>> Czy doświadczenia w Malkuth czy w jakiejkolwiek innej świątyni mają miejsce "poza ciałem" czy nie? (Piszę poza ciałem, gdyż wciąż nie jestem pewien, czy gdy wychodze poza ciało to jestem w jakiejś płaszczyźnie astralnej, mentalnej czy też może jest to doświadczenie rodzaju stworzonej-przez-siebie-iluzji-w-głowie).<<
Stopnień gęstości twojego doświadczenia (tj. gęstość astralno-mentalna bądź tylko mentalna) zależy od twoich własnych możliwości. Jeśli wygodnie i łatwo osiągasz gęstość astralno-mentalną, to użyj jej, ale jeśli osiągnięcie gęstości astralno-mentalnej zabiera ci ponad godzinę, wtedy nie trudź się. Podróż mentalna jest tym, co robi większość uczestników i na początek jest to bardzo dobry punkt. Im częściej będziesz odwiedzał świątynie, tym silniejsza stanie się twoja obecność w każdym zdarzeniu.
>> 2) Zakładając, że odpowiedzią jest 'tak': czy mam wzywać Adonai zaraz po wyjściu z ciała czy mam wzywać go w fazie medytacyjnej (przed OBE) a on wyciągnie nas z ciała abyśmy mogli wejść do "rzeczywistej" świątyni? - w przeciwieństwie do tej jedynie wizualizowanej. <<
Każda świątynia ma mentalną, astralną i fizyczną gęstość [Chociaż fizycznie są to bardzo małe papierowe modele! ;-)] więc są one "rzeczywiste" niezależnie od poziomu gęstości w którym do nich podchodzisz.
Wzywanie Adonai ma miejsce gdy stoisz przed wejściem. To oznacza, że jeśli wybierasz OBE, to musisz być już poza ciałem gdy będziesz stał przed wejściem. Adonai nie "wyciągnie" cię z ciała.
Proponuję, abyś podróżował bez swojej formy astralnej, przynajmiej na początku. Nie jest konieczne osiąganie gęstości astralnej jeśli wymaga to od ciebie tak wielkiego wysiłku. Możesz odkryć, że po początkowej wizycie mentalnej, łatwiej będzie zwiększyć swoją mentalną obecność do gęstości astralnej będąc wewnątrz świątyni.
>> 3) Ciągle zakładając, że odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi 'tak', jakie są wymagania aby udało się wejście do świątyni Malkuth? <<
Najważniejsza jest świadoma intencja wejścia do świątyni. Po drugie musisz zapamiętać kolejność zdarzeń, odpowiednie zwroty i obrazy Malkuth. Po trzecie musisz mieć wystarczającą siłę kreatywnej wizualizacji, aby stworzyć i wystarczająco podtrzymywać mentalne obrazy przez całą długość rutyału medytacyjnego.
Jest to bardzo proste i łatwe. :) Dwóch z oryginalnych uczestników nia miało żadnego wcześniejszego magicznego treningu i poradzili sobie dobrze. Oryginalna (i dalsza) rytualna praca, jaką wykonałem trwale istnieje astralno-mentalnie, a energetyka tej pracy rytualnej podtrzymuje nowych uczestników w ich podróży. Więc jak długo ty spełniasz te trzy wymienione wyżej wymagania, tak długo energetyka oryginalnej pracy rytuału zapewni tobie doświadczenie tej oryginalnej pracy. Ta energetyka automatycznie będzie cię ciągnęła i poprowadzi twoją podróż.
Ale te energie mogą to zrobić jedynie wtedy, gdy umieścisz w swoim umyśle obrazy i zdarzenia, razem ze szczerą intencją wykonania tego rytuału medytacyjnego. Jeśli brak tych rzeczy, wtedy prowadzące energie nie odnajdą w tobie nic czego mogłyby się chwycić prowadząc się wzdłuż drogi. Innymi słowy, musisz zawierać pewne mentalne podobieństwo do nich, aby mogły cię one "znaleźć" (podobne przyciąga podobne).
>> Mam na myśli to, że jeśli ma to się odbywać poza ciałem, to mogę powiedzieć, że przygotowanie do wyjścia zabiera mi około 1,5 godziny, a 95% prób kończy się porażką (chociaż 5% sukcesu jest wystarczającą motywacją do ciągłego próbowania). Tak więc zabiera mi to więcej czasu niż "zamknij oczy, weź głęboki oddech, zwizualizuj wejście, poproś o pomoc, odsuń kurtynę na bok i voila!" :P <<
Z mojego rozumienia techniki projekcji astralnej Roberta Bruce'a wynika, że spędzasz 1,5 godziny budując/kumulując ciało energetyczne, w które przenosisz swoją świadomość. Czy jest to bliskie prawdy? Zakładając że tak, muszę wyjaśnić że nie jest to ta sama rzecz co wędrówka astralna opisana u Bardona w kroku dziewiątym.
