>> Od długiego czasu nurtuje mnie jedno pytanie i nie mogę znaleźć odpowiedzi. Chodzi o to, czy świadomość jest wytworem mózgu, czy też mózg jest wytworem świadomości? <<
Fizyczny mózg jest *fizycznym* organem, którego ludzka świadomość *wymaga* by móc bezpośrednio oddziaływać na sferę fizyczną i bezpośrednio jej doświadczać. Świadomość istnieje niezależnie od fizycznego mózgu i nie jest w żaden sposób produktem ani też jej istnienie nie jest zależne od istnienia fizycznego mózgu. Jednak jeśli ludzka świadomość chce bezpośrednio doświadczać lub oddziaływać na sferę fizyczną, to musi to wykonywać *poprzez* fizyczny mózg.
>> Innymi słowy: czy świat i ciało są snem świadomości, czy też system mózgowy śni o świecie w dzień i noc? <<
Ani jedno ani drugie. ?Świat i ciało? są aspektami czy manifestacjami świadomości, lecz nie są one ?snem?.
>> Chciałbym wierzyć, że ciało i świat są śnione przez świadomość, gdyż to oznacza, że życie będzie biegło dalej po śmierci ciała i mózgu i znaczy, że życie jest czymś więcej niż tylko przetrwaniem i prokreacją <<
Fakt, że życie jest wieczne nie zależy od tego, czy ?ciało i świat? są ?snem?. Życie jest świadomością, która jest wieczna ? dopiero *formy* jakie świadomość wypełnia w sferze doczesnej, są *doczesne*. Myślę, że mylisz Życie z formą.
>> większość moich doświadczeń wspiera teorię, że to wszystko to neurony i chemia mózgu... moje własne doświadczenia jedności, poszerzonej świadomości, bycia bogiem i poza życiem i śmiercią, były wywołane przez narkotyki, chemikalia i odczuwałem to jako jedyną prawdę, jako to czym naprawdę jestem, było to coś jak oświecenie, a po kilku godzinach, kiedy słabł efekt narkotyku, zostawałem ze swoim małym ego... czy zatem oświecenie jest zmianą chemii mózgu? <<
;-) Nie. Chemiczne zmienianie chemii mózgu wywołuje jednak skutek w twoich zdolnościach postrzegania, co *przypomina* bardzo, bardzo słabą imitację ?oświecenia?. Prawdziwe ?oświecenie? jest przekształceniem samej świadomości, a nie chemii mózgu. Ta transformacja samej świadomości na stałe zmienia sposób, w jaki świadomość integruje się z fizycznym mózgiem i jasność, z jaką świadomość jest w stanie w pełni wyrażać się poprzez ograniczenia nałożone przez fizyczny mózg.
>> A jeśli mózg jest uszkodzony czy też zmieniony przez chemię, alkohol czy chorobę, to czy oświecenie jest wtedy tracone? <<
Jeśli uszkodzona jest struktura fizycznego mózgu, wtedy świadomość nie jest w stanie doświadczać i działać w fizycznej sferze w ?normalny? sposób. ?Oświecenie? nie będzie ?utracone?, lecz jego zdolność do wyrażania siebie w sferze fizycznej faktycznie będzie zmieniona lub ograniczona.
Krótkotrwałe zmienianie chemii mózgu poprzez alkohol i inne narkotyki w żaden sposób nie wpływa na *prawdziwe* ?oświecenie?.
>> Nawet Ken Wilber pisze w swojej książce ?One Taste?, że po butelce wina, cała jego podtrzymywana przez 24h świadomość i bycie jednością z całym kosmosem jest tracone do momentu, gdy alkohol nie opuści jego ciała... <<
Wskazuje to wyraźnie, że nie osiągnął on bardzo głębokiego stopnia dyscypliny mentalnej.
>> Czy medytacja po prostu zmienia mózg i jego chemię na trochę lepsze? <<
Myślę, że zależy to od tego, co nazywasz ?medytacją?. :) Wtajemniczenie nie polega na zmienianiu chemii mózgu ? dotyczy transformowania samej świadomości, która, jak mówiłem powyżej, w żadnym stopniu nie jest zależna od fizycznego mózgu. Wtajemniczenie tworzy *permanentną* zmianę.
>> Również światopogląd Ramany, że codzienne życie jest takim samym snem jak śnienie. <<
Szczerze mówiąc, to jest to bzdura. Ostatecznie, jest to autodestrukcyjne spojrzenie na świat.
>> Czy jakiś sens ma medytacja i zmiana świadomości poprzez różne techniki czy nawet bycie tu i teraz, skoro jakiś wypadek czy choroba mogą uszkodzić mózg i ponownie cofnąć mnie to stadium świadomości z początku ścieżki? <<
;-) Cóż, czy jest sens w braniu kolejnego oddechu, skoro z każdym oddechem masz bliżej do śmierci? Czy jest sens w myśleniu następnej myśli czy jedzeniu następnego posiłku? ;-) ;-) ;-)
>> Jak to możliwe, że miłość, błogość, ekstaza, cisza i oświecenie można osiągnąć biorąc środki takie jak ecstasy, prozac czy LSD? <<
;-) Nie można tych rzeczy osiągnąć w ten sposób. Przy pomocy tych narkotyków możesz mieć wszelki rodzaj *tymczasowej* zabawy, rozrywkowych doświadczeń, lecz nie będzie to *prawdziwa* ?miłość, błogość, ekstaza, cisza i oświecenie?! ;-) To czego doświadczasz poprzez chemiczne zmiany w fizycznym mózgu to naprawdę żałosne imitacje tych wyższych stanów.
>> Chciałbym, by te wątpliwości były nonsensem i by istniało życie poza ciałem, mózgiem i umysłem, lecz jak mogę się o tym przekonać, skoro zawsze jestem w ciele i nawet doświadczenia pozacielesne wydają się być tworzone przez mózg? <<
Cóż, jeśli podchodzisz do tego poważnie i chcesz zrobić coś co wymaga trochę więcej wysiłku Jaźni niż branie narkotyków, to polecam ?Wtajemniczenie do Hermetyzmu? Franza Bardona.
>> A jeśli masz stałą świadomość, która zawsze tam będzie etc., to czy możesz powiedzieć mi co się z tym dzieje gdy upijesz się, zostaniesz uśpiony czy walnie cię doniczka z piątego piętra? <<
O ile nie mogę mówić z własnego doświadczenia o uszkodzeniu mózgu czy narkozie, to mogę mówić o byciu pijanym i pod wpływem innych chemicznie zmieniających mózg substancji. :) Doświadczam przewidywanych *fizycznych* skutków tych substancji, lecz moja świadoma uwaga i kontrola nad sobą nie są w żaden sposób dotknięte.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
31 czerwca 2005