>> Chciałbym prosić o opinię zaawansowanych uczniów na dość dziwny temat: to co wydaje się wielce ważne dla innych "normalnych" ludzi (biznes, kariera, cele etc) staje się dla mnie coraz mniej znaczące z dnia na dzień. Martwi mnie, że luka pomiędzy moimi zainteresowaniami, a moimi społecznymi relacjami może odseparować mnie od... społecznej i ekonomicznej rzeczywistości. <<
Twoja wiadomość wyrwała mnie z wakacyjnej bezczynności, gdyż niesie ważne pytanie, któremu każdy wtajemniczony musi w którymś momencie sprostać. To, jak mu sprosta, tak naprawdę określa przyszły kurs wtajemniczenia i duchowego wzrostu.
Myślę, że ostateczny cel inicjacji, to spadnięcie do sfery wewnętrznej, *a następnie uzewnętrznienie tego, co znajdziesz w środku*. Zostawienie tego w środku nie daje nic dobrego. Kiedy nie jest uzewnętrznione, nie ma prawdziwego życia. Lecz wspomniane uzewnętrznienie nie jest tylko kwestią uzewnętrzniania by zmieniać zewnętrzny świat. Nie jest to kwestią próbowania sprowadzenia innych do twojego sposobu myślenia i bycia. Jest to natomiast, po prostu kwestia BYCIA tym kim *ty* jesteś.
Idealnie pasuje do tego starożytne chińskie przysłowie: "Ptak nie śpiewa, gdyż ma odpowiedź. Śpiewa, gdyż posiada pieśń." I jak wiemy, ptak będzie śpiewał swoją pieść w mieście pełnym ludzi tak samo pięknie jak w głębokim lesie.
To, co leży wewnątrz każdej osoby jest jak pieśń ptaka: gdy jest zaśpiewana, zwiększa piękno tego świata. Jednak my ludzie, nauczeni jesteśmy zmieniać naszą wewnętrzną pieśń, by pasowała do akceptowalnych społecznych zachowań, i w konsekwencji niewielu z nas naprawdę ją śpiewa. Czynimy ją "odpowiedzią" - rzeczą, która ma cel odmienny niż prosta, spontaniczna pieśń.
Nie ma żadnego znaczenia, jak inni śpiewają, czy nie śpiewają. Znaczenie ma jedynie to, że *ty* śpiewasz. Śpiewaj swoją pieśń w *każdych* okolicznościach, lecz śpiewaj ją tylko dlatego, że jest to *twoja* pieśń, a nie dlatego, że potrzebujesz, by inni śpiewali swoje pieśni. Nie marnuj swojego czasu czyniąc osądy na temat tego, czy inni tak naprawdę śpiewają swoje pieśni. Zamiast tego, skup się na śpiewaniu swojej własnej pieśni.
Odkryłem, że z praktyką, mogę śpiewać swoją pieśń w każdym miejscu i każdym czasie, niezależnie od okoliczności. Staje się to sztuką śpiewania w harmonii z okolicznością chwili. Śpiewam moją pieśń, gdy dyskutuję o przyziemnych sprawach i moja dyskusja staje się aspektem mojej pieśni. Zamiast wycofywania się ze świata, sprowadzam siebie do świata.
>> Wspominałem, że problemem byłoby, gdybym pokazał w swoich relacjach biznesowych, że nie interesują mnie te interesy i tematy rozmów. Jak mógłbym czuć zainteresowanie w dyskutowaniu nad budżetem i terminami oraz toczyć biurowe wojny po medytacji nad akashą, czy po ćwiczeniu Archaeous ... i czytać rzeczy o dużej skali i długoterminowym zanieczyszczeniu, które wpływa na Ziemię? Nie mówię tutaj tylko o logice, ale o emocjach. I wierzę, że tutaj właśnie leży część problemu: ponieważ pracowałem "nad" swoim astralnym ciałem i muszę uznawać tego rodzaju emocje. Sama w sobie jest to pozytywna rzecz - lecz pełna konsekwencji społecznych, gdyż nie mogę ich ignorować. <<
Twoje emocje nie mogą ciebie kontrolować. Musisz raczej nauczyć się rządzić konsekwencjami, które wypływają z twoich spontanicznych emocji. Szanuj swoje emocje za to czym są, a następnie określaj, co chcesz z tymi emocjami zrobić, zamiast pozwalać samej emocji określać jej własne wyrażanie (zwłaszcza w sposoby nawykowe).
