>> Czułem ostatnio w mojej głowie nacisk i wydaje się bardziej niż przypadkowe go, że pojawił się on w momencie próbowania wzmocnienia moich zdolności ognia (ćwiczenia wizualizacyjne WdH i zajmowanie się negatywnymi cechami charakteru) - czy to oznacza, że posiadam blok energetyczny lub próbuję zbyt mocno? Co mogę zrobić by to zwalczyć, jeśli jest tu jakiś związek?
Same ćwiczenia wizualizacji zdają się wymagać od moich zdolności ognia więcej niż cokolwiek, czego do tej pory doświadczyłem w medytacji. Używam również TMO do wzmocnienia swojej woli i wstrzemięźliwości (obecnie nie mam zbyt dużo szczęścia na tym polu), impregnacji jedzenia i picia, autosugestii przy pomocy sznurka z supełkami przed pójściem spać i po obudzeniu oraz ćwiczenia oddychania porami.
Moim głównym problemem w transformacji charakteru jest obecnie wstrzemięźliwość seksualna i myślałem i medytowałem nad źródłowymi przyczynami tego problemu i nie mogę zdecydować, czy jest to problem powietrza (aspekt fantazji/obsesji/nudy) czy problem ognia (pożądanie, kompulsywność, brak wystarczającej siły woli). Być może jest to połączenie ich obu. Szukałem wartości w moim pozytywnym zwierciadle duszy, które mogłyby zrównoważyć / przekształcić negatywne, lecz nie mam z tym szczęścia, chociaż jestem teraz bardziej świadomy całości procesu, mogę obserwować go z bardziej oddzielonej perspektywy - łańcuch zdarzeń: istnieje myśl / fantazja (powietrze), która jest zazwyczaj obrazowa (ogień), co prowadzi do zaangażowania poziomu astralnego / emocjonalnego (woda), i to astralne "paliwo" napędza i umacnia aspekt fantazji, który prowadzi do fizycznego podniecenia i na tym poziomie pojawia się uzależniający aspekt uwalnianych hormonów / chemikaliów (ogień?) i fizycznych odczuć (ziemia?).
Ostatecznie, nie jestem w stanie kontrolować tych podstawowych fizjologicznych i emocjonalnych pragnień (hmm, czy istnieje taka rzecz jak fizjologiczne pragnienie lub tylko fizjologiczna *reakcja* na emocjonalne czy mentalne pragnienie?). <<
Czytając twoje słowa widzę wyraźnie, że wiele, jeśli nie całość "nacisku w twojej głowie" jest konsekwencją tego, że próbujesz (a właściwie walczysz o to) stłumić swoje seksualne pragnienia. Myślę, że powodem dla którego da walka ostatecznie skutkuje w fizycznym nacisku w obszarze ognia jest sposób, w jaki dokonujesz tego tłumienia.
Istnieją trzy składniki ludzkiej seksualności: biologia, emocja i myśl. Nażniejszym i niezbędnym jest imperatyw biologiczny. Jako ludzie jesteśmy stworzeniami seksualnymi o podstawowej, instynktownej, fizjologicznej, genetycznie zaprogramowanej *potrzebie* seksualnej interakcji. Niezależnie od tego, co myślimy racjonalnie czy czujemy na emocjonalnym poziomie, to zawsze biologiczny imperatyw ma ostatnie słowo. Tak działa Natura.
Jednak jako ukulturowieni współcześni ludzie, *posiadamy* różne rodzaje myśli i emocji otaczające i modyfikujące ten biologiczny imperatyw i wiele z tych myśli i emocji jest w bezpośrednim konflikcie z samym biologicznym imperatywem. Główną z tych rzeczy jest idea, że seksualność i jej ekspresja jest "brudna", "grzeszna" i nie "duchowa".
Innymi słowy, jesteśmy uczeni myśleć i czuć takie rzeczy w stosunku do naszej seksualności, które są bezpośrednio sprzeczne z naszą podstawową naturą jako ludzi. Ten podstawowy konflikt tworzy wiele różnych bardzo złożonych negatywnych struktur wewnątrz ludzkiej psyche, prowadząc do problemów winy, poczucia wstrętu do siebie, uzależnienia od seksu, dysfunkcji seksualnej etc. Co więcej, ten wewnętrzny konflikt jest zaostrzany przez naszą kulturę i używany do kontrolowania zachowania (np. seksualne reklamy i media, fundamentalne religie, pornografia etc).
Rezultatem jest to, co opisałeś, gdzie seksualna reakcja ma głównie *mentalne* pochodzenie. Innymi słowy, *zaczyna się* mentalną fantazją i schodzi stamtąd do fizycznego podniecenia. Podczas, gdy prawdziwa, czy też prawdziwie naturalna seksualna reakcja *zaczyna się* od fizycznego ciała i biologicznego imperatywu.
W tych okolicznościach, gdzie nasz związek z naszą seksualnością został odwrócony w stosunku do jego *naturalnego* stanu, najbardziej nieproduktywną rzeczą do zrobienia jest "walczenie z problemem" poprzez tłumienie *fizycznego* podniecenia. To już nie jest *źródłem*, a jednak jest najczęściej adresowane, gdyż uważane jest za aspekt "brudny/grzeszny/nieduchowy".
Jeśli więc chcesz wyrównać swoja seksualność ze swoim *naturalnym* stanem, a zatem usunąć ją z nienaturalnego doświadczania nałogu i wstydu, to zacząć należy od twojego *myślenia*. Zbadaj swoje myśli dotyczące *twojej* seksualności i odszukaj wzorców, które przyjąłeś z powodu kulturowego, socjalnego i rodzinnego wpływu. Porównaj je z tym, jak *ty* naprawdę czujesz się wobec *swojej* seksualności (radykalna szczerość) i posłuchaj *bardzo* uważnie tego biologicznego imperatywu. Popatrz na nawyki myślowe, jakie rozwinąłeś wobec swojej seksualności, szczególnie na mechanizm, który prowadzi do seksualnej fantazji i ogólnej "mentalizacji" seksualności.
Wewnątrz tego badania siebie odnajdziesz *praktyczne* sposoby, dzięki którym możesz przekształcić swoje myślenie w odniesieniu do swojej seksualności i do swojego związku z biologicznym imperatywem. Sam biologiczny imperatyw nie jest niczym wstydliwym, uzależniającym ani dysfunkcjonalnym. :) To są negatywne wpływy wewnętrznego konfliktu pomiędzy tym, co nauczyliśmy się myśleć, a tym, jak zaprojektowała nas natura. Kluczem, który zrzuca łańcuchy wiążące nas do tych negatywnych skutków jest rozwiązanie przyczynowego konfliktu mentalnego. Tak jak mawiają alchemicy, "słuchaj Natury... ona cię prowadzi".
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
1 kwietnia 2005