekiwań... to samo można powiedzieć o wielu duchach. <<
Ewokacja wymaga od osoby więcej niż normalnego poziomu percepcji. Nasze filtry percepcji mogą być stosowne dla codziennych okoliczności, jak np. interakcje z innymi ludźmi, lecz ewokacja nie należy do tych okoliczności. Podchodzenie do ewokacji jako do takiej właśnie codziennej interakcji jest niebezpieczną grą, gdyż takie założenie jest niestosowne dla *magicznej* ewokacji.
Wszystko postrzegane przez jakiś filtr jest przefiltrowywane i podstawowa natura takiej rzeczy nie jest w pełni postrzegana. Mag kroku dziewiątego jest w stanie odłożyć taki filtr postrzegania na bok w KAŻDEJ okoliczności. Ta zdolność jest podstawowym warunkiem wszelkiej wyższej magii takiej jak ewokacja i mowa kabalistyczna. W ewokacji Bardona, mag zajmuje się *podstawową naturą* każdej przywołanej istoty. Ta *podstawowa natura* jest tym, co przyzywane jest do pojawienia się w trójkącie.
>> Widzę tutaj bliźniacze błędy. Pierwszy polega na postrzeganiu naszych projekcyjnych reakcji jako rzeczywistości (ktoś kiedyś mówił "pokaż mi czego nienawidzisz, a pokażę ci ciebie"). To wpływa na wiele relacji w różnych stopniach - podejrzewam, że wszyscy straciliśmy kiedyś dobrą okazję, gdy błędnie kogoś odebraliśmy! Drugi polega na myśleniu, że w postrzeganej osobie nie ma rzeczywistości. Wydaje mi się to odłamem solipsyzmu. Autor, który myśli, że reakcje publiczności są tak naprawdę projekcją jego własnych pragnień i lęków zazwyczaj nie będzie się rozwijał dalej jako autor / kompozytor / artysta. <<
To co tutaj piszesz ma zastosowanie dla międzyludzkich relacji, lecz nie dla magicznej ewokacji. Ewokacjonista musi być w stanie działać na dużo wyższym poziomie, gdyż inaczej nie będzie w stanie wykonać prawdziwej magicznej ewokacji.
>> Anioły są niebezpieczne, nawet gdy są nastawione przyjaźnie. <<
Nie zgadzam się. To ludzie przypisują tutaj różne cechy. Istoty anielskie są całkowicie przewidywalne i konsekwentne. Jednak, gdy ktoś napotka taką istotę będąc wciąż przywiązanym do swojego filtra percepcji, to istota *wydaje się* niebezpieczna i niekonsekwentna. Tak jak w przypadku słońca świecącego na plamę oleju - światło jest załamywane prawie jak w kalejdoskopie.
>> Tak samo jak fizyczny sprzęt nie ma pojemności by wytrzymać poziomy energii czy ogrom złożoności, które występują na poziomie anielskim (szczególnie wyższego rzędu) <<
Te energie nie są fizyczne, tylko mentalne.
>> Praktycznie niemożliwe jest, by w pełni uciec obecności i działaniu filtrów percepcji i emocji podczas fizycznego życia. Są one przecież mechanizmami, poprzez które nasza wcielona świadomość doświadcza "rzeczywistości" <<
Chodzi mi o to, że są one *częścią* mechanizmu, poprzez który wcielona ludzka świadomość postrzega, lecz są one tylko najniższą częścią. Posiadamy również wyższe części naszej zdolności postrzegania. Co więcej, *możemy* odłożyć na bok niższe części i funkcjonować tylko z samymi wyższymi częściami. Jest to percepcja samodzielnego ciała mentalnego, pozbawionego filtrowania astralnego i fizycznego.
W przypadku ewokacji Bardona, pierwszym krokiem jest wędrówka samodzielnym ciałem mentalnym (opanowana w ósmym kroku) do sfery istoty, którą chcesz przywołać i przywitanie jej. Zatem od początku postrzegasz podstawową naturę tej istoty *bez* astra-fizycznej filtracji. Jest to podstawowa różnica pomiędzy ewokacją bardonowską, a innymi formami ewokacji - znasz podstawową naturę istoty *zanim* ją przywołasz.
Wskazuje to też, że mag może przywoływać tylko te istoty, których w wędrówce mentalnej może dosięgnąć ze względu na swoją dojrzałość. Innymi słowy, jeśli ciało mentalne dojrzało do etapu, gdzie może wędrować do sfery Wenus, to ewokacja istoty Wenus staje się możliwa. Jeśli jednak jest w stanie dosięgnąć jedynie sfery Księżyca, to nie będzie w stanie przywołać istoty Wenus.
Praktyka ewokacji Bardona jest *procesem* wtajemniczenia. Nie jest to tylko *technika*. W miarę, jak ciało mentalne dojrzewa, sięga coraz wyższych płaszczyzn i mag jest w stanie przywoływać coraz wyższe istoty. Innymi słowy, ilościowe zdolności maga utrzymują tempo razem z jakością istot napotkanych poprzez praktykę ewokacji. Kiedy mag osiągnął poziom dojrzałości Wenus, to naprawdę jest w stanie dokonać wszystkiego, co istota Wenus. Dlatego też mówię, że ewokacjonista bardonowski jest w stanie samodzielnie wykonać wszystko, co przywoływana istota może zrobić za niego.
>> Szczerze mówiąc, to zadziwia mnie myślenie, iż jakikolwiek poziom istnienia jest wolny od tego rodzaju żerowania na innych, jakie nasze ludzkie duchy w tak oczywisty sposób często przejawiają. <<
Moje doświadczenie *po odsunięciu na bok ludzkich filtrów percepcji* ukazuje, że ta cecha żerowania na innych jest unikalna dla ludzi. Nigdy nie napotkałem tej cechy w *podstawowej naturze* przywoływanej istoty ani też podczas żadnej z eksploracji różnych sfer.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
27 września 2002