Sugeruję, byś *wyrażał* emocje, które opisujesz, lecz wyrażał je w sposób zgodny i harmonijny z okolicznościami. Właśnie to mam na myśli mówiąc "sztuka śpiewania w harmonii z okolicznością chwili". Co przeszkadza ci w sprowadzeniu tych rdzennych wartości do codziennych spraw biznesowych? Dlaczego nie wyrażać *rdzennych* wartości poprzez każde twoje działanie i dostosowywać ich ekspresję, by pasowała do każdej okoliczności.
W pewien sposób jest to aspekt ćwiczenia "dyscypliny myśli" z kroku pierwszego, w którym skupiasz całą swoją uwagę na danym zadaniu. Jeśli twoim zadaniem jest biznesowy obiad czy spotkanie, to sprowadź całą swoją jaźń, razem z całą swoją uwagą i intencjonalnie wyraź swoje rdzenne wartości. Oddziałuj ze swoimi partnerami biznesowymi w sposób, który jest prawdziwy dla twoich rdzennych wartości - w sposób, który wyraża twoją troskę o świat *i w sposób, który ukazuje co myślisz o ścieżce leczenia ran świata*. Innymi słowy, zarządzaj swoimi rdzennymi wartościami. Przy odrobinie zręczności (NIE fałszu czy grania, jak zdaje się zalecać Castenada), łatwo jest wyrazić swoje rdzenne wartości poprzez nawet najprostsze, najbardziej przyziemne sytuacje, bez obrażania nikogo ani szkodzenia interesom. Tak naprawdę podejrzewam, że odnajdziesz to, co ja odnalazłem - że to tak naprawdę zwiększa prawdopodobieństwo, że twoi współpracownicy szczerze cię polubią i będą chcieli z tobą pracować.
Widzisz, kiedy NAPRAWDĘ wyrażasz *swoją* Jaźń *w pełni i prawdziwie*, to tworzysz bezpieczną "przestrzeń" dla innych, by zrobili to samo, wyrażając siebie w pełni i prawdziwie. To bezpieczeństwo jest czymś, za czym większość ludzi tęskni, a gdy to odnajdziemy, daje nam szczęście. :)
>> Faktycznie odkryłem "kilka" rzeczy w tej sferze wewnętrznej (chociaż wciąż są trochę rozmyte. Poza pytaniami połączonymi z moimi zwierciadłami i kilkoma ...darami do rozwinięcia, głównym elementem jest ten krzyk: "Rozchodzimy się. Gaia cierpi. Duchy Natury cierpią. Co można zrobić?" <<
JEDYNĄ rzeczą nad którą każdy z nas ma moc, to prawdziwe wyrażanie naszej wewnętrznej jaźni przez zarządzanie nią, urzeczywistnianie jej i tworzenie z niej konkretnej obecności wewnątrz przyziemnego świata. Jeśli widzisz, że ludzie się rozchodzą, to scalaj! Innymi słowy, jeśli rozumiesz ludzkie zachowanie, które mogłoby pomóc sytuacji, to sam się tak zachowuj. Stań się przykładem lekarstwa traktując innych w sposób, w jaki postrzegasz, że wszyscy ludzie "powinni" traktować siebie nawzajem!
>> I jako że jestem względnie empatyczny, kontrast pomiędzy "atmosferą WdH" a przyziemnym biznesem jest dla mnie dysonansem, gdy jestem w grupie biznesowej. <<
Hermetyzm jest drogą równowagi. Ważne jest, byśmy wypełniali wszystkie luki pomiędzy naszą praktyką hermetyczną, a przyziemnymi stosunkami. Jest to akt sprowadzania duchowej strony nas samych do naszych przyziemnych interakcji, co uziemia to, czego się uczymy i czyni z tego prawdziwą moc, a nie tylko garść nieskutecznego myślenia. Tak, może to być wyzwaniem, by rozgryźć, jak sprowadzić swoją wewnętrzną treść na zewnątrz i wyrażać ją skutecznie i właściwie, lecz NIE jest to wyzwanie nie do pokonania i opanowanie tego wyzwania jest ważne dla hermetycznego maga.
Sugeruję, byś zbadał, dla której części tego, co jest w tobie, łatwiej jest być oddzielonym od przyziemnego świata niż sprowadzać całą twoją jaźń DO przyziemnego świata.