>> I stąd moje pytanie - jak się odnosi hermetyzm do ziemskiej miłości..? <<
Obie te rzeczy są *ludzkie*. Ziemska miłość jest istotną częścią ludzkiej egzystencji.
>> Czy posiadanie kogoś bliskiego sercu pomaga, czy może przeszkadza w duchowym wzrastaniu...? <<
Miłość, we wszystkich swoich postaciach jest KLUCZEM. Jeśli masz tyle szczęścia by mieć kogoś bliskiego sercu, to może być to brama do niezwykłego duchowego rozwoju. Miłość NIGDY nie jest przeszkodą - jest ona NAJWIĘKSZĄ korzyścią. Czasem może boleć i powodować intensywne emocjonalne zagubienie, lecz to przynosi ze sobą szybki rozwój, czyż nie? Czy nie sprawia to, że kwestionujesz całą swoją egzystencję? A czy zajmowanie się hermetyzmem nie robi tego samego?
>> lecz zastanawiam się, czy jest to stosowny motyw - żyć z hermetyzmem tylko dlatego, że nie byłem w stanie żyć z kimś..? <<
Nie, ucieczka nigdy nie jest odpowiednią motywacją dla zajmowania się hermetyzmem. Poza tym, transformacja własnego charakteru z pewnością wydostałaby na powierzchnię wszystkie nierozwiązane emocje, których tak bardzo starałbyś się unikać. Nadal MUSIAŁBYŚ się z nimi uporać.
Z drugiej strony, zajmowanie się hermetyzmem i zmiana samego siebie, jaką to wywołuje, czyni *ciebie* pełniejszą osobą. Dla mnie TO jest najlepszą definicją idealnego kochanka! ;-) Ktoś, kto jest w pełni sobą. Ktoś, kto już zbadał swoje emocje i zaczął szczerze przeżywać swoje życie.
>> i wiem, że bycie 'hermetykiem' oznacza bycie bardziej 'człowiekiem'... <<
ORAZ lepszym kochankiem! ;-) A na poważnie, to sugeruję wyobrazić sobie czym kochanie jest dla adepta . . . Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie ten stopień intymności i pewności? Możliwą głębię emocji?
>> Jestem również świadomy tego, że hermetyzm jest sposobem życia, a nie czymś, co wystarczy ćwiczyć... lecz ponownie - gdzie jest miejsce na to piękne, bardzo ziemskie uczucie miłości..? <<
A gdzie nie jest jego miejsce? Kochać JAKO hermetyk, a nie "zamiast czegoś".
>> czy jest to uczucie, które powinno się odsunąć razem z innymi emocjami...? <<
W hermetyzmie nie "odsuwa się" swoich emocji. Zamiast tego bada się je i przekształca. Zamiast pozwolić by emocje kontrolowały twoje życie, *ty* kierujesz nimi, *ty* określasz jak daleko pójdziesz za emocją. Nie zaprzeczasz im.
>> jestem teraz nieźle zagubiony..... <<
Dobrze! To oznacza, że kwestionujesz rzeczy, które POWINNY być kwestionowane. Gdyby tak nie było, nie byłbyś zagubiony. W sercu Równowagi adepta jest nieustraszona szczerość wobec samego siebie i chęć konfrontacji z jakąkolwiek częścią siebie, która może pokazać swą twarz. Miłość jest jak oczyszczający alchemiczny ogień, który ogrzewa materię, otwiera jej strukturę i uwalnia najbardziej lotną część - prawdziwego ducha. Zmiany, jakie wywołuje w tobie kochanie drugiej osoby, powinieneś przyjmować całym sobą, a nie odrzucać je, czy od nich uciekać.
Myślę, że hermetyzm spełnia doskonałą rolę w dostarczaniu osobie narzędzi, które pozwalają objąć CAŁĄ jaźń. Nie jest to "alternatywa" do bycia człowiekiem i napotykania doświadczeń, które każdy człowiek napotyka, takich jak kochanie drugiej osoby. To jedynie czyni te doświadczenia bogatszymi i dużo bardziej korzystnymi dla nas. Rozświetla je głębszym znaczeniem.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
7 listopada 2002