>> Mam pytanie o magię enochiańską. O ile nie jestem wielce zainteresowany praktycznymi odpowiedziami, o tyle jestem zainteresowany tym, dlaczego większość pisarzy hermetycznych (np. francuski Moryason) ostrzegają przed nią. Śmieszne jest to, że nikt jasno nie mówi, że jest ona "zła" lecz wszyscy traktują temat z dystansem. <<
Według mnie enochianizm to nic więcej jak produkt racjonalnego umysłu, który nie posiada żadnej wrodzonej magicznej wartości. Jego teza o "języku aniołów" z hermetycznego punktu widzenia jest absurdem. Przypomina mi to ludzi mających obsesję na punkcie języka "Śródziemna" z trylogii Tolkiena. Podobnie jak "język" enochiański jest to jedynie wytwór współczesnego ludzkiego umysłu, który nie ma żadnej podstawy w obiektywnej rzeczywistości.
Podobnie przyzywane "istoty" są produktem jedynie racjonalnego aspektu ludzkiego umysłu i dopóki nie rozumie się tego od początku, to może wystąpić bardzo dużo złudzeń i oszukiwania siebie. Osobiście, nie znajduję żadnej wartości w enochianizmie.
>> Chciałbym się również dowiedzieć dlaczego odrzucasz Magię Enochiańską jako bezwartościową. Nie rozumiem też, dlaczego idea "anielskiego języka" jest z punktu widzenia hermetyzmu absurdem. <<
Na "anielskim" poziomie świadomości, komunikacja nie jest kwestią słów. Jest kwestią podstawowego znaczenia, przekazywanego bezpośrednio bez żadnego ubrania. "Anielski język" złożony ze śmiesznie brzmiących słów całkowicie mija się z celem.
>> Idea Magicznego Języka to główny temat Kabaly Bardona! <<
Kabała Bardona dotyczy magicznej *wymowy*, a nie magicznego *języka*. Taka wymowa może zostać zastosowana dla każdego ziemskiego języka. Nie jest również żadnym "angielskim językiem".
>> Nie jestem również pewien tego, co rozumiesz mówiąc że istoty enochiańskie są "produktem jedynie racjonalnego aspektu ludzkiego umysłu". Jeśli istoty enochiańskie są jedynie częścią psyche i nie mają obiektywnego, niezależnego istnienia, to ok., lecz jak mogą odnosić się tylko do umysłu racjonalnego? Z pewnością, jeśli są jedynie wewnątrz osoby, to są głównie związane z podświadomością, a nie z umysłem racjonalnym? <<
Podświadoma psyche złożona jest z dwóch głównych czynników - racjonalnego umysłu i instynktownej emocji. Tworzenie enochiańskich istot dzieje się na styl komputerowy - działa tu czysty racjonalizm i logika, pozbawione instynktu i emocji. Wszelka występująca tu emocja jest sprowadzana do równania przez maga, lecz nie jest wewnętrzną częścią procesu.
>>Skoro aksjomat hermetyczny mówi, że każdy czynnik w mikrokosmosie odpowiada czynnikowi w makrokosmosie, to jak istoty enochiańskie mogą reprezentować jedynie cechy w mikrokosmosie? <<
Te istoty reprezentują czynniki w podświadomej psyche danej osoby, która reprezentuje uniwersalne siły. Jako że przedstawiają one ludzką psyche, ich powiązanie z uniwersalnymi siłami jest tak zaburzone, że praktycznie nie istnieje. Innymi słowy, one bezpośrednio odzwierciedlają psyche osoby, lecz w bardzo zawiły, pośredni, okrężny sposób odzwierciedlają siły leżące u podstaw ludzkiej psyche. Dlatego też oceniam, że nie mają żadnej dostrzegalnej wartości, szczególnie dla nowicjusza.
>> Ostatecznie, jeśli enochianizm jest gorszy od magicznych systemów, które faktycznie dotyczą obiektywnych istot, dlaczego jest generalnie uważany za system, który szybciej niż inne kontaktuje cię z potężnymi obiektywnymi istotami i siłami? <<
Jest to związane z naturą nie przekształconej psyche. Inne systemy, które dotyczą ewokacji obiektywnych istot, gdy wykonywane są przez nie przekształconą psyche, bezpośrednio oddziałują na instynktowną emocjonalną naturę i stanowi to większą trudność niż enochianizm, który podłącza się bezpośrednio jedynie do racjonalnego umysłu. Racjonalny umysł jest niższym i bardziej dostępnym aspektem współczesnej psyche, a zatem daje szybsze i łatwiejsze rezultaty w wyżej wymienionej postaci.
Jako narzędzie, przypisałbym magię enochiańską do Hod i do pracy z racjonalną analizą psyche. Gdyby używać jej w ten sposób, z pełną świadomością, że przyzywa się jedynie zawartość własnej psyche i badać ją z racjonalnej perspektywy, wtedy magia enochiańska może mieć praktyczną wartość. Jednak istnieją dużo lepsze i bardziej bezpośrednie (mniej podatne na złudzenia) metody - takie jak praca ze zwierciadłami duszy i praca z transformacją charakteru, jakie występują u Bardona.