Rezultatem techniki Roberta wg mojego opisu jest pewne "ciało" gęstości astralnej, lecz nie jest to twoje własne, oryginalne ciało astralne. Zamiast tego jest to kondensacja materii astralnej uformowanej przez twoją wolę. Takie "ciało" jest ZNACZĄCO różne od twojego naturalnego ciała astralnego, które jest tworzone naturalnie gdyż twoje ciało mentalne schodzi w dół poprzez materię astralną do materii fizycznej. Naturalne ciało astralne, które jest tworzone przez to zejście materii mentalnej poprzez astralną, jest oparte na rodzaju materii astralnej, która jest naturalnie przyciągana przez złożony mentalny wpływ. To wyraża wpływ mentalny w sposób, którego nie da się osiągnąć metodą sztucznego tworzenia opisaną przez Roberta Bruce'a. Naturalne ciało astralne jest doskonałym odzwierciedleniem połączenia mentalizmu-do-fizyczności, wyrażające obie te sfery równocześnie.
W metodzie Bardona, naturalne ciało jest wyciągane z fizycznego przez już odseparowane ciało mentalne. Łączą się one jak dłoń i rękawiczka - dlatego właśnie nieustannie odnoszę się do 'ciała astralno-mentalnego' zamiast do 'ciała astralnego'. Cała operacja jest kierowana przez ciało mentalne. Nie ma potrzeby kumulowania olbrzymich ilości energii czy też spędzania 1,5 godziny pracy.
Alternatywną metodą na opuszczenie ciała fizycznego przez połączone ciało astralno-mentalne jest stanie prosto. Ponownie, jest to proces kierowany bezpośrednio przez umysł i nie wymaga kumulacji energii ani godzin przygotowania. Dzieje się to natychmiast poprzez siłę woli.
Myślę, że powinienem już wrócić do tematu medytacji Malkuth! ;-)
Posiadając to zrozumienie, stworzyłem tunelowe przejście w taki sposób, aby zwiększało ono gęstość ciała, którym podróżujesz. Moje instrukcje dotyczące ilości kroków pomiędzy pochodniami wiszącymi po prawej i lewej stronie, odczucia, które powinieneś tworzyć swoją wyobraźnią; i dziesięć stopni schodów sięgających do samej świątyni; później, różne odczucia które należy czuć w królestwach elementów i innych świątyń, etc.; wszystkie te rzeczy zwiększają gęstość mentalnej obecności i umacniają przyciąganie pomiędzy ciałem mentalnym a naturalnym ciałem astralnym.
Jest to trzecia metoda tworzenia gęstości astralnej - poprzez intencjonalne zwiększanie naturalnego przyciągania istniejącego pomiędzy twoim ciałem mentalnym a twoim własnym, naturalnym, ciałem astralnym, poprzez kreatywne wyobrażanie bodźców zmysłowych (np. astralnych). Jest to rozszerzenie bardonowskiego drugiego i trzeciego kroku i przedstawia to łagodną i całkowicie bezpieczną formę techniki astralnej separacji opisywanej przez Bardona. Jest to sposób na łagowne przyciąganie swojego naturalnego ciała astralnego do już odseparowanego ciała mentalnego.
Tutaj, w ośmiu świątyniach, jest to subtelne i samo z siebie nie zapewni obecności astralnej- jedyną rzeczą jaką to zapewnia samo z siebie jest silniejsza obecność mentalna. Lecz przy odrobinie świadomej intencji z twojej strony i przy skupieniu się na wyobrażaniu tak dużej ilości szczegółów doznań zmysłowych jak tylko potrafisz, myślę, że uda ci się osiągnąć taką gęstość swojej obecności jaką sobie życzysz (bez wcześniejszych 1,5 godzinnych przygotowań).
