>> Jest to bardzo duża kwestia, która z pewnością wymaga dyskusji i wyjaśnienia. Zauważyłem, że FB idzie na początku bardzo daleko, pisząc "Prawdziwym obrazem Boga jest człowiek, który został stworzony na podobieństwo wszechświata." Jest to *bardzo* stanowcze stwierdzenie, które można łatwo zinterpretować jako fakt, że ludzie są najwyższą rasą istot w każdej postaci poprzez cały wszechświat. <<
Faktycznie *można* to interpretować w ten sposób. Jeśli jednak uważnie zbadasz stwierdzenie Bardona gdzie mówi, że fizyczny wszechświat (który zawiera WSZYSTKIE rzeczy) odzwierciedla strukturę Jedności (połączonych płaszczyzn akashy, mentalnej, astralnej i fizycznej) i że człowiek również odzwierciedla tę strukturę. W swej esencji, mówi to, że KAŻDA rzecz odzwierciedla tę strukturę. Nie jest to tak naprawdę stwierdzenie ukazujące różnice czy wyjątkowość człowieka - mówi ono że KAŻDA rzecz ma tę samą strukturę.
>> Wciąż powracam do stwierdzenia "Człowiek" w tym kontekście. Trzeba przyznać, że niezależnie od tego, czy istnieją inne inteligentne formy życia w kosmosie, to Człowiek zajmuje bardzo wysokie miejsce ze względu na naszą unikatową inteligencję w ujęciu ziemskim. <<
Faktycznie jesteśmy unikatowi, ale w żaden sposób nadrzędni. Nasza świadomość różni się bardzo, bardzo niewiele od wielu innych form życia na naszej własnej planecie, a różnica nie ma nic wspólnego z nadrzędnością. Reszta naszej planety nie uważa, byśmy w ogóle byli nadrzędni. Dla reszty ziemi, jesteśmy destrukcyjnymi, pasożytującymi istotami.
Zawsze zaskakuje mnie, gdy duchowo nastawieni ludzie przy jednym oddechu mówią o tym, jak musimy zniszczyć małe ego, a przy następnym oddechu mówią o tym, jak ważni są ludzie w ogólnym schemacie rzeczy. Według mnie, TO jest właśnie rodzaj egoizmu, jaki należy zniszczyć! ;-)
>> Zdaje się, na powierzchni, że gdy porównamy nas do pozostałej fauny, to odróżniamy się (albo odróżnialiśmy się) dramatycznie. Pytanie brzmi - czy jest tak na skalę kosmosu, czy tylko na skalę ziemi? A co z innym życiem? <<
Praca mentalna kroku czwartego dotycząca przenoszenia swojego ciała mentalnego do innych stworzeń i rzeczy poda (dość brutalnie) odpowiedź na wiele z tych pytań. Ta konkretna praca jest BARDZO transformująca. Kiedy zaczynasz postrzegać świat z nie-ludzkiej perspektywy, wzbudza to wielką pokorę. Dopóki nie doświadczysz różnic z nie-ludzkiej perspektywy, to nie jesteś w stanie uchwycić znaczenia podobieństw.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
19 marca 2002
>> Zgadzam się z tobą. Z całą pewnością uważam *wszystkie* formy życia za równe. Ale ja chciałem pokazać, że ludzkości została powierzona, ze względu na jej - powiedzmy - "unikatową" czy "zaufaną" pozycję, odpowiedzialność na tej planecie w zakresie jej stopnia kontroli. <<
Nie widzę żadnego dowodu na potwierdzenie idei, że ludziom została powierzona ta odpowiedzialność. Nie jest to odpowiedzialność, a jedynie zdolność. Istnieje duża różnica pomiędzy tymi dwiema rzeczami. Ludzka idea, iż jesteśmy odpowiedzialni za kontrolowanie tej planety jest racjonalizacją i próbą usprawiedliwienia naszego własnego niemądrego używania tej naszej zdolności. Jest to ludzkie złudzenie. Znajduje się ono u źródła schizmy w ludzkim zbiorowym umyśle. Jest tym, co powstrzymuje nas od życia w harmonii z naszą planetą i towarzyszącymi nam istotami.
>> Ujmując to inaczej, podczas gdy większość form życia istnieje w środowisku, jakie zostało im zapewnione i jest z tego zadowolona, to człowiek posiada zdolność zmieniania lub niszczenia go i czyni to nie zważając na florę i faunę. <<
Interesujące jest to, że twój opis większości form życia (że istnieją w harmonii z obiektywnym wszechświatem) jest również definicją Mądrości i tego, co oznacza bycie Adeptem.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
19 marca 2002
>> Głównym problemem jaki mam z tą kwestią, nad którym dopiero teraz zacząłem się zastanawiać, jest symbolizm Genesis. Mój problem polega na tym, że nawet w spisanym porządku rzeczy jest to sprzeczne z moimi obszernymi studiami i wiedzą na temat ewolucji z naukowego, faktycznego punktu widzenia. <<
Przede wszystkim opowieść Genesis nie ma nic wspólnego z fizycznym światem.
W kabale, istnieją trzy podstawowe fazy "tworzenia" Pierwsza to Briah (właściwe tworzenie). Briah zachodzi niesekwencyjnie i jest cechą sfery wiecznej. Właśnie do tej fazy odnosi się Genesis.
Niemożliwe jest jednak opisanie niesekwencyjnej rzeczy sekwencyjnymi słowami nie wprowadzając sekwencji. Jest to tak, jakby naukowiec próbował opisać sekwencję zdarzeń podczas "big bang", kiedy rzeczy zachodziły na przestrzeni nanosekund. Pójdź krok dalej i usuń całkowicie czynnik sekwencji, a zauważysz problem. Rzeczywistość niesekwencyjna nie może być z jakąkolwiek dokładnością opisana poprzez sekwencyjne słowa i kropka. Lecz nie powstrzymuje nas to przed próbowaniem i opowieść Genesis 1 jest właśnie taką próbą.
Kreacja miała/ma miejsce na raz, w sensie wiecznym i jest ustanawiana na przestrzeni całego nieskończonego zakresu rzeczywistości sekwencyjnej.
Druga faza to Yetzirah (formowanie). To JEST sekwencyjne, lecz nie ma do tego odniesienia w Genesis. Formowanie dotyczy "niższych" sekwencyjnych aspektów sfery mentalnej i całej sfery astralnej. "Sepher Yetzirah" (Księga Formowania) jest miejscem, w którym znajdziesz opowieść o Formowaniu.
Trzecia faza to Assiah (czynienie) i dotyczy do "niższej" sfery astralnej i sfery materialnej. Do Assiah nie odnosi się ani Genesis 1, ani Sepher Yetzirah.
>> Genesis, tak jak zostało napisane i przetłumaczone, moim skromnym odczuciu całkowicie odzwierciedla poziom naukowej i astronomicznej wiedzy ludzkości w czasie jej powstania. <<
Jedynie symbole, których autor użył do wyrażenia wyższych koncepcji to odzwierciedlają. Same koncepcje, poza symbolami, w jakie są ubrane, nie mają nic wspólnego z materialną wiedzą.
>> W tym kontekście, jak zinterpretowałbyś Genesis 1:12, 1:21 i 1:26? <<
Gen 1:12 - "I wydała ziemia zieleń, ziele wydające nasienie według rodzajów jego, i drzewo owocowe, w którym jest nasienie według rodzaju jego. I widział Elohim, że to było dobre."
Tutaj definiujemy typy świadomości czyli mentalnej gęstości. Fragment ten odnosi się do rodzaju świadomości, który jest *podobny* do tego, jaki zamieszkuje w roślinach wewnątrz sfery fizycznej. W ujęciu "ewolucji" rodzajów świadomości, to faktycznie poprzedza to rzecz następującą:
Gen 1:21 - "I stworzył Elohim wielkie potwory i wszelkie żywe, ruchliwe istoty, którymi zaroiły się wody, według ich rodzajów, nadto wszelkie ptactwo skrzydlate według rodzajów jego"
Tutaj mamy rodzaje świadomości odpowiednie dla zamieszkania w sferach elementowych powietrza i wody.
Gen 1:26 - "Potem rzekł Elohim: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad cala ziemia, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi."
Hebrajskie słowo ADM ("człowiek") jest bardzo skomplikowane. W pewnym stopniu analizuję je w "Ścieżce do Zrozumienia". W każdym razie, oznacza ono więcej niż tylko ludzkie życie, czy nawet ludzki rodzaj świadomości. Tutaj Elohim ustanawia scenę dla Yetzirah i zejścia do materii, które narzuca Yetzirah.
O ile wcześniejsze fragmenty odnoszą się do rodzajów świadomości stosownych do zamieszkania w sferach elementów, to niniejszy fragment odnosi się do rodzaju stosownego dla zamieszkania w sferze astralnej i, ostatecznie, materialnej.
Skoro jest to ostateczny poziom gęstości w ramach rodzajów świadomości, to zawiera on poprzednie typy wymieniane w Genesis 1. W tym właśnie sensie istnieje "wyższość".
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
21 marca 2002
>> W egzystencjalnym ujęciu fizycznego świata, często pytano mnie, czy jestem wyznawcą "kreacjonizmu" czy "ewolucjonizmu", a ja odpowiadałem, że obu. Kreacja musiała zajść zanim mogła mieć miejsce ewolucja życia w fizycznym świecie. <<
Wydaje mi się, że nie rozważyłeś głębszych implikacji tego, co powiedziałem o kreacji (Briah), iż jest wiecznym, niesekwencyjnym aktem. To JEST trudne do ujęcia w umyśle! ;-)
W każdym bądź razie, wieczny akt obejmuje cały nieskończony zakres sfery doczesnej. Innymi słowy, nasza sfera doczesna jest sekwencyjnym ustanawianiem tego wiecznego aktu kreacji. Kreacja nie jest czymś, co się zdarzyło. Jest to raczej coś, co się dzieje. Ewolucja JEST kreacją i vice versa. Są to po prostu różne wymiary tej samej rzeczy.
>> Ten cały aspekt służy również do podkreślenia, że pomimo jego naukowej złożoności i oczywistej przyziemnej widzialności, fizyczny wszechświat jest tak naprawdę tylko najniższą manifestacją dużo, dużo większej i obszerniejszej pracy - pracy, która jest sferami Maga i Kabalisty i po prostu nie jest nawet rozpoznawana przez większość ludzi, czy nawet religie i najbardziej zaawansowaną współczesną naukę. <<
Nie jest to całkowicie dokładne, chociaż tak się *wydaje*. Tak naprawdę, to sfera materialna jest nierozdzielna z resztą kosmosu. Te inne sfery przenikają i powodują sferę fizyczną. Jedynie zsekwencjonowana humanoidalna świadomość subiektywnie postrzega sferę fizyczną jako oddzielną rzecz.
Sfera materialna również nie jest nadirem linearnej hierarchii, jak wskazują twoje słowa. Tak naprawdę jest to jeden punkt na nieskończonej pętli. Jest to część integralnego cyklu, który nie ma żadnej prawdziwej linearnej hierarchii.
*Ukazywanie się* linearności, hierarchii etc., jest wykrzywieniem powodowanym przez subiektywizujące mechanizmy ludzkiego postrzegania.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
22 marca 2002
>> Ostatnio zastanawiam się nad koncepcją Ewolucji Ducha. Wiedząc, że ostatecznym celem Hermetyzmu jest stanie się jednym z bogiem i wiedząc, że może to być osiągnięte poprzez ludzkiego ducha i zakładając, że zwierzęta mają mniej rozwinięte duchy, to czy istnieje jakiś punkt, w którym duch zwierzęcia jest jakby promowany i reinkarnowany jako człowiek, by ostatecznie również być w stanie scalić się z bogiem? <<
Nie znajduję żadnego dowodu na potwierdzenie tej hipotezy o "Ewolucji Ducha". Każdy rodzaj zsekwencjonalizowanej świadomości (ducha) podąża tą samą ścieżką do Jedności. Duch zwierzęcy nie musi ewoluować do ducha ludzkiego, by osiągnąć Jedność. Ludzki rodzaj ducha nie jest ani bardziej ani mniej zdolny do osiągnięcia Jedności, ani też nie jest w żadnym stopniu bliżej Jedności niż inny rodzaj ducha. Każdy jest po prostu *inny*. Żaden nie jest ani wyższy ani niższy wobec innych.
Praca kroku czwartego polegająca na przenoszeniu swojej świadomości do innych form życia czyni te rzeczy oczywistymi. Szybko okazuje się, że ta hipoteza o ludzkiej wyższości jest tylko ludzkim złudzeniem.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
16 kwietnia 2002