W oryginalnym liście dotyczącym magii enochiańskiej, Josuah powiedział, że o ile kilka osób jej odradzało, to żaden nie podał szczegółów w tym zakresie. Myślę, że głównym tego powodem jest fakt, że magia enochiańska jest tak popularna i mówienie o niej źle wywołuje niezłe zamieszanie. ;-) Jest to dla nowicjuszy tak kusząca praktyka (gdyż dość szybko daje, zdawałoby się obiektywne, rezultaty), że występowanie przeciwko niej wymaga wiele czasu i wysiłku. Zazwyczaj jest to również daremna strata czasu i wysiłku. Skoro jednak Josuah zadał swoje pytanie tutaj, na forum dotyczącym Bardona, myślę, że ten temat zasługuje na pełniejszą odpowiedź. Bardon to nie Złoty Brzask (ang. Golden Dawn) - czy właśnie nie to przyciąga nas do Bardona - fakt, że jego system jest inny? Należy się zatem spodziewać, że niektóre praktyki ZB nie będą stosowne dla początkującego ucznia WdH.
>> Przedstawiam fragmenty komentarza Benjamina Rowe na ten temat: "Dla osób, które intensywnie używały tego systemu jasne jest, że nie chodzi tutaj o produkt ludzkiej kreatywności, lecz o istotę posiadającą dużo wyższą percepcję i dużo większy zakres działania. Wszystkie magiczne istoty, które są związane z tym systemem (z wyjątkiem złych demonów) przedstawiają co najmniej ludzki poziom rozwoju. Każda z nich ma naturę tak głęboką i złożoną jak człowiek i każda ma tak silną wolę. Co więcej, system wydaje się dotykać każdej części magicznego wszechświata; żaden mag jeszcze nie znalazł granicy jego powiązań. Te dwa fakty pokazują, że pochodzenie tej magii musi być naprawdę boskie. Żadne niższe źródło nie byłoby w stanie związać razem elementów, jakie są tu zawarte; żadne niższe źródło nie uczyniłoby tych elementów tak bezpośrednio i doskonale czułymi na wolę ich użytkownika." <<
Właśnie tak wygląda ludzka psyche dla osoby, która nie rozumie jej potężnego potencjału twórczego. Od wewnątrz, zdaje się nieskończona i boska, lecz kiedy wyjdzie się na zewnątrz, staje się oczywiste, jak bardzo jest ona naprawdę ograniczona. Kiedy czytałem te komentarze, to widziałem tu jedynie perspektywę od wewnątrz. Wszystko co opisuje wpasowane jest w tę perspektywę, a nic nie dotyczy perspektywy z zewnątrz. Benjamin jest oczywiście bardzo utalentowany i szczery i wydaje się, że przenosi enochianizm poza tę perspektywę wyłącznie z wewnątrz, lecz śmiem twierdzić, że Benjamin jest rzadkim przypadkiem. Niebezpieczeństwo, jakie widzę w enochianizmie jest tym samym niebezpieczeństwem, jakie widzę we wszystkich aktach ewokacji wykonywanych bez osiągnięcia wystarczającej transformacji siebie i regeneracji psyche. Bez zrozumienia tego terytorium, BARDZO łatwo jest się zgubić. Tak naprawdę dużo bardziej prawdopodobne jest, że się zgubisz niż że odnajdziesz właściwą drogę.
>> Metafora o zgubieniu się jest ciekawa. Zgłębiają coś *nowego* w psyche z definicji jest się zagubionym, gdyż nigdy wcześniej się tam nie było. Widzę, że znajdują tu działanie dwa mechanizmy: 1. można znaleźć mapę stworzoną przez wcześniejszych odkrywców, a potem odnaleźć i rozwinąć zaufanie do naturalnych przewodników. Oznacza to, że terytorium jest dla ciebie nowe, ale możesz korzystać z ostrzeżeń i odkryć innych osób. 2. Znaj drogę do domu (lecz nie zostawiaj za sobą śladu okruszków, gdyż wiemy, że to nie działa :-) <<
Myślę, że najważniejszą rzeczą jest kontekst, w którym zachodzi zgłębianie psyche. W przypadku magii enochiańskiej, nie jest powiedziane, że polem działań jest psyche. Tak naprawdę, to zazwyczaj przedstawiane jest to zupełnie odwrotnie. Zatem nowicjusz wchodzi w to myśląc, że jego doświadczenia nie mają nic wspólnego z jego psyche. Ten fakt gwarantuje zagubienie - to jakby wędrować po Chinach z mapą Japonii i słownikiem polsko-japońskim! ;-)
Magia enochiańska *może* zostać użyta do świadomej eksploracji tej sfery osobistej i grupowej psyche, lecz tylko jeśli w takim właśnie kontekście zostanie zastosowana. Problem stanowi jednak fakt, że metodologia połączona z niższym poziomem astralnym na którym jest używana, może tworzyć bardzo skomplikowane doświadczenia, których nowicjusz nie jest w stanie kontrolować.
Tak jak mówiłem to wiele razy, istnieją lepsze, bezpieczniejsze i bardziej bezpośrednie sposoby. Najlepszą metodą jaką znam to krok pierwszy, drugi i trzeci systemu Franza Bardona. Tutaj praca jest od samego początku umieszczona we właściwym kontekście. Co więcej, przeniesiona jest z niższego astralnego poziomu gęstych symboli i umieszczona w wyraźniejszym miejscu introspekcji i celowej transformacji.