>> 4) Zamiast próbować wizualizować wejście do jaskini będąc w stanie medytacji, czy byłoby również możliwe dla wtajemniczonego aby doświadczać tego w stanie świadomego snu - gdzie moje zdolności wizualizacji i koncentracji są około 10 razy silniejsze? <<
Nie polecam tego do rytuałów medytacyjnych Projektu ośmiu świątyń. Sugeruję, aby pierwsze doświadczenia rytuałów medytacyjnych były wykonywane w stanie medytacji, a nie snu. Energetyka rytuałów Projektu nie została zaprojektowana dla stanu świadomego śnienia i zaowocowałoby to prawdopodobnie doświadczeniem wykrzywionym przez twoją śniącą psyche.
Rytuały medytacyjne Projektu 8T zabierają cię do astralno-mentalnej chwili oryginalnego ich wykonywania i mają za zadanie wprowadzać do świątyń. Lecz same świątynie istnieją również w czasie rzeczywistym (tj. teraz) i tutaj możesz niezależnie, samodzielnie pracować po tym, jak zostałeś wprowadzony. Przy niezależnych wizytach w świątyniach w czasie rzeczywistym, nie będziesz przedmiotem struktur energetycznych rytuału medytacyjnego Projektu i będąc wystarczająco wprowadzonym do świątyni, możesz czerpać duże korzyści z odwiedzania ich w czasie rzeczywistym ze stanu świadomego śnienia, niezależnie od samego rytuału medytacyjnego. Zwłaszcza jeśli jesteś na tyle obeznany z tym stanem, że potrafisz utrzymać świadomy kierunek podczas trwania twojej wizyty. Lecz stan świadomego śnienia nie jest konieczny do niezależnego odwiedzania świątyń.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
23 października 2002
-------------------------------------------------
>> Miałem niezwykłe doświadczenie z Medytacją ośmiu świayń - Yesod. Podczas mojej pierwszej wizyty w Yesod, wszedłem do niej lekko nieprzygotowany. Chociaż bardzo starałem się zrozumieć dzięwięć aspektów osobowości zarówno racjonalnie jak i emocjonalnie, to nie udało mi się to. Nie wykracza to poza moje możliwości, ale to po prostu nie zaskoczyło w odpowiednie miejsce. Podczas medytacji przeszedłem w górę do Yesod. Kiedy wszedłem do środka świątyni i światło trafiło na dziewięć luster, to intencjonalnie skupiłem się na jednym z nich i wybrałem Dorosłą Neutralność. Próbowałem zobaczyć dzisiejszego siebie, takiego jakim obecnie istnieję. Tylko siebie. Twarz dla świata. Było ok, ale po prostu neutralne, żadnej reakcji. Kiedy chciałem spojrzeć na inne odbicie, uderzyło mnie nieprzyjemne uczucie. Nie mogłem przywołać aspektu osobowości. Im bardziej próbowałem tym bardziej czułem niepokój. W końcu uciekłem ze świątyni.
Próbowałem zrobić to w standardowy sposób, ale ostatecznie jedynie wyrwałem się z medytacji. Od tamtego zdarzenia nie udaje mi się powrócić do Yesod. Twój przykład Dziecka Negatywnego nie przywołuje z pamięci ani z obecnych emocjonalnych odczuć niczego, na czym mógłbym się oprzeć. Rozumiemtypowe dziecięce złości, lecz nie mogę połączyć z nim aspektu swojej osobowości. Posiadam pewien poziom dumy / polegania na samym sobie, który ciągle mi mówi, że jest to coś z czym powinienem być w stanie się uporać, lecz zupełnie nie wiem jak pokonać tę przeszkodę. <<
Sugeruję, żebyś całkowicie odszedł od okreslonych przeze mnie przynależności luster. Nie próbuj zobaczyć czegokolwiek konkretnego. Po prostu patrz i postrzegaj to, co jest obecne w danym lustrze. Pozwól aby to było czym będzie bez nakładania na to twoich racjonalnych oczekiwań.
Innym rozwiązaniem jest wybranie dziewięciu podstawowych cech ze swojego zwierciadła duszy, pozytywnego i negatywnego. Wtedy stojąc przed jednym z dziewięciu lusterw świątyni Yesod, myśl o danym aspekcie osobowości i pozwól (bez kreowania) aby pojawił się jego obraz. Zaakceptuj go takim jakim jest, bez racjonalizowania czy oczekiwania, że ma być taki czy inny. Zwróć uwagę na cokolwiek co się pojawia, niezależnie od tego, czym to jest. To nie musi być czymkolwiek. Może być to po prostu kolor czy też uczucie pozbawione kształtu i koloru. Po prostu pozwól temu być.
Przy okazji, nie czuj się źle, nie tylko ty uciekłeś ze świątyni Yesod! ;-) Jest to miejsce konfrontacji z samym sobą. "Trik" polega na tym, aby stawić czoła temu, co sprawia że uciekasz. Zdystansuj się od tego emocjonalnie i zbadaj to.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
07 listopada 2002
-------------------------------------------------
>> Wiem, że nie da się dać ostatecznej odpowiedzi, ale chciałbym uzyskać pewien pogląd na to, czym jest perspektywa Tiphareth, bym mógł zobaczyć jak daleko od niej jestem. Powodem ku temu jest fakt, że mam odczucie zbliżania się do czegoś na styl Tiphareth i zaczyna to być dla mnie coraz ważniejsze, więc pozwolę sobie opisać to o czym mówię, by sprawdzić, czy przypomina to Tiphareth. Miałem poczucie, że istnieje część mnie, która jest ponad całym emocjonalnym przywiązaniem jakie posiadam, włączając w to przyjaciół i rodzinę i rzeczy, które chcę osiągnąć i i ona spogląda na te rzeczy z pewnym poczuciem obojętności, tak jak w braku uczucia przywiązania, a zdolności do uwolnienia. Jednakże, kiedy zaczynam rozważać rzeczy, o które ta część mnie się nie troszczy, to co tam ze mnie zostało? <<
To co nazywasz "obojętnością" jest tak naprawdę faktem, że rzeczy nie mają emocjonalnej intensywności, którą posiadają, gdy jesteś skupiony na swojej ziemskiej świadomości. To daje ci inną perspektywę. Daje ci możliwość oglądania siebie i swojego życia z bardzo spokojnej perspektywy, która nie jest poruszana emocjonalną reakcją. Z tej perspektywy, możesz duża wyraźniej zobaczyć esencję rzeczy. Wtedy, gdy powrócisz do swojej ziemskiej świadomości i zaangażujesz się w świat, będziesz niósł ze sobą wyraźniejsze, spokojniejsze rozumienie zdarzeń i swojej roli w nich. Osiągając tę pozbawioną pasji perspektywę, osiągasz zyskujesz większą kontrolę nad własnymi, opartymi na emocjach, reakcjami na zdarzenia.
Na przykład, angażujesz się w gorącą dyskusję. Jeśli na chwilę zrobisz krok w tył i zobaczysz się z perspektywy Tiphareth, odkryjesz, co jest naprawdę ważne w tej sytuacji. Wtedy będziesz w stanie powrócić i wyrazić to, co jest naprawdę ważne, zamiast kontynuować gniewną argumentację.
>> Jednakże, kiedy zaczynam rozważać rzeczy, o które ta część mnie się nie troszczy, to co tam ze mnie zostało? <<
Rzeczywiście. O to właśnie chodzi - byś kwestionował ideę tego, kim jesteś, oddzielony od świata i rzeczy o które się tutaj troszczysz. Twoje pasje są jedynie powierzchnią ciebie, a nie twoim rdzeniem. A jednak mówią one coś o naturze twojej rdzennej jaźni - twoje ziemskie wartości i pasje odzwierciedlają naturę twojej rdzennej Indywidualności, inaczej nie byłyby dla ciebie ważne w ziemskiej sferze. To co zapewnia perspektywa Tiphareth, to możliwość eksplorowania pytania "kim jestem" w kontekście oddzielonym od bezpośredniego zaangażowania w pasje twojej ziemskiej ekspresji jaźni. Nadal widzisz wszystkie te pasje, lecz nie wpływają one na ciebie bezpośrednio - zamiast tego, obserwujesz i analizujesz je. Jeśli będziesz szczerze szukał odpowiedzi na swoje pytanie "to co tam ze mnie zostało?", to ZNAJDZIESZ je.
To NIE oznacza, że staniesz się obojętny na ziemskie okoliczności życia. Wręcz przeciwnie, twoje zaangażowanie staje się bardziej szczere, gdyż zdefiniujesz rdzenną część siebie, która naprawdę daje moc twoim pasjom i temu zaangażowaniu.
Ostatecznie, musisz nauczyć się żyć i integrować obie perspektywy, pełną pasji ziemskość i pozbawiony pasji Tiphareth. Tiphareth odkrywa nagą jaźń, którą wyrażasz w ziemskim świecie. Kiedy znasz tę nagą jaźń, możesz wtedy wyraźniej wyrażać ją poprzez swoje myśli, słowa i uczynki.
Wszystkiego dobrego,
:) Rawn Clark
15 listopada